wtorek, 24 czerwca 2014

Old Friend ~ Rozdział 17

Po ostatnim, mam na blogu 69 komentarzy... 1D czuwa ^*^

***

- No to może... O już wiem! Hehs, Zi masz ze sobą swoją deskorolkę?

- Nie.

- Ja mam.- Oznajmił Lou.

- No to tak... Cassie, bierzesz deskę od Lou... I nie kłam, że nie umiesz jeździć... Więc bierzesz jego deskę i jedziesz całą ulicę na niej tylko w bikini i butach...

- Wow.

- Okay.- Wzruszyłam ramionami i pozbyłam się wierzchniego odzienia. - Zamknij buzię, Zi. - Mulat zarumienił się na moją uwagę.

- Ok, to idę z tobą. - Oznajmiła Vic podając mi deskorolkę. Wyszłyśmy z domu, a ja wskoczyłam na nią i ruszyłam szybko odpychając się nogą. Gdy byłam gdzieś tak w połowie drogi, spokojnie jadąc slalomem po chodniku wyłożonym dużymi kwadratowymi płytkami, nagle usłyszałam gwizd i grzechot kółek. Rozejrzałam się i dostrzegłam pięciu chłopaków wyjeżdżających na deskach z bocznej uliczki. Zatrzymałam się i popatrzyłam na nich. Jeden z nich, wysoki blondyn z piwnymi paczadłami wyszczerzył się i zagadnął:

- Hej, mała. Śpieszy ci się gdzieś, czy z nami pojeździsz?

- Ty gwizdałeś?

- Nie, ja. - Odezwał się drugi, szatyn z szarymi oczami i tatuażem na obojczyku.

- Więc wiedz, że nie jestem psem. - Chciałam już ruszyć, gdy zatrzymała mnie czyjaś ręka. Uroczy rudzielec z zielonymi tęczówkami uśmiechnął się do mnie i wygrzebał ze swojej kieszeni marker.

- A możemy chociaż dać ci numery swoich telefonów?

- Hmmm... Tak?

- Yaaaaay! - Pisnął rozbawiony mulat z ciemnymi oczami i idealnym quiffem.

- Och, ja pierwszy.- W końcu odezwał się brunet z niebieskimi oczkami i chwycił marker, pochylając się nad moim brzuchem.

***

Szczęśliwa weszłam do domu i od razu rzuciłam deskorolką w Tommo.

- Co to, kurwa, jest? - Zapytał Malik wskazując na mój brzuch.

- Och to tylko Mikey, Stan, Braddy, Willy i Jamie. - Odpowiedziałam, a on przeniósł wzrok na Dowson.

- Ech. - Westchnęła. - Jak była w połowie drogi, to podjechali do niej i podpisali się na jej brzuchu.

- Hej, ja też im dałam swój numer... Malik, nie fochaj się, nie wiem o co ci chodzi?

- Może o to, że jestem zazdrosny, bo dzisiaj chciałem spytać cię o chodzenie, ale teraz już wiem, że nic dla ciebie nie znaczę. - Wysyczał, po czym podniósł się z opanelowanej podłogi i wyszedł, zostawiając mnie w głębokim szoku.

- Ale... Ale... - W moich oczach pojawiły się łzy. - Ale ja chcę. - Wychrypiałam ledwo słyszalnie.

2 komentarze:

  1. o jprdl , kurwa musiałaś dać deskę ?? też tak chcę jutro pojadę tak i zobaczymy hehe żart :P .
    Masz ode mnie ochrzan , zmieniłaś adres na tt ? c'nie ? ja ci wysłałam już 2 moje rozdziały a dopiero się wczoraj skapłam że nie masz już tego adresu !! foch ale rozdział świetny <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Hej ;). Jak jeszcze kiedyś będziesz miała wenę, to napisz coś fajnego, choćby małego <3. Będzie bardzo miło i fajnie i wgl. ten blog jest extra! :*

    OdpowiedzUsuń