Taki króciusieńki, bo ostatnio nie mam na to opko weny, gdyż głowę zaprząta mi Ziall i inne paringi xd.
Enjoy!
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Coś bardzo irytującego drażniło moje powieki. Otwierając jedno oko stwierdziłam, że to musi być słońce. Westchnęłam i podniosłam się z zamiarem pójścia do kuchni po coś do jedzenia. Gdy już prawie dosięgnęłam klamki, potknęłam się i wyjebałam na drzwi. Normalka.
- Ty tam, na tych drzwiach. Powrót.- Zażądał Malik odchylając kołdrę. Popatrzyłam na niego i potulnie wróciłam na ciepłe posłanie. Wtuliłam się w jego tors i zamknęłam powieki.
- Zayn.
- Hmh...
- Lubisz się przytulać.
- No wiem.
- To idź do Niallera.
- He... Co?!
- No bo on też lubi się przytulać.
- Bredzisz. Zamknij się.
- He...- Pocałował mnie. Ale tak bardzo delikatnie, gdy już miałam oddać pocałunek...
- Tak, kurwa, zajebiście, coś jeszcze? Może frytki do tego? Kurwa mać, Cassie!- Jęknął rozwścieczony Horan. Z frustracji zacisnął palce na czubku nosa i policzył szeptem do dziesięciu.
- Nie, po prostu nie wytrzymam...- Warknęłam i zerwałam się z łóżka nakładając swoje shorty i vansy.- Pa Zayn, pa Niall.- I wybiegłam z pokoju.
- Cassie?- Do mojego pokoju weszła zmartwiona mama.
- Tak.
- Porozmawiaj ze mną.
- Czego chcesz wiedzieć.
- Hmmm... Może to, gdzie byłaś ostatni tydzień i czemu Niall dzwonił do mnie przed chwi...
- Co? Chyba nie przyjedzie, prawda?
- Tak, przyjedzie. Razem z Zaynem.
- Co?! O Boziu. Mamo, powiedz, że wyszłam, jak się dowiedziałam, że przyjadą.
- Hej! Cassie, o co chodzi.
- To poplątane.
- Ja posłucham.
- Nobojajestemzzayneminialljestzazdrosnyijaniewiemcozrobić.- Wyrzuciłam szybko z siebie.
- No dobrze, powiem im.
- Dziękuję.- Uścisnęłam ją. Za to właśnie kochałam moją mamę. Nawet przy tak głupiej rozmowie umiała wszystko zrozumieć.
* tydzień później *
- Cassie.- Nick złapał mnie za rękę.- Chodź.
- Co się stało, szefie?
- Cóż, 13 września są urodziny Nialla Horana i Zayn Malik zażądał, żebyś dla niego zatańczyła...
- Och... Jasne...
- Ale Niall Horan też chce, żebyś dla niego tańczyła.
- Co?
- Posłuchaj, czy oni oboje coś do ciebie mają?- Zapytał Grimshaw przygryzając wargę na co pokiwałam głową.
- Mam plan....
niedziela, 25 maja 2014
wtorek, 20 maja 2014
Old Friend ~ Rozdział 13
Okay, więc nowy rozdział jest! Jakoś to leci.... Piszę dla tych 3 osób na krzyż, ale okay xd. To opowiadanie takie w dupę o niczym c:.
Enjoy! x
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Szybko wróciłam do domu i padłam na kanapę kręcąc głową.
- Co to było?- Zapytał powoli Zayn.
- Udawałam dziewczynę Ni.
- Hmh...
- Przepraszam.
- Nie przepraszaj, po prostu zabolało... - Westchnął. Wait... What?! Okay.
- Zi, przecież wiesz, że nie musisz się martwić.- Uśmiechnęłam się wesoło w kierunku mulata.
- Niby jak?!- Warknął.
- Zayn... O co ci chodzi?- Zapytałam.
- O nic... Zupełnie... Nic.
- To... Przytulisz mnie?- Od razu wykonał moją prośbę, a ja zaciągnęłam się jego zapachem.
- No... Idziemy się "uczyć" ?- Zapytał Zi śmiesznie poruszając brwiami.
- Chciałbyś...
- Bardzo.
- Hej.
- Oj no weź, choooodź.- Zrobił oczy kotka ze Shreka.
- Nie.
- Tak.
- Ja też cię kocham.
- Miło.
- Kurwa, nie gaś człowieka Malik!- Warknęłam.
- To idziesz?- Zapytał jeszcze raz.
- Ta rozmowa nie ma sensu...
- Wiem.
- To... OMG!- W tym momencie do salonu weszła Victoria Dowson wraz z tym... No... Harry'm! Uśmiechnęła się do mnie, a ja uciekłam za mulata.
- Hej, jestem Vic.- Przywitała się.
- Zayn.- Uścisnął jej dłoń.
- He... Hej, jestem Cassie...- Wyjąkałam, gdy Malik popchnął mnie w jej kierunku.
- Och to ty! Miło cię nareszcie poznać! Wyglądasz bosko!- Pisnęła Dowson, a mi mroczki zatańczyły przed oczami... Ona właśnie powiedziała, że wyglądam bosko! Jaram się. Ludzie wody. Spróbowałam jakoś ochłonąć i podeszłam do Styles'a z wyciągniętą dłonią.
- Nareszcie cię poznałam.- Uśmiechnęłam się promiennie. Po chwili poczułam lekkie pacnięcie w łopatkę.
- Czy ty chcesz mi odbić chłopaka?!- Zaśmiała się Vic.
- Ależ skąd. Mam swojego.- Przytuliłam się do Zi.
- Zay...- Harry wyglądał naprawdę niepewnie. Uniosłam brwi w geście zdziwienia.- Zayn, nie mówiłeś, że masz nową dziewczynę.- W głosie lokatego było słychać wyrzut.
- A jak miałem ci powiedzieć, skoro nigdy nie było cię w do...
- Siema ludziska.
- Boże Loueh!- Pisnęła Emma. Boo Bear trzymał ją na barana, a ta trzymała mu ręce na oczach.
- Ha... Hahaha... Hahahahhaahahahahahahhahaahahahahahahahahhahahahahahaahahahahahahahhahahahahahahhahahahahahhahahahahahahahahahahaahahahhahah...- 'Tu mój upadek na kolana'- hahahahahahhaahhahahahahahahaahhaahhahahahahahahahahahahaahhaahhaahhahaahhaahahahahhahahahahahahahahahahahahahaahahhaahh... To wcale nie było śmieszne.- Wstałam i otrzepałam się z kurzu. Reszta, oprócz Malika i Vic, popatrzyła na mnie jak na kretynkę.
- Ekhem. Emma, dla większego bezpieczeństwa mogłabyś zdjąć dłonie z oczu Lou.- W salonie zjawili się Lillianne i Liam.
- Och... A no tak!
- Nareszcie widzę!
- Ja pierdole, z kim ja żyję.- Horan zrobił młynka oczami ściągając buty.
- A ty przecież miałeś iść na spacer.- Powiedziałam.
- No tak, ale Barbie powiedziała, że jestem straszny i bezuczuciowy i sobie poszła.- Westchnął.
- Okay.- Skwitował Liam.
Reszta dnia zeszła nam na rozmowach, wygłupach, obrzucaniu się poduszkami i na oglądaniu TV.
- Cass, chodź.- Rozkazał Zayn odchylając rąbek kołdry. Szybko wskoczyłam do łóżka ubrana w jego bluzkę. Wtuliłam się w tors Malika i zaciągnęłam jego zapachem.
- Dobranoc.
- Dobranoc... Kochanie.- Odpowiedział mi po kilku minutach, kiedy myślał, że już śpię. Uśmiechnęłam się delikatnie i mocniej objęłam go rękoma. Też cię kocham, Zayn.
Enjoy! x
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Szybko wróciłam do domu i padłam na kanapę kręcąc głową.
- Co to było?- Zapytał powoli Zayn.
- Udawałam dziewczynę Ni.
- Hmh...
- Przepraszam.
- Nie przepraszaj, po prostu zabolało... - Westchnął. Wait... What?! Okay.
- Zi, przecież wiesz, że nie musisz się martwić.- Uśmiechnęłam się wesoło w kierunku mulata.
- Niby jak?!- Warknął.
- Zayn... O co ci chodzi?- Zapytałam.
- O nic... Zupełnie... Nic.
- To... Przytulisz mnie?- Od razu wykonał moją prośbę, a ja zaciągnęłam się jego zapachem.
- No... Idziemy się "uczyć" ?- Zapytał Zi śmiesznie poruszając brwiami.
- Chciałbyś...
- Bardzo.
- Hej.
- Oj no weź, choooodź.- Zrobił oczy kotka ze Shreka.
- Nie.
- Tak.
- Ja też cię kocham.
- Miło.
- Kurwa, nie gaś człowieka Malik!- Warknęłam.
- To idziesz?- Zapytał jeszcze raz.
- Ta rozmowa nie ma sensu...
- Wiem.
- To... OMG!- W tym momencie do salonu weszła Victoria Dowson wraz z tym... No... Harry'm! Uśmiechnęła się do mnie, a ja uciekłam za mulata.
- Hej, jestem Vic.- Przywitała się.
- Zayn.- Uścisnął jej dłoń.
- He... Hej, jestem Cassie...- Wyjąkałam, gdy Malik popchnął mnie w jej kierunku.
- Och to ty! Miło cię nareszcie poznać! Wyglądasz bosko!- Pisnęła Dowson, a mi mroczki zatańczyły przed oczami... Ona właśnie powiedziała, że wyglądam bosko! Jaram się. Ludzie wody. Spróbowałam jakoś ochłonąć i podeszłam do Styles'a z wyciągniętą dłonią.
- Nareszcie cię poznałam.- Uśmiechnęłam się promiennie. Po chwili poczułam lekkie pacnięcie w łopatkę.
- Czy ty chcesz mi odbić chłopaka?!- Zaśmiała się Vic.
- Ależ skąd. Mam swojego.- Przytuliłam się do Zi.
- Zay...- Harry wyglądał naprawdę niepewnie. Uniosłam brwi w geście zdziwienia.- Zayn, nie mówiłeś, że masz nową dziewczynę.- W głosie lokatego było słychać wyrzut.
- A jak miałem ci powiedzieć, skoro nigdy nie było cię w do...
- Siema ludziska.
- Boże Loueh!- Pisnęła Emma. Boo Bear trzymał ją na barana, a ta trzymała mu ręce na oczach.
- Ha... Hahaha... Hahahahhaahahahahahahhahaahahahahahahahahhahahahahahaahahahahahahahhahahahahahahhahahahahahhahahahahahahahahahahaahahahhahah...- 'Tu mój upadek na kolana'- hahahahahahhaahhahahahahahahaahhaahhahahahahahahahahahahaahhaahhaahhahaahhaahahahahhahahahahahahahahahahahahahaahahhaahh... To wcale nie było śmieszne.- Wstałam i otrzepałam się z kurzu. Reszta, oprócz Malika i Vic, popatrzyła na mnie jak na kretynkę.
- Ekhem. Emma, dla większego bezpieczeństwa mogłabyś zdjąć dłonie z oczu Lou.- W salonie zjawili się Lillianne i Liam.
- Och... A no tak!
- Nareszcie widzę!
- Ja pierdole, z kim ja żyję.- Horan zrobił młynka oczami ściągając buty.
- A ty przecież miałeś iść na spacer.- Powiedziałam.
- No tak, ale Barbie powiedziała, że jestem straszny i bezuczuciowy i sobie poszła.- Westchnął.
- Okay.- Skwitował Liam.
Reszta dnia zeszła nam na rozmowach, wygłupach, obrzucaniu się poduszkami i na oglądaniu TV.
- Cass, chodź.- Rozkazał Zayn odchylając rąbek kołdry. Szybko wskoczyłam do łóżka ubrana w jego bluzkę. Wtuliłam się w tors Malika i zaciągnęłam jego zapachem.
- Dobranoc.
- Dobranoc... Kochanie.- Odpowiedział mi po kilku minutach, kiedy myślał, że już śpię. Uśmiechnęłam się delikatnie i mocniej objęłam go rękoma.
niedziela, 11 maja 2014
Old friend ~ Rozdział 12
Hehs... Nie umiem pisać, to jest pojebane i zjebane. Ale dodaję kolejny rozdział.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
- 10... 9... 8... 7... 6... 5... 4... 3... 2... 1...- Cóż, czas na mój pokaz...
- Zayn? Malik? ... Kurwa, słońce, odezwij się.- Jęknęłam zaniepokojona. Okay... Zatańczyłam najlepiej jak umiałam. Okay... Taniec był dosyć sprośny... Ale do chuja pana, czemu on się nie odzywa?! Widziałam, że mu się podobało po sporym wybrzuszeniu na spodniach. No ale przecież to był tylko taniec na rurze, ze dwa szpagaty i kilka ruchów biodrami! Nie mógł dostać zawału! Okay... Cassie, uspokój się. Podeszłam do Zayna i potrząsnęłam nim delikatnie za ramiona. Nic, zero, żadnej reakcji.
- Może ja jednak zadzwonię po karetkę.- Powiedziałam zrezygnowana. I dopiero te słowa wybudziły Malika z transu.
- Co? Nie! Daj mi...- Spojrzał w dół.- Daj mi 4 minuty i pokaż gdzie jest łazienka, a zaraz do ciebie wracam.- Zaśmiałam się i przytuliłam do mulata, co jednak było błędem, bo ten jęknął głośno.
- Toaleta jest na końcu korytarza po prawej.- Oznajmiłam szybko.
- Wooooaaaah i po co ja szedłem do tej łazienki?- Jęknął zrezygnowany patrząc na swój problem w spodniach.
- Ej, weź.- Zaśmiałam się i kontynuowałam taniec. Nie na długo. Po chwili po pokoju wparowała cała grupa i ...
- Cassie! Ale co ty robisz?- Pisnęła Jessie. Przerwałam i spojrzałam na nią jak na zidiociałą kretynkę.
- Serio, kurwa, a co mogę robić?! - Warknęłam.
- Yyyyy... Nieważne. Przecież teraz nasz układ.
- Nooo... Hhahahahahahahahahahahahahahahah...- Parsknęłam śmiechem i chciałam się podeprzeć rurą, żeby nie upaść, co i tak nie poskutkowało i wywinęłam orła na scenę tarzając się ze śmiechu.
- Nigdy więcej kurwa.- Wychrypiałam przytulając się mocniej do Zayna. Zdziwiłam się widząc, że jestem u niego w łóżku, ale cóż... Promile zrobiły swoje.
- Emmm... Cassie?- Usłyszałam głos mulata.
- Hmh.
- Co my tu właściwie robimy?- Momentalnie popatrzyłam na niego jak na debila.
- To nie ty mnie tu przyniosłeś?
- Yyyy... Nie? Film mi się urwał po tym, jak potknęłaś się i się na ciebie wywaliłem.- Podrapał się po głowie.
- Ty... Co!? Okay... Tego już nie pamiętam...
- Kto nas tu przywiózł?- Zapytałam, gdy razem z Malikiem weszliśmy do kuchni i zastaliśmy w niej Nialla, Lou i Emmę.
- A jak myślisz.- Warknął Irlandczyk znad swojego kubka.
- Słuchaj stary... Kocham cię, ale gdybym nie miał teraz tak potwornego kaca, zajebałbym ci w twarz.- Westchnął Louis. Popatrzyłam na nich jak na kretynów, a potem wyciągnęłam mleko z lodówki i nalewając pełną szklankę, wypiłam wszystko duszkiem.
- Da Fuck?!- Pisnęłam, gdy stając pod prysznicem zalała mnie lodowata woda. Stwierdziłam, że pomiędzy zamarznięciem a spaleniem się jest tylko krucha granica... Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaa! Zimno.
W końcu uporałam się z głupią regulacją temperatury wody i postanowiłam zrelaksować w brodziku...
- Cassie, no bo jest ta... Yyyyyy.- Do łazienki wparował Horan i stanął jak wryty, gdy zobaczył, że siedzę sobie nago pod prysznicem. Westchnęłam.
- Czego?
- Yyyyyy... Yyyy... Ekhem...
- Mam się zasłonić, żebyś mógł coś powiedzie...
- Nie! To znaczy... Pójdziesz ze mną na spacer?- Zapytał.
- Po co?
- No bo... Lubię cię... - Zmarszczyłam brwi i już miałam coś powiedzieć, ale kontynuował.- I ta cała Barbie...- Westchnął, dalej uporczywie patrząc na lampę.
- Barbie?
- No Barbara... Ubzdurała sobie, że jesteśmy razem naprawdę i właśnie czeka przed domem... Iiiiiii... Mogłabyśpoudawaćmojąnowądziewczynę?- Zapytał szybko.
- Eeeeeee... Myślę, że mogłabym.- Uśmiechnęłam się.
- Nialler, kotku!- Zawołałam uśmiechając się słodko i okręciłam w mojej kwiecistej sukience. Niall wyszedł z domu i przyciągając mnie do siebie pocałował. Oddałam buziaka i ... Czekaj co? O nie! Malik?! Tylko nie teraz... Mulat wpatrywał się we mnie, a ja rzuciłam Horanowi spojrzenie " Ty mu to wyjaśniasz! " i wysłodziłam:
- Sunshine. Idź na ten spacer ze swoją koleżanką, ja muszę się pouczyć.- Posłałam mu uroczy uśmiech i pocałowałam w policzek. Miny Palvin i Malika. Bezcenne. Szybko wróciłam do domu i padłam na kanapę kręcąc głową.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
- 10... 9... 8... 7... 6... 5... 4... 3... 2... 1...- Cóż, czas na mój pokaz...
- Zayn? Malik? ... Kurwa, słońce, odezwij się.- Jęknęłam zaniepokojona. Okay... Zatańczyłam najlepiej jak umiałam. Okay... Taniec był dosyć sprośny... Ale do chuja pana, czemu on się nie odzywa?! Widziałam, że mu się podobało po sporym wybrzuszeniu na spodniach. No ale przecież to był tylko taniec na rurze, ze dwa szpagaty i kilka ruchów biodrami! Nie mógł dostać zawału! Okay... Cassie, uspokój się. Podeszłam do Zayna i potrząsnęłam nim delikatnie za ramiona. Nic, zero, żadnej reakcji.
- Może ja jednak zadzwonię po karetkę.- Powiedziałam zrezygnowana. I dopiero te słowa wybudziły Malika z transu.
- Co? Nie! Daj mi...- Spojrzał w dół.- Daj mi 4 minuty i pokaż gdzie jest łazienka, a zaraz do ciebie wracam.- Zaśmiałam się i przytuliłam do mulata, co jednak było błędem, bo ten jęknął głośno.
- Toaleta jest na końcu korytarza po prawej.- Oznajmiłam szybko.
- Wooooaaaah i po co ja szedłem do tej łazienki?- Jęknął zrezygnowany patrząc na swój problem w spodniach.
- Ej, weź.- Zaśmiałam się i kontynuowałam taniec. Nie na długo. Po chwili po pokoju wparowała cała grupa i ...
- Cassie! Ale co ty robisz?- Pisnęła Jessie. Przerwałam i spojrzałam na nią jak na zidiociałą kretynkę.
- Serio, kurwa, a co mogę robić?! - Warknęłam.
- Yyyyy... Nieważne. Przecież teraz nasz układ.
- Nooo... Hhahahahahahahahahahahahahahahah...- Parsknęłam śmiechem i chciałam się podeprzeć rurą, żeby nie upaść, co i tak nie poskutkowało i wywinęłam orła na scenę tarzając się ze śmiechu.
- Nigdy więcej kurwa.- Wychrypiałam przytulając się mocniej do Zayna. Zdziwiłam się widząc, że jestem u niego w łóżku, ale cóż... Promile zrobiły swoje.
- Emmm... Cassie?- Usłyszałam głos mulata.
- Hmh.
- Co my tu właściwie robimy?- Momentalnie popatrzyłam na niego jak na debila.
- To nie ty mnie tu przyniosłeś?
- Yyyy... Nie? Film mi się urwał po tym, jak potknęłaś się i się na ciebie wywaliłem.- Podrapał się po głowie.
- Ty... Co!? Okay... Tego już nie pamiętam...
- Kto nas tu przywiózł?- Zapytałam, gdy razem z Malikiem weszliśmy do kuchni i zastaliśmy w niej Nialla, Lou i Emmę.
- A jak myślisz.- Warknął Irlandczyk znad swojego kubka.
- Słuchaj stary... Kocham cię, ale gdybym nie miał teraz tak potwornego kaca, zajebałbym ci w twarz.- Westchnął Louis. Popatrzyłam na nich jak na kretynów, a potem wyciągnęłam mleko z lodówki i nalewając pełną szklankę, wypiłam wszystko duszkiem.
- Da Fuck?!- Pisnęłam, gdy stając pod prysznicem zalała mnie lodowata woda. Stwierdziłam, że pomiędzy zamarznięciem a spaleniem się jest tylko krucha granica... Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaa! Zimno.
W końcu uporałam się z głupią regulacją temperatury wody i postanowiłam zrelaksować w brodziku...
- Cassie, no bo jest ta... Yyyyyy.- Do łazienki wparował Horan i stanął jak wryty, gdy zobaczył, że siedzę sobie nago pod prysznicem. Westchnęłam.
- Czego?
- Yyyyyy... Yyyy... Ekhem...
- Mam się zasłonić, żebyś mógł coś powiedzie...
- Nie! To znaczy... Pójdziesz ze mną na spacer?- Zapytał.
- Po co?
- No bo... Lubię cię... - Zmarszczyłam brwi i już miałam coś powiedzieć, ale kontynuował.- I ta cała Barbie...- Westchnął, dalej uporczywie patrząc na lampę.
- Barbie?
- No Barbara... Ubzdurała sobie, że jesteśmy razem naprawdę i właśnie czeka przed domem... Iiiiiii... Mogłabyśpoudawaćmojąnowądziewczynę?- Zapytał szybko.
- Eeeeeee... Myślę, że mogłabym.- Uśmiechnęłam się.
- Nialler, kotku!- Zawołałam uśmiechając się słodko i okręciłam w mojej kwiecistej sukience. Niall wyszedł z domu i przyciągając mnie do siebie pocałował. Oddałam buziaka i ... Czekaj co? O nie! Malik?! Tylko nie teraz... Mulat wpatrywał się we mnie, a ja rzuciłam Horanowi spojrzenie " Ty mu to wyjaśniasz! " i wysłodziłam:
- Sunshine. Idź na ten spacer ze swoją koleżanką, ja muszę się pouczyć.- Posłałam mu uroczy uśmiech i pocałowałam w policzek. Miny Palvin i Malika. Bezcenne. Szybko wróciłam do domu i padłam na kanapę kręcąc głową.
środa, 30 kwietnia 2014
Old friend ~ Rozdział 11
Hmmm... Ostrzegam, w tym rozdziale waliłam róznymi dziwnymi tekstami, żeby nie było xd. Cóż, troszeczkę mi przykro, że prawie nikt nie zaglądnął do one shota "Easter" :ccc. Hmmm... Co by tu jeszcze... Sorry za błędy, ale nie mam już na nic siły xd.
Enjoy!
~~~~~~~~~~~~~~~~~
- Bloody Mary. Idź już.- Warknął Malik.
- Hej!- Warknęłam, gdy Ash ze swoim kpiącym uśmieszkiem poszedł po nasze drinki.
- Czego.- Odpyskował Zayn.
- Wiesz co? Jak ci nie pasuje, to ja i...
- Nie! Przepraszam.- Woah... On jest niemożliwy. Zeskoczyłam z siedzenia i kusząco zakręciłam biodrami, po czym uścisnęłam mulata. - Nie martw się, on dla ciebie nie jest żadną konkurencją.- Mruknęłam mu na ucho delikatnie je przy tym muskając.
- Miło mi, że to powiedziałaś.- Westchnął cicho, gdy już się od niego odsunęłam.
- Proszę Cass.- Usłyszałam obok siebie głos Ashtona.- Masz zazdrośniku.- Zaśmiał się i podał nam po drinku.
Powoli drink zmienił się w 3 drinki, potem 5, a potem... No dobra zgubiłam rachubę. Pamiętam, że udało mi się w końcu wyciągnąć Malika na parkiet. Hmmm... Potem tańczyliśmy, a raczej ja tańczyłam, bo Zayn wpatrywał się we mnie jak ciele w namalowane wrota. Emmm... Jeszcze jeden drink i ciemność...
- Pizdałkę... Jak mnie łeb napierdala! WODYYYYYYY!- Wychrypiałam łapiąc się za głowę. "Żadnych gwałtownych ruchów"- powtarzałam w myślach. W pewnej chwili drzwi do pokoju w którym się znajdowałam, uchyliły się i wślizgnął się przez nie Zayn. Niósł tacę z śniadaniem i szklankę wody. To było akurat to, czego potrzebowałam. Mulat postawił tacę na szafeczce nocnej, a szklankę przytknął mi do ust, mówiąc:
- Do dna. - Spełniłam jego rozkaz, cały czas patrząc w jego czekoladowe tęczówki, w których czaiła się radość, ulga, troska i ... No i właśnie w tej chwili mój mózg postanowił się wyłączyć. Limit transmisji danych został wykorzystany, kurwa śmieszne. Zayn odłożył szklankę na tacę i delikatnie mnie pocałował.
- Zay... Ekhem, Zayn zostaniesz i przytulisz mnie?- Cholerny głos. Malik uśmiechnął się delikatnie i szybko wgramolił się na łóżko oplatając mnie ramionami. Wtuliłam się w jego tors i mogłabym tak trwać już na wieki wieków, gdyby nie...
- Cassie! Kurwa mać! Próba, ja pierdolę, odklej się od Zi, weź proszki i chodź do mojego samochodu.- Do pokoju wbiegła wrzeszcząca Lillianne, co wywołało w mojej głowie mały wybuch nuklearny, ale okay, w końcu jestem Cassie - zajebista - i - pewna - siebie - Phillips.
Mordowałam Lillianne wzrokiem za każdym razem, gdy odezwała się podczas jazdy do clubu. W końcu jednak udało nam się dotrzeć do naszych garderób.
Okay... Nerwowo przechadzałam się po mojej mini scenie, czekając na rozpoczęcie. Cóż, nawet ja, dosyć zdystansowana do siebie, uważałam, że wyglądam zajebiście. Nie wiem jakim cudem stylistkom udało się tak dobrze zatuszować ślady po wczorajszym imprezowaniu, ale będę musiała im kiedyś za to podziękować. Właśnie miałam wykonać seksowny piruet przy rurze, gdy do sali wpadła Liza, sekretarka Nicka.
- Idzie, przygotuj się, za minutę gaśnie światło, a on zostanie wprowadzony przez Alex'a.- Prawie podskoczyłam z podniecenia. Szybko schowałam się za kotarą otrzepując ciało z wyimaginowanego kurzu i jęknęłam, bo naprawdę, chociaż to było pojebane, kochałam patrzeć jak facetom staje na widok mojego tańca. A ten układ był wyjątkowy... I dosyć sprośny. Postanowiłam zacząć Justinem Timberlake'm - Sexy Back, zamiast ukochanym Wild Child. Usłyszałam kroki w sali.
- Proszę tutaj usiąść i się wyluzować, panie Malik. Laska, która dla pana tańczy, jest w tym naprawdę niezła.- Usłyszałam i bezgłośnie zachichotałam na słowa Alex'a. W sali zapadła kompletna cisza, nie licząc głośnego oddechu Zayna. Alex najwyraźniej się zmył, bo znając go, gdyby jeszcze tu był, musiałby pierdolnąć jakimś sucharem. Nagle w głośnikach ustawionych w rogach pomieszczenia dało się słyszeć głośnie:
- 10... 9... 8... 7... 6... 5... 4... 3... 2... 1...- Cóż, czas na mój pokaz...
Enjoy!
~~~~~~~~~~~~~~~~~
- Bloody Mary. Idź już.- Warknął Malik.
- Hej!- Warknęłam, gdy Ash ze swoim kpiącym uśmieszkiem poszedł po nasze drinki.
- Czego.- Odpyskował Zayn.
- Wiesz co? Jak ci nie pasuje, to ja i...
- Nie! Przepraszam.- Woah... On jest niemożliwy. Zeskoczyłam z siedzenia i kusząco zakręciłam biodrami, po czym uścisnęłam mulata. - Nie martw się, on dla ciebie nie jest żadną konkurencją.- Mruknęłam mu na ucho delikatnie je przy tym muskając.
- Miło mi, że to powiedziałaś.- Westchnął cicho, gdy już się od niego odsunęłam.
- Proszę Cass.- Usłyszałam obok siebie głos Ashtona.- Masz zazdrośniku.- Zaśmiał się i podał nam po drinku.
Powoli drink zmienił się w 3 drinki, potem 5, a potem... No dobra zgubiłam rachubę. Pamiętam, że udało mi się w końcu wyciągnąć Malika na parkiet. Hmmm... Potem tańczyliśmy, a raczej ja tańczyłam, bo Zayn wpatrywał się we mnie jak ciele w namalowane wrota. Emmm... Jeszcze jeden drink i ciemność...
- Pizdałkę... Jak mnie łeb napierdala! WODYYYYYYY!- Wychrypiałam łapiąc się za głowę. "Żadnych gwałtownych ruchów"- powtarzałam w myślach. W pewnej chwili drzwi do pokoju w którym się znajdowałam, uchyliły się i wślizgnął się przez nie Zayn. Niósł tacę z śniadaniem i szklankę wody. To było akurat to, czego potrzebowałam. Mulat postawił tacę na szafeczce nocnej, a szklankę przytknął mi do ust, mówiąc:
- Do dna. - Spełniłam jego rozkaz, cały czas patrząc w jego czekoladowe tęczówki, w których czaiła się radość, ulga, troska i ... No i właśnie w tej chwili mój mózg postanowił się wyłączyć. Limit transmisji danych został wykorzystany, kurwa śmieszne. Zayn odłożył szklankę na tacę i delikatnie mnie pocałował.
- Zay... Ekhem, Zayn zostaniesz i przytulisz mnie?- Cholerny głos. Malik uśmiechnął się delikatnie i szybko wgramolił się na łóżko oplatając mnie ramionami. Wtuliłam się w jego tors i mogłabym tak trwać już na wieki wieków, gdyby nie...
- Cassie! Kurwa mać! Próba, ja pierdolę, odklej się od Zi, weź proszki i chodź do mojego samochodu.- Do pokoju wbiegła wrzeszcząca Lillianne, co wywołało w mojej głowie mały wybuch nuklearny, ale okay, w końcu jestem Cassie - zajebista - i - pewna - siebie - Phillips.
Mordowałam Lillianne wzrokiem za każdym razem, gdy odezwała się podczas jazdy do clubu. W końcu jednak udało nam się dotrzeć do naszych garderób.
Okay... Nerwowo przechadzałam się po mojej mini scenie, czekając na rozpoczęcie. Cóż, nawet ja, dosyć zdystansowana do siebie, uważałam, że wyglądam zajebiście. Nie wiem jakim cudem stylistkom udało się tak dobrze zatuszować ślady po wczorajszym imprezowaniu, ale będę musiała im kiedyś za to podziękować. Właśnie miałam wykonać seksowny piruet przy rurze, gdy do sali wpadła Liza, sekretarka Nicka.
- Idzie, przygotuj się, za minutę gaśnie światło, a on zostanie wprowadzony przez Alex'a.- Prawie podskoczyłam z podniecenia. Szybko schowałam się za kotarą otrzepując ciało z wyimaginowanego kurzu i jęknęłam, bo naprawdę, chociaż to było pojebane, kochałam patrzeć jak facetom staje na widok mojego tańca. A ten układ był wyjątkowy... I dosyć sprośny. Postanowiłam zacząć Justinem Timberlake'm - Sexy Back, zamiast ukochanym Wild Child. Usłyszałam kroki w sali.
- Proszę tutaj usiąść i się wyluzować, panie Malik. Laska, która dla pana tańczy, jest w tym naprawdę niezła.- Usłyszałam i bezgłośnie zachichotałam na słowa Alex'a. W sali zapadła kompletna cisza, nie licząc głośnego oddechu Zayna. Alex najwyraźniej się zmył, bo znając go, gdyby jeszcze tu był, musiałby pierdolnąć jakimś sucharem. Nagle w głośnikach ustawionych w rogach pomieszczenia dało się słyszeć głośnie:
- 10... 9... 8... 7... 6... 5... 4... 3... 2... 1...- Cóż, czas na mój pokaz...
niedziela, 27 kwietnia 2014
Old friend ~ Rozdział 10
Hahah... Oto ja z nowym rozdziałem. Nie zabijajcie, pls!
~~~~~~~~~~~~~~
- Cass?- Usłyszałam zza siebie. - Możemy pogadać?
Odwróciłam się i ujrzałam blond czuprynę, pod którą jarzyły się błękitne tęczówki mojego byłego przyjaciela irlandczyka. Mimowolnie się uśmiechnęłam, a co mi tam.
- Tak, Horan, pogadajmy.- Powiedziałam i pozwoliłam poprowadzić do łazienki na przeiwko hallu. Gdy tylko drzwi pomieszczenia zamknęły się za Niallem, wbił we mnie swoje spojrzenie.
- Yykkhmm... Niall?- Zapytałam, gdy chłopak zatknął mi za ucho niesforne pasemko włosów i przygryzł nerwowo wargę. Zaniepokoiłam się lekko, bo znając Horana, ten gest był wykonany po podjęciu ważnej decyzji.
- Ciiii...- Przyłożył mi palec do ust uśmiechając się delikatnie. Zmarszczyłam brwi. Przestało mi się to podobać. - Ja ci wszystko wyjaśnię.- Oznajmił i pokazał, żebym usiadła na pralce, po czym stanął między moimi nogami.
- Niall, jestem w ukrytej kamerze, czy we wstępie do porno?- Wymamrotałam opierając się o urządzenie. Blondyn zaśmiał się.
- Cass...
- Co?
- Odpierdol się od Malika.
- Czemu?
- Bo zależy mu tylko na twoim tyłku, nie na tobie.- Nie oszukujmy się, zabolało. Popatrzyłam na niego z zawodem.- A poza tym...
- Poza tym?- Zaśmiałam się z ironią. Jednak chwilę potem uśmiech zszedł z moich ust, bo Niall je pocałował. Nie był to jakiś głęboki pocałunek, ale taki jakie składają sobie dzieci w przedszkolu. Zaskoczona z kamieniałam. Nialler odsunął się ode mnie i przeczesał swoje kosmyki.
- N-niall?- Zapytałam.
- Hmmm...
- Co to do chuja pana miało znaczyć?- Zapytałam chowając twarz w dłoniach? Dla niewtajemniczonych musiało to wyglądać jak para zagubionych młodych ludzi. Ja musiałam wyglądać jak dziewczyna, która wpadła. A Niall? Na jego twarzy wymalowana była bezradność.
- A jak myślisz?- Odpowiedział pytaniem na pytanie.
- Ty... Ty mnie lubisz? - Przygryzłam moją wargę dość mocno.
- Taaa... Przepraszam.- Co?! On tak poprostu sobie wyszedł? Hahahhahahaahahha... Nie śmieszne. Zirytowana wypadłam z łazienki z zamiarem dopadnięcia tego małego irlandzkiego skurwysyna, ale gdy tylko skręciłam do salonu, wpadłam na Liama.
- O matko, przepraszam.- Sapnęłam zbierając się z podłogi. Payne najwyraźniej się tym nie przejął, bo tylko zachichotał i poszedł dalej. Ten zespół jest pojebany- przeszło mi przez myśl.
- Cass, chodź. Jedziesz ze mną.- Powiedział Zayn prawie wyszarpując mnie z domu.
- Woah, i co my tu mamy robić?- Zapytała Lillianne.
- Nie wiem, co ty masz tu zamiar robić, ale ja idę się napić.- Stwierdziłam i pociągnęłam Zayna w kierunku baru. Usiedliśmy na stołkach i...
- W czym mogę pomóc, ślicznotko?- Zapytał słodziak z brązowymi włosami i czekoladowym wzrokiem.
- Mohito. I mów mi Cass.- Zaśmiałam się. Chłopak wyszczerzył ząbki.
- Ashton.- Nagle przekrzywił głowę w kierunku Zayna.- Stary, uważaj na nią... Drugiej takiej nie znajdziesz.- Zaśmiał się uroczo, gdy zobaczył to co ja... Zazdrość.- Co dla ciebie?
- Bloody Mary. Idź już.- Warknął Malik.
~~~~~~~~~~~~~~
- Cass?- Usłyszałam zza siebie. - Możemy pogadać?
Odwróciłam się i ujrzałam blond czuprynę, pod którą jarzyły się błękitne tęczówki mojego byłego przyjaciela irlandczyka. Mimowolnie się uśmiechnęłam, a co mi tam.
- Tak, Horan, pogadajmy.- Powiedziałam i pozwoliłam poprowadzić do łazienki na przeiwko hallu. Gdy tylko drzwi pomieszczenia zamknęły się za Niallem, wbił we mnie swoje spojrzenie.
- Yykkhmm... Niall?- Zapytałam, gdy chłopak zatknął mi za ucho niesforne pasemko włosów i przygryzł nerwowo wargę. Zaniepokoiłam się lekko, bo znając Horana, ten gest był wykonany po podjęciu ważnej decyzji.
- Ciiii...- Przyłożył mi palec do ust uśmiechając się delikatnie. Zmarszczyłam brwi. Przestało mi się to podobać. - Ja ci wszystko wyjaśnię.- Oznajmił i pokazał, żebym usiadła na pralce, po czym stanął między moimi nogami.
- Niall, jestem w ukrytej kamerze, czy we wstępie do porno?- Wymamrotałam opierając się o urządzenie. Blondyn zaśmiał się.
- Cass...
- Co?
- Odpierdol się od Malika.
- Czemu?
- Bo zależy mu tylko na twoim tyłku, nie na tobie.- Nie oszukujmy się, zabolało. Popatrzyłam na niego z zawodem.- A poza tym...
- Poza tym?- Zaśmiałam się z ironią. Jednak chwilę potem uśmiech zszedł z moich ust, bo Niall je pocałował. Nie był to jakiś głęboki pocałunek, ale taki jakie składają sobie dzieci w przedszkolu. Zaskoczona z kamieniałam. Nialler odsunął się ode mnie i przeczesał swoje kosmyki.
- N-niall?- Zapytałam.
- Hmmm...
- Co to do chuja pana miało znaczyć?- Zapytałam chowając twarz w dłoniach? Dla niewtajemniczonych musiało to wyglądać jak para zagubionych młodych ludzi. Ja musiałam wyglądać jak dziewczyna, która wpadła. A Niall? Na jego twarzy wymalowana była bezradność.
- A jak myślisz?- Odpowiedział pytaniem na pytanie.
- Ty... Ty mnie lubisz? - Przygryzłam moją wargę dość mocno.
- Taaa... Przepraszam.- Co?! On tak poprostu sobie wyszedł? Hahahhahahaahahha... Nie śmieszne. Zirytowana wypadłam z łazienki z zamiarem dopadnięcia tego małego irlandzkiego skurwysyna, ale gdy tylko skręciłam do salonu, wpadłam na Liama.
- O matko, przepraszam.- Sapnęłam zbierając się z podłogi. Payne najwyraźniej się tym nie przejął, bo tylko zachichotał i poszedł dalej. Ten zespół jest pojebany- przeszło mi przez myśl.
- Cass, chodź. Jedziesz ze mną.- Powiedział Zayn prawie wyszarpując mnie z domu.
- Woah, i co my tu mamy robić?- Zapytała Lillianne.
- Nie wiem, co ty masz tu zamiar robić, ale ja idę się napić.- Stwierdziłam i pociągnęłam Zayna w kierunku baru. Usiedliśmy na stołkach i...
- W czym mogę pomóc, ślicznotko?- Zapytał słodziak z brązowymi włosami i czekoladowym wzrokiem.
- Mohito. I mów mi Cass.- Zaśmiałam się. Chłopak wyszczerzył ząbki.
- Ashton.- Nagle przekrzywił głowę w kierunku Zayna.- Stary, uważaj na nią... Drugiej takiej nie znajdziesz.- Zaśmiał się uroczo, gdy zobaczył to co ja... Zazdrość.- Co dla ciebie?
- Bloody Mary. Idź już.- Warknął Malik.
poniedziałek, 21 kwietnia 2014
Old friend ~ rozdział 9
Przepraszam, że taki krótki! Wynagradzam wam to tym one shotem, ale to i tak nie ujdzie mi na such, wiem! xd hahahaahahaah...
2 komentarze = nowy rozdział
Enjoy!
~~~~~~~~~~~~~~~~
- Debilu! Nie strasz człowieka swoimi psychicznymi zachowaniami.- Pokazałam mu język waląc go jeszcze mocniej.
- Hej! - Chwycił mnie za rękę i przyciągnął na fotel.
- Czo ty...- Pocałował mnie w policzek, po czym wyrwał mi poduszkę i rzucił w kąt pokoju.- Ej! Jak ja mam się teraz bronić?- Zapytałam oburzona.
- Wystarczy, że zrobisz jedną małą rzecz.- Powiedział, a ja już nie musiałam wiedzieć o jaką rzesz mu chodzi. Po prostu cmoknęłam go w kącik ust i zachichotałam.
- Wystarczy?- Zapytałam próbując uwolnić się z jego mocnego uścisku. Na marne. Ja pierdole, Malik, puszczaj. Mulat przytulił mnie mocno, a ja wytrzeszczyłam oczy, jednak gdy nie puszczał, odwzajemniłam przytulaska uśmiechając się.
- Co się dzieje?- Zapytałam po dłuższej chwili milczenia. Mulat popatrzył na mnie, jak gdyby był zły za to, że przerwałam ciszę.
- Nie mogę po prostu jeszcze cię poprzytulać? Jesteś ciepła i masz ładny biust.- Powiedział bezczelnie, a ja zaśmiałam się.
- No dobra, tylko nie wyobrażaj sobie za dużo. - Westchnęłam pozwalając wtulić mu się w zagłębienie mojej szyi.
Kurwa. Znowu budzę się przy Zaynie. Jak? To bardzo proste. Po przytulaniu się oglądnęliśmy komedię i wypiliśmy kilka piw, a potem po prostu długo się całowaliśmy i poszliśmy do sypialni, żeby... spać. Ot cała historia. No, a teraz Malik przytulał się policzkiem do moich piersi i spał słodko się uśmiechając.
- Yyyy... Zayn?- Wychrypiałam. Zero reakcji.- Zayn.- Nadal nic. - Zayn, kurwa mać, złaź z moich cycków! Oddychać nie mogę!!! - Malik szybko podniósł się rozglądając po pokoju. Ja głośno wciągnęłam powietrze, chłonąc jego poranną zajebistość. Nagle oprzytomniałam i zakryłam sobie twarz poduszką. Po chwili doszedł mnie przytłumiony głos mulata:
- Cassie?
- Tak?
- Czemu gwałcisz te poduszkę?
- Bo wyglądam strasznie.
- Nieprawda.
- Prawda.
- Nie.
- Tak.
- Nie.
- Tak.
- Nie.
- Tak.
- Kocham cię.
- Tak... Co?!- Krzyknęłam zrzucając z siebię poduszkę i patrząc na Malika jak na chorego umysłowo.
- To!- Pisnął jak mała dziewczynka i wpił się w moje usta.
- Serio, Em? Na pewno chcesz iść ze mną?- Zapytał Louis, a ja miałam ochotę wydrapać sobie oczy i je zjeść. Od piętnastu minut patrzyłam na to jak się sprzeczają i tak szczerze miałam dość.
- Yyyy... Przepraszam, że się wtrącę, ale może po prostu idźcie się gdzieś pieprzyć i darujcie sobie te słodkie akcje.- Warknął Malik nerwowo ściskając moją rękę.
- Cass?- Usłyszałam zza siebie. - Możemy pogadać?
2 komentarze = nowy rozdział
Enjoy!
~~~~~~~~~~~~~~~~
- Debilu! Nie strasz człowieka swoimi psychicznymi zachowaniami.- Pokazałam mu język waląc go jeszcze mocniej.
- Hej! - Chwycił mnie za rękę i przyciągnął na fotel.
- Czo ty...- Pocałował mnie w policzek, po czym wyrwał mi poduszkę i rzucił w kąt pokoju.- Ej! Jak ja mam się teraz bronić?- Zapytałam oburzona.
- Wystarczy, że zrobisz jedną małą rzecz.- Powiedział, a ja już nie musiałam wiedzieć o jaką rzesz mu chodzi. Po prostu cmoknęłam go w kącik ust i zachichotałam.
- Wystarczy?- Zapytałam próbując uwolnić się z jego mocnego uścisku. Na marne. Ja pierdole, Malik, puszczaj. Mulat przytulił mnie mocno, a ja wytrzeszczyłam oczy, jednak gdy nie puszczał, odwzajemniłam przytulaska uśmiechając się.
- Co się dzieje?- Zapytałam po dłuższej chwili milczenia. Mulat popatrzył na mnie, jak gdyby był zły za to, że przerwałam ciszę.
- Nie mogę po prostu jeszcze cię poprzytulać? Jesteś ciepła i masz ładny biust.- Powiedział bezczelnie, a ja zaśmiałam się.
- No dobra, tylko nie wyobrażaj sobie za dużo. - Westchnęłam pozwalając wtulić mu się w zagłębienie mojej szyi.
Kurwa. Znowu budzę się przy Zaynie. Jak? To bardzo proste. Po przytulaniu się oglądnęliśmy komedię i wypiliśmy kilka piw, a potem po prostu długo się całowaliśmy i poszliśmy do sypialni, żeby... spać. Ot cała historia. No, a teraz Malik przytulał się policzkiem do moich piersi i spał słodko się uśmiechając.
- Yyyy... Zayn?- Wychrypiałam. Zero reakcji.- Zayn.- Nadal nic. - Zayn, kurwa mać, złaź z moich cycków! Oddychać nie mogę!!! - Malik szybko podniósł się rozglądając po pokoju. Ja głośno wciągnęłam powietrze, chłonąc jego poranną zajebistość. Nagle oprzytomniałam i zakryłam sobie twarz poduszką. Po chwili doszedł mnie przytłumiony głos mulata:
- Cassie?
- Tak?
- Czemu gwałcisz te poduszkę?
- Bo wyglądam strasznie.
- Nieprawda.
- Prawda.
- Nie.
- Tak.
- Nie.
- Tak.
- Nie.
- Tak.
- Kocham cię.
- Tak... Co?!- Krzyknęłam zrzucając z siebię poduszkę i patrząc na Malika jak na chorego umysłowo.
- To!- Pisnął jak mała dziewczynka i wpił się w moje usta.
- Serio, Em? Na pewno chcesz iść ze mną?- Zapytał Louis, a ja miałam ochotę wydrapać sobie oczy i je zjeść. Od piętnastu minut patrzyłam na to jak się sprzeczają i tak szczerze miałam dość.
- Yyyy... Przepraszam, że się wtrącę, ale może po prostu idźcie się gdzieś pieprzyć i darujcie sobie te słodkie akcje.- Warknął Malik nerwowo ściskając moją rękę.
- Cass?- Usłyszałam zza siebie. - Możemy pogadać?
One Shot "Easter"
Przepraszam, że spóźniony, ale jest!
Enjoy!
~~~~~~~~~~~~~~~
- Hahahaahahahahahahaahahahaahahahaah... Serio Zayn?- Powiedziałam, gdy mój chłopak wyjawił gdzie idziemy.- Szukanie jajek? To dla dzieci.
- Mów co chcesz, Harry i Victoria nieźle się namęczyli, żeby pochować 150 jajek po całym domu. A w dodatku to przecież urodziny naszej chrześnicy, Darcy.- Westchnął Zayn chwytając moją dłoń i splatając razem palce.
- No dobra, Malik. Ale wiedz, że robię to tylko dla ciebie i małej.- Zapukaliśmy do drzwi średniej wielkości willi. Po chwili otworzyła nam Vic z jej córeczką na rękach.
- Oooo... Hej, Cassie... Harry, wisisz mi 10 dolców!- Krzyknęła w głąb mieszkania. Po chwili Styles wszedł do przedpokoju i zaśmiał się widząc moją osobę. Ja wzięłam Darcy na ręce.
- Gotowa na szukanie jajek?- Spytałam poprawiając jej ciemne loki. Mała pokiwała głową i zaśmiała się ukazując dołeczki.
- Mała, chodź! Wujek Horan ma dla ciebie prezent.- Dziewczynka zwróciła czekoladowe oczka w kierunku bramki, gdzie stał Niall, Jessie, Emma i Louis. Ten pierwszy trzymał ogromnego, czarnego, pluszowego kociaka. Uśmiechnęłam się szeroko i razem z Darcy podeszłyśmy do Niallera.
- Wujku Niall! Dzięki!- Wysepleniła Darcy i wtuliła się w pluszowe zwierzątko.
- A gdzie Paynowie?- Spytał Zayn.
- Tutaj, Malik.- Zawołał Liam niosąc na rękach swojego synka. Emma pisnęła i od razu wzięła go na ręce.
- O, mój maluszek!- Przytuliła chłopczyka. Louis przytulił ją od tyłu i masując ją po brzuchu powiedział:
- Jeszcze musisz zaczekać te 7 miesięcy, kochanie.
- Co?!- Spytał z niedowierzaniem Harry.- Emma w ciąży?!- Wszyscy od razu skupili wzrok na Chase, a ona zarumieniona pokiwała głową.
- Fuck yeah! Będzie ciocia Jessie! ... No co, ja też chcę mieć chrześniaka. Vicki szepnęła mi w tym czasie na ucho:
- Cass, zostałaś tylko ty... Kiedy Zayn ci się oświadczy?- Dźgnęłam ją łokciem w żebra.
- Spieprzaj, Styles.
***
- Jeah! Znaleźliśmy już wszystkie!- Zawołałam tachając ogromny kosz wypełniony kolorowymi pisankami. Dodatkowo Zayn przyniósł jeszcze dwa wielkie jajka, które postawił na ziemi.
- No i bardzo dobrze.- Zaśmiała się Vicki. Darcy i synek Lillianne, Thomas, siedzieli już na kocyku na trawie.
- No, Malik. Jeszcze tylko my zostaliśmy.- Westchnął Niall patrząc na dzieciaki i Emmę.
- Tak chłopie. Ale... Najpierw wolałbym coś zrobić.- Oznajmił Malik patrząc na mnie. Wszystko ucichło, jak gdyby czas się zatrzymał. Zayn wziął głęboki oddech i uklęknął przede mną wyciągając z kieszeni czerwone pudełeczko.
- Cassie Phillips, czy uczynisz mnie najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi i przyjmiesz moje oświadczyny?- Spytał otwierając pudełeczko i pokazując srebrny pierścionek z brylantem. Oniemiała patrzyłam w czekoladowe oczy miłości mojego życia. Rozszerzyłam wargi z których udało mi się wydobyć coś na kształt "no". Malik zaśmiał się i nałożył pierścionek na mój serdeczny palec. Kilka łez szczęścia spłynęło po moich policzkach, gdy wtulałam się w Zayna.
- Awwww! Cassie płacze!- Zawiwatowała Emma, a reszta wydała okrzyki szczęścia. Najważniejsze jednak było to, że byłam z moim ukochanym w miejscu, w którym mogłabym zostać na zawsze. Wszystko było dobrze i pragnęłam, by tak było już zawsze.
Enjoy!
~~~~~~~~~~~~~~~
- Hahahaahahahahahahaahahahaahahahaah... Serio Zayn?- Powiedziałam, gdy mój chłopak wyjawił gdzie idziemy.- Szukanie jajek? To dla dzieci.
- Mów co chcesz, Harry i Victoria nieźle się namęczyli, żeby pochować 150 jajek po całym domu. A w dodatku to przecież urodziny naszej chrześnicy, Darcy.- Westchnął Zayn chwytając moją dłoń i splatając razem palce.
- No dobra, Malik. Ale wiedz, że robię to tylko dla ciebie i małej.- Zapukaliśmy do drzwi średniej wielkości willi. Po chwili otworzyła nam Vic z jej córeczką na rękach.
- Oooo... Hej, Cassie... Harry, wisisz mi 10 dolców!- Krzyknęła w głąb mieszkania. Po chwili Styles wszedł do przedpokoju i zaśmiał się widząc moją osobę. Ja wzięłam Darcy na ręce.
- Gotowa na szukanie jajek?- Spytałam poprawiając jej ciemne loki. Mała pokiwała głową i zaśmiała się ukazując dołeczki.
- Mała, chodź! Wujek Horan ma dla ciebie prezent.- Dziewczynka zwróciła czekoladowe oczka w kierunku bramki, gdzie stał Niall, Jessie, Emma i Louis. Ten pierwszy trzymał ogromnego, czarnego, pluszowego kociaka. Uśmiechnęłam się szeroko i razem z Darcy podeszłyśmy do Niallera.
- Wujku Niall! Dzięki!- Wysepleniła Darcy i wtuliła się w pluszowe zwierzątko.
- A gdzie Paynowie?- Spytał Zayn.
- Tutaj, Malik.- Zawołał Liam niosąc na rękach swojego synka. Emma pisnęła i od razu wzięła go na ręce.
- O, mój maluszek!- Przytuliła chłopczyka. Louis przytulił ją od tyłu i masując ją po brzuchu powiedział:
- Jeszcze musisz zaczekać te 7 miesięcy, kochanie.
- Co?!- Spytał z niedowierzaniem Harry.- Emma w ciąży?!- Wszyscy od razu skupili wzrok na Chase, a ona zarumieniona pokiwała głową.
- Fuck yeah! Będzie ciocia Jessie! ... No co, ja też chcę mieć chrześniaka. Vicki szepnęła mi w tym czasie na ucho:
- Cass, zostałaś tylko ty... Kiedy Zayn ci się oświadczy?- Dźgnęłam ją łokciem w żebra.
- Spieprzaj, Styles.
***
- Jeah! Znaleźliśmy już wszystkie!- Zawołałam tachając ogromny kosz wypełniony kolorowymi pisankami. Dodatkowo Zayn przyniósł jeszcze dwa wielkie jajka, które postawił na ziemi.
- No i bardzo dobrze.- Zaśmiała się Vicki. Darcy i synek Lillianne, Thomas, siedzieli już na kocyku na trawie.
- No, Malik. Jeszcze tylko my zostaliśmy.- Westchnął Niall patrząc na dzieciaki i Emmę.
- Tak chłopie. Ale... Najpierw wolałbym coś zrobić.- Oznajmił Malik patrząc na mnie. Wszystko ucichło, jak gdyby czas się zatrzymał. Zayn wziął głęboki oddech i uklęknął przede mną wyciągając z kieszeni czerwone pudełeczko.
- Cassie Phillips, czy uczynisz mnie najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi i przyjmiesz moje oświadczyny?- Spytał otwierając pudełeczko i pokazując srebrny pierścionek z brylantem. Oniemiała patrzyłam w czekoladowe oczy miłości mojego życia. Rozszerzyłam wargi z których udało mi się wydobyć coś na kształt "no". Malik zaśmiał się i nałożył pierścionek na mój serdeczny palec. Kilka łez szczęścia spłynęło po moich policzkach, gdy wtulałam się w Zayna.
- Awwww! Cassie płacze!- Zawiwatowała Emma, a reszta wydała okrzyki szczęścia. Najważniejsze jednak było to, że byłam z moim ukochanym w miejscu, w którym mogłabym zostać na zawsze. Wszystko było dobrze i pragnęłam, by tak było już zawsze.
Subskrybuj:
Posty (Atom)