Hmmm... Ostrzegam, w tym rozdziale waliłam róznymi dziwnymi tekstami, żeby nie było xd. Cóż, troszeczkę mi przykro, że prawie nikt nie zaglądnął do one shota "Easter" :ccc. Hmmm... Co by tu jeszcze... Sorry za błędy, ale nie mam już na nic siły xd.
Enjoy!
~~~~~~~~~~~~~~~~~
- Bloody Mary. Idź już.- Warknął Malik.
- Hej!- Warknęłam, gdy Ash ze swoim kpiącym uśmieszkiem poszedł po nasze drinki.
- Czego.- Odpyskował Zayn.
- Wiesz co? Jak ci nie pasuje, to ja i...
- Nie! Przepraszam.- Woah... On jest niemożliwy. Zeskoczyłam z siedzenia i kusząco zakręciłam biodrami, po czym uścisnęłam mulata. - Nie martw się, on dla ciebie nie jest żadną konkurencją.- Mruknęłam mu na ucho delikatnie je przy tym muskając.
- Miło mi, że to powiedziałaś.- Westchnął cicho, gdy już się od niego odsunęłam.
- Proszę Cass.- Usłyszałam obok siebie głos Ashtona.- Masz zazdrośniku.- Zaśmiał się i podał nam po drinku.
Powoli drink zmienił się w 3 drinki, potem 5, a potem... No dobra zgubiłam rachubę. Pamiętam, że udało mi się w końcu wyciągnąć Malika na parkiet. Hmmm... Potem tańczyliśmy, a raczej ja tańczyłam, bo Zayn wpatrywał się we mnie jak ciele w namalowane wrota. Emmm... Jeszcze jeden drink i ciemność...
- Pizdałkę... Jak mnie łeb napierdala! WODYYYYYYY!- Wychrypiałam łapiąc się za głowę. "Żadnych gwałtownych ruchów"- powtarzałam w myślach. W pewnej chwili drzwi do pokoju w którym się znajdowałam, uchyliły się i wślizgnął się przez nie Zayn. Niósł tacę z śniadaniem i szklankę wody. To było akurat to, czego potrzebowałam. Mulat postawił tacę na szafeczce nocnej, a szklankę przytknął mi do ust, mówiąc:
- Do dna. - Spełniłam jego rozkaz, cały czas patrząc w jego czekoladowe tęczówki, w których czaiła się radość, ulga, troska i ... No i właśnie w tej chwili mój mózg postanowił się wyłączyć. Limit transmisji danych został wykorzystany, kurwa śmieszne. Zayn odłożył szklankę na tacę i delikatnie mnie pocałował.
- Zay... Ekhem, Zayn zostaniesz i przytulisz mnie?- Cholerny głos. Malik uśmiechnął się delikatnie i szybko wgramolił się na łóżko oplatając mnie ramionami. Wtuliłam się w jego tors i mogłabym tak trwać już na wieki wieków, gdyby nie...
- Cassie! Kurwa mać! Próba, ja pierdolę, odklej się od Zi, weź proszki i chodź do mojego samochodu.- Do pokoju wbiegła wrzeszcząca Lillianne, co wywołało w mojej głowie mały wybuch nuklearny, ale okay, w końcu jestem Cassie - zajebista - i - pewna - siebie - Phillips.
Mordowałam Lillianne wzrokiem za każdym razem, gdy odezwała się podczas jazdy do clubu. W końcu jednak udało nam się dotrzeć do naszych garderób.
Okay... Nerwowo przechadzałam się po mojej mini scenie, czekając na rozpoczęcie. Cóż, nawet ja, dosyć zdystansowana do siebie, uważałam, że wyglądam zajebiście. Nie wiem jakim cudem stylistkom udało się tak dobrze zatuszować ślady po wczorajszym imprezowaniu, ale będę musiała im kiedyś za to podziękować. Właśnie miałam wykonać seksowny piruet przy rurze, gdy do sali wpadła Liza, sekretarka Nicka.
- Idzie, przygotuj się, za minutę gaśnie światło, a on zostanie wprowadzony przez Alex'a.- Prawie podskoczyłam z podniecenia. Szybko schowałam się za kotarą otrzepując ciało z wyimaginowanego kurzu i jęknęłam, bo naprawdę, chociaż to było pojebane, kochałam patrzeć jak facetom staje na widok mojego tańca. A ten układ był wyjątkowy... I dosyć sprośny. Postanowiłam zacząć Justinem Timberlake'm - Sexy Back, zamiast ukochanym Wild Child. Usłyszałam kroki w sali.
- Proszę tutaj usiąść i się wyluzować, panie Malik. Laska, która dla pana tańczy, jest w tym naprawdę niezła.- Usłyszałam i bezgłośnie zachichotałam na słowa Alex'a. W sali zapadła kompletna cisza, nie licząc głośnego oddechu Zayna. Alex najwyraźniej się zmył, bo znając go, gdyby jeszcze tu był, musiałby pierdolnąć jakimś sucharem. Nagle w głośnikach ustawionych w rogach pomieszczenia dało się słyszeć głośnie:
- 10... 9... 8... 7... 6... 5... 4... 3... 2... 1...- Cóż, czas na mój pokaz...
środa, 30 kwietnia 2014
niedziela, 27 kwietnia 2014
Old friend ~ Rozdział 10
Hahah... Oto ja z nowym rozdziałem. Nie zabijajcie, pls!
~~~~~~~~~~~~~~
- Cass?- Usłyszałam zza siebie. - Możemy pogadać?
Odwróciłam się i ujrzałam blond czuprynę, pod którą jarzyły się błękitne tęczówki mojego byłego przyjaciela irlandczyka. Mimowolnie się uśmiechnęłam, a co mi tam.
- Tak, Horan, pogadajmy.- Powiedziałam i pozwoliłam poprowadzić do łazienki na przeiwko hallu. Gdy tylko drzwi pomieszczenia zamknęły się za Niallem, wbił we mnie swoje spojrzenie.
- Yykkhmm... Niall?- Zapytałam, gdy chłopak zatknął mi za ucho niesforne pasemko włosów i przygryzł nerwowo wargę. Zaniepokoiłam się lekko, bo znając Horana, ten gest był wykonany po podjęciu ważnej decyzji.
- Ciiii...- Przyłożył mi palec do ust uśmiechając się delikatnie. Zmarszczyłam brwi. Przestało mi się to podobać. - Ja ci wszystko wyjaśnię.- Oznajmił i pokazał, żebym usiadła na pralce, po czym stanął między moimi nogami.
- Niall, jestem w ukrytej kamerze, czy we wstępie do porno?- Wymamrotałam opierając się o urządzenie. Blondyn zaśmiał się.
- Cass...
- Co?
- Odpierdol się od Malika.
- Czemu?
- Bo zależy mu tylko na twoim tyłku, nie na tobie.- Nie oszukujmy się, zabolało. Popatrzyłam na niego z zawodem.- A poza tym...
- Poza tym?- Zaśmiałam się z ironią. Jednak chwilę potem uśmiech zszedł z moich ust, bo Niall je pocałował. Nie był to jakiś głęboki pocałunek, ale taki jakie składają sobie dzieci w przedszkolu. Zaskoczona z kamieniałam. Nialler odsunął się ode mnie i przeczesał swoje kosmyki.
- N-niall?- Zapytałam.
- Hmmm...
- Co to do chuja pana miało znaczyć?- Zapytałam chowając twarz w dłoniach? Dla niewtajemniczonych musiało to wyglądać jak para zagubionych młodych ludzi. Ja musiałam wyglądać jak dziewczyna, która wpadła. A Niall? Na jego twarzy wymalowana była bezradność.
- A jak myślisz?- Odpowiedział pytaniem na pytanie.
- Ty... Ty mnie lubisz? - Przygryzłam moją wargę dość mocno.
- Taaa... Przepraszam.- Co?! On tak poprostu sobie wyszedł? Hahahhahahaahahha... Nie śmieszne. Zirytowana wypadłam z łazienki z zamiarem dopadnięcia tego małego irlandzkiego skurwysyna, ale gdy tylko skręciłam do salonu, wpadłam na Liama.
- O matko, przepraszam.- Sapnęłam zbierając się z podłogi. Payne najwyraźniej się tym nie przejął, bo tylko zachichotał i poszedł dalej. Ten zespół jest pojebany- przeszło mi przez myśl.
- Cass, chodź. Jedziesz ze mną.- Powiedział Zayn prawie wyszarpując mnie z domu.
- Woah, i co my tu mamy robić?- Zapytała Lillianne.
- Nie wiem, co ty masz tu zamiar robić, ale ja idę się napić.- Stwierdziłam i pociągnęłam Zayna w kierunku baru. Usiedliśmy na stołkach i...
- W czym mogę pomóc, ślicznotko?- Zapytał słodziak z brązowymi włosami i czekoladowym wzrokiem.
- Mohito. I mów mi Cass.- Zaśmiałam się. Chłopak wyszczerzył ząbki.
- Ashton.- Nagle przekrzywił głowę w kierunku Zayna.- Stary, uważaj na nią... Drugiej takiej nie znajdziesz.- Zaśmiał się uroczo, gdy zobaczył to co ja... Zazdrość.- Co dla ciebie?
- Bloody Mary. Idź już.- Warknął Malik.
~~~~~~~~~~~~~~
- Cass?- Usłyszałam zza siebie. - Możemy pogadać?
Odwróciłam się i ujrzałam blond czuprynę, pod którą jarzyły się błękitne tęczówki mojego byłego przyjaciela irlandczyka. Mimowolnie się uśmiechnęłam, a co mi tam.
- Tak, Horan, pogadajmy.- Powiedziałam i pozwoliłam poprowadzić do łazienki na przeiwko hallu. Gdy tylko drzwi pomieszczenia zamknęły się za Niallem, wbił we mnie swoje spojrzenie.
- Yykkhmm... Niall?- Zapytałam, gdy chłopak zatknął mi za ucho niesforne pasemko włosów i przygryzł nerwowo wargę. Zaniepokoiłam się lekko, bo znając Horana, ten gest był wykonany po podjęciu ważnej decyzji.
- Ciiii...- Przyłożył mi palec do ust uśmiechając się delikatnie. Zmarszczyłam brwi. Przestało mi się to podobać. - Ja ci wszystko wyjaśnię.- Oznajmił i pokazał, żebym usiadła na pralce, po czym stanął między moimi nogami.
- Niall, jestem w ukrytej kamerze, czy we wstępie do porno?- Wymamrotałam opierając się o urządzenie. Blondyn zaśmiał się.
- Cass...
- Co?
- Odpierdol się od Malika.
- Czemu?
- Bo zależy mu tylko na twoim tyłku, nie na tobie.- Nie oszukujmy się, zabolało. Popatrzyłam na niego z zawodem.- A poza tym...
- Poza tym?- Zaśmiałam się z ironią. Jednak chwilę potem uśmiech zszedł z moich ust, bo Niall je pocałował. Nie był to jakiś głęboki pocałunek, ale taki jakie składają sobie dzieci w przedszkolu. Zaskoczona z kamieniałam. Nialler odsunął się ode mnie i przeczesał swoje kosmyki.
- N-niall?- Zapytałam.
- Hmmm...
- Co to do chuja pana miało znaczyć?- Zapytałam chowając twarz w dłoniach? Dla niewtajemniczonych musiało to wyglądać jak para zagubionych młodych ludzi. Ja musiałam wyglądać jak dziewczyna, która wpadła. A Niall? Na jego twarzy wymalowana była bezradność.
- A jak myślisz?- Odpowiedział pytaniem na pytanie.
- Ty... Ty mnie lubisz? - Przygryzłam moją wargę dość mocno.
- Taaa... Przepraszam.- Co?! On tak poprostu sobie wyszedł? Hahahhahahaahahha... Nie śmieszne. Zirytowana wypadłam z łazienki z zamiarem dopadnięcia tego małego irlandzkiego skurwysyna, ale gdy tylko skręciłam do salonu, wpadłam na Liama.
- O matko, przepraszam.- Sapnęłam zbierając się z podłogi. Payne najwyraźniej się tym nie przejął, bo tylko zachichotał i poszedł dalej. Ten zespół jest pojebany- przeszło mi przez myśl.
- Cass, chodź. Jedziesz ze mną.- Powiedział Zayn prawie wyszarpując mnie z domu.
- Woah, i co my tu mamy robić?- Zapytała Lillianne.
- Nie wiem, co ty masz tu zamiar robić, ale ja idę się napić.- Stwierdziłam i pociągnęłam Zayna w kierunku baru. Usiedliśmy na stołkach i...
- W czym mogę pomóc, ślicznotko?- Zapytał słodziak z brązowymi włosami i czekoladowym wzrokiem.
- Mohito. I mów mi Cass.- Zaśmiałam się. Chłopak wyszczerzył ząbki.
- Ashton.- Nagle przekrzywił głowę w kierunku Zayna.- Stary, uważaj na nią... Drugiej takiej nie znajdziesz.- Zaśmiał się uroczo, gdy zobaczył to co ja... Zazdrość.- Co dla ciebie?
- Bloody Mary. Idź już.- Warknął Malik.
poniedziałek, 21 kwietnia 2014
Old friend ~ rozdział 9
Przepraszam, że taki krótki! Wynagradzam wam to tym one shotem, ale to i tak nie ujdzie mi na such, wiem! xd hahahaahahaah...
2 komentarze = nowy rozdział
Enjoy!
~~~~~~~~~~~~~~~~
- Debilu! Nie strasz człowieka swoimi psychicznymi zachowaniami.- Pokazałam mu język waląc go jeszcze mocniej.
- Hej! - Chwycił mnie za rękę i przyciągnął na fotel.
- Czo ty...- Pocałował mnie w policzek, po czym wyrwał mi poduszkę i rzucił w kąt pokoju.- Ej! Jak ja mam się teraz bronić?- Zapytałam oburzona.
- Wystarczy, że zrobisz jedną małą rzecz.- Powiedział, a ja już nie musiałam wiedzieć o jaką rzesz mu chodzi. Po prostu cmoknęłam go w kącik ust i zachichotałam.
- Wystarczy?- Zapytałam próbując uwolnić się z jego mocnego uścisku. Na marne. Ja pierdole, Malik, puszczaj. Mulat przytulił mnie mocno, a ja wytrzeszczyłam oczy, jednak gdy nie puszczał, odwzajemniłam przytulaska uśmiechając się.
- Co się dzieje?- Zapytałam po dłuższej chwili milczenia. Mulat popatrzył na mnie, jak gdyby był zły za to, że przerwałam ciszę.
- Nie mogę po prostu jeszcze cię poprzytulać? Jesteś ciepła i masz ładny biust.- Powiedział bezczelnie, a ja zaśmiałam się.
- No dobra, tylko nie wyobrażaj sobie za dużo. - Westchnęłam pozwalając wtulić mu się w zagłębienie mojej szyi.
Kurwa. Znowu budzę się przy Zaynie. Jak? To bardzo proste. Po przytulaniu się oglądnęliśmy komedię i wypiliśmy kilka piw, a potem po prostu długo się całowaliśmy i poszliśmy do sypialni, żeby... spać. Ot cała historia. No, a teraz Malik przytulał się policzkiem do moich piersi i spał słodko się uśmiechając.
- Yyyy... Zayn?- Wychrypiałam. Zero reakcji.- Zayn.- Nadal nic. - Zayn, kurwa mać, złaź z moich cycków! Oddychać nie mogę!!! - Malik szybko podniósł się rozglądając po pokoju. Ja głośno wciągnęłam powietrze, chłonąc jego poranną zajebistość. Nagle oprzytomniałam i zakryłam sobie twarz poduszką. Po chwili doszedł mnie przytłumiony głos mulata:
- Cassie?
- Tak?
- Czemu gwałcisz te poduszkę?
- Bo wyglądam strasznie.
- Nieprawda.
- Prawda.
- Nie.
- Tak.
- Nie.
- Tak.
- Nie.
- Tak.
- Kocham cię.
- Tak... Co?!- Krzyknęłam zrzucając z siebię poduszkę i patrząc na Malika jak na chorego umysłowo.
- To!- Pisnął jak mała dziewczynka i wpił się w moje usta.
- Serio, Em? Na pewno chcesz iść ze mną?- Zapytał Louis, a ja miałam ochotę wydrapać sobie oczy i je zjeść. Od piętnastu minut patrzyłam na to jak się sprzeczają i tak szczerze miałam dość.
- Yyyy... Przepraszam, że się wtrącę, ale może po prostu idźcie się gdzieś pieprzyć i darujcie sobie te słodkie akcje.- Warknął Malik nerwowo ściskając moją rękę.
- Cass?- Usłyszałam zza siebie. - Możemy pogadać?
2 komentarze = nowy rozdział
Enjoy!
~~~~~~~~~~~~~~~~
- Debilu! Nie strasz człowieka swoimi psychicznymi zachowaniami.- Pokazałam mu język waląc go jeszcze mocniej.
- Hej! - Chwycił mnie za rękę i przyciągnął na fotel.
- Czo ty...- Pocałował mnie w policzek, po czym wyrwał mi poduszkę i rzucił w kąt pokoju.- Ej! Jak ja mam się teraz bronić?- Zapytałam oburzona.
- Wystarczy, że zrobisz jedną małą rzecz.- Powiedział, a ja już nie musiałam wiedzieć o jaką rzesz mu chodzi. Po prostu cmoknęłam go w kącik ust i zachichotałam.
- Wystarczy?- Zapytałam próbując uwolnić się z jego mocnego uścisku. Na marne. Ja pierdole, Malik, puszczaj. Mulat przytulił mnie mocno, a ja wytrzeszczyłam oczy, jednak gdy nie puszczał, odwzajemniłam przytulaska uśmiechając się.
- Co się dzieje?- Zapytałam po dłuższej chwili milczenia. Mulat popatrzył na mnie, jak gdyby był zły za to, że przerwałam ciszę.
- Nie mogę po prostu jeszcze cię poprzytulać? Jesteś ciepła i masz ładny biust.- Powiedział bezczelnie, a ja zaśmiałam się.
- No dobra, tylko nie wyobrażaj sobie za dużo. - Westchnęłam pozwalając wtulić mu się w zagłębienie mojej szyi.
Kurwa. Znowu budzę się przy Zaynie. Jak? To bardzo proste. Po przytulaniu się oglądnęliśmy komedię i wypiliśmy kilka piw, a potem po prostu długo się całowaliśmy i poszliśmy do sypialni, żeby... spać. Ot cała historia. No, a teraz Malik przytulał się policzkiem do moich piersi i spał słodko się uśmiechając.
- Yyyy... Zayn?- Wychrypiałam. Zero reakcji.- Zayn.- Nadal nic. - Zayn, kurwa mać, złaź z moich cycków! Oddychać nie mogę!!! - Malik szybko podniósł się rozglądając po pokoju. Ja głośno wciągnęłam powietrze, chłonąc jego poranną zajebistość. Nagle oprzytomniałam i zakryłam sobie twarz poduszką. Po chwili doszedł mnie przytłumiony głos mulata:
- Cassie?
- Tak?
- Czemu gwałcisz te poduszkę?
- Bo wyglądam strasznie.
- Nieprawda.
- Prawda.
- Nie.
- Tak.
- Nie.
- Tak.
- Nie.
- Tak.
- Kocham cię.
- Tak... Co?!- Krzyknęłam zrzucając z siebię poduszkę i patrząc na Malika jak na chorego umysłowo.
- To!- Pisnął jak mała dziewczynka i wpił się w moje usta.
- Serio, Em? Na pewno chcesz iść ze mną?- Zapytał Louis, a ja miałam ochotę wydrapać sobie oczy i je zjeść. Od piętnastu minut patrzyłam na to jak się sprzeczają i tak szczerze miałam dość.
- Yyyy... Przepraszam, że się wtrącę, ale może po prostu idźcie się gdzieś pieprzyć i darujcie sobie te słodkie akcje.- Warknął Malik nerwowo ściskając moją rękę.
- Cass?- Usłyszałam zza siebie. - Możemy pogadać?
One Shot "Easter"
Przepraszam, że spóźniony, ale jest!
Enjoy!
~~~~~~~~~~~~~~~
- Hahahaahahahahahahaahahahaahahahaah... Serio Zayn?- Powiedziałam, gdy mój chłopak wyjawił gdzie idziemy.- Szukanie jajek? To dla dzieci.
- Mów co chcesz, Harry i Victoria nieźle się namęczyli, żeby pochować 150 jajek po całym domu. A w dodatku to przecież urodziny naszej chrześnicy, Darcy.- Westchnął Zayn chwytając moją dłoń i splatając razem palce.
- No dobra, Malik. Ale wiedz, że robię to tylko dla ciebie i małej.- Zapukaliśmy do drzwi średniej wielkości willi. Po chwili otworzyła nam Vic z jej córeczką na rękach.
- Oooo... Hej, Cassie... Harry, wisisz mi 10 dolców!- Krzyknęła w głąb mieszkania. Po chwili Styles wszedł do przedpokoju i zaśmiał się widząc moją osobę. Ja wzięłam Darcy na ręce.
- Gotowa na szukanie jajek?- Spytałam poprawiając jej ciemne loki. Mała pokiwała głową i zaśmiała się ukazując dołeczki.
- Mała, chodź! Wujek Horan ma dla ciebie prezent.- Dziewczynka zwróciła czekoladowe oczka w kierunku bramki, gdzie stał Niall, Jessie, Emma i Louis. Ten pierwszy trzymał ogromnego, czarnego, pluszowego kociaka. Uśmiechnęłam się szeroko i razem z Darcy podeszłyśmy do Niallera.
- Wujku Niall! Dzięki!- Wysepleniła Darcy i wtuliła się w pluszowe zwierzątko.
- A gdzie Paynowie?- Spytał Zayn.
- Tutaj, Malik.- Zawołał Liam niosąc na rękach swojego synka. Emma pisnęła i od razu wzięła go na ręce.
- O, mój maluszek!- Przytuliła chłopczyka. Louis przytulił ją od tyłu i masując ją po brzuchu powiedział:
- Jeszcze musisz zaczekać te 7 miesięcy, kochanie.
- Co?!- Spytał z niedowierzaniem Harry.- Emma w ciąży?!- Wszyscy od razu skupili wzrok na Chase, a ona zarumieniona pokiwała głową.
- Fuck yeah! Będzie ciocia Jessie! ... No co, ja też chcę mieć chrześniaka. Vicki szepnęła mi w tym czasie na ucho:
- Cass, zostałaś tylko ty... Kiedy Zayn ci się oświadczy?- Dźgnęłam ją łokciem w żebra.
- Spieprzaj, Styles.
***
- Jeah! Znaleźliśmy już wszystkie!- Zawołałam tachając ogromny kosz wypełniony kolorowymi pisankami. Dodatkowo Zayn przyniósł jeszcze dwa wielkie jajka, które postawił na ziemi.
- No i bardzo dobrze.- Zaśmiała się Vicki. Darcy i synek Lillianne, Thomas, siedzieli już na kocyku na trawie.
- No, Malik. Jeszcze tylko my zostaliśmy.- Westchnął Niall patrząc na dzieciaki i Emmę.
- Tak chłopie. Ale... Najpierw wolałbym coś zrobić.- Oznajmił Malik patrząc na mnie. Wszystko ucichło, jak gdyby czas się zatrzymał. Zayn wziął głęboki oddech i uklęknął przede mną wyciągając z kieszeni czerwone pudełeczko.
- Cassie Phillips, czy uczynisz mnie najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi i przyjmiesz moje oświadczyny?- Spytał otwierając pudełeczko i pokazując srebrny pierścionek z brylantem. Oniemiała patrzyłam w czekoladowe oczy miłości mojego życia. Rozszerzyłam wargi z których udało mi się wydobyć coś na kształt "no". Malik zaśmiał się i nałożył pierścionek na mój serdeczny palec. Kilka łez szczęścia spłynęło po moich policzkach, gdy wtulałam się w Zayna.
- Awwww! Cassie płacze!- Zawiwatowała Emma, a reszta wydała okrzyki szczęścia. Najważniejsze jednak było to, że byłam z moim ukochanym w miejscu, w którym mogłabym zostać na zawsze. Wszystko było dobrze i pragnęłam, by tak było już zawsze.
Enjoy!
~~~~~~~~~~~~~~~
- Hahahaahahahahahahaahahahaahahahaah... Serio Zayn?- Powiedziałam, gdy mój chłopak wyjawił gdzie idziemy.- Szukanie jajek? To dla dzieci.
- Mów co chcesz, Harry i Victoria nieźle się namęczyli, żeby pochować 150 jajek po całym domu. A w dodatku to przecież urodziny naszej chrześnicy, Darcy.- Westchnął Zayn chwytając moją dłoń i splatając razem palce.
- No dobra, Malik. Ale wiedz, że robię to tylko dla ciebie i małej.- Zapukaliśmy do drzwi średniej wielkości willi. Po chwili otworzyła nam Vic z jej córeczką na rękach.
- Oooo... Hej, Cassie... Harry, wisisz mi 10 dolców!- Krzyknęła w głąb mieszkania. Po chwili Styles wszedł do przedpokoju i zaśmiał się widząc moją osobę. Ja wzięłam Darcy na ręce.
- Gotowa na szukanie jajek?- Spytałam poprawiając jej ciemne loki. Mała pokiwała głową i zaśmiała się ukazując dołeczki.
- Mała, chodź! Wujek Horan ma dla ciebie prezent.- Dziewczynka zwróciła czekoladowe oczka w kierunku bramki, gdzie stał Niall, Jessie, Emma i Louis. Ten pierwszy trzymał ogromnego, czarnego, pluszowego kociaka. Uśmiechnęłam się szeroko i razem z Darcy podeszłyśmy do Niallera.
- Wujku Niall! Dzięki!- Wysepleniła Darcy i wtuliła się w pluszowe zwierzątko.
- A gdzie Paynowie?- Spytał Zayn.
- Tutaj, Malik.- Zawołał Liam niosąc na rękach swojego synka. Emma pisnęła i od razu wzięła go na ręce.
- O, mój maluszek!- Przytuliła chłopczyka. Louis przytulił ją od tyłu i masując ją po brzuchu powiedział:
- Jeszcze musisz zaczekać te 7 miesięcy, kochanie.
- Co?!- Spytał z niedowierzaniem Harry.- Emma w ciąży?!- Wszyscy od razu skupili wzrok na Chase, a ona zarumieniona pokiwała głową.
- Fuck yeah! Będzie ciocia Jessie! ... No co, ja też chcę mieć chrześniaka. Vicki szepnęła mi w tym czasie na ucho:
- Cass, zostałaś tylko ty... Kiedy Zayn ci się oświadczy?- Dźgnęłam ją łokciem w żebra.
- Spieprzaj, Styles.
***
- Jeah! Znaleźliśmy już wszystkie!- Zawołałam tachając ogromny kosz wypełniony kolorowymi pisankami. Dodatkowo Zayn przyniósł jeszcze dwa wielkie jajka, które postawił na ziemi.
- No i bardzo dobrze.- Zaśmiała się Vicki. Darcy i synek Lillianne, Thomas, siedzieli już na kocyku na trawie.
- No, Malik. Jeszcze tylko my zostaliśmy.- Westchnął Niall patrząc na dzieciaki i Emmę.
- Tak chłopie. Ale... Najpierw wolałbym coś zrobić.- Oznajmił Malik patrząc na mnie. Wszystko ucichło, jak gdyby czas się zatrzymał. Zayn wziął głęboki oddech i uklęknął przede mną wyciągając z kieszeni czerwone pudełeczko.
- Cassie Phillips, czy uczynisz mnie najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi i przyjmiesz moje oświadczyny?- Spytał otwierając pudełeczko i pokazując srebrny pierścionek z brylantem. Oniemiała patrzyłam w czekoladowe oczy miłości mojego życia. Rozszerzyłam wargi z których udało mi się wydobyć coś na kształt "no". Malik zaśmiał się i nałożył pierścionek na mój serdeczny palec. Kilka łez szczęścia spłynęło po moich policzkach, gdy wtulałam się w Zayna.
- Awwww! Cassie płacze!- Zawiwatowała Emma, a reszta wydała okrzyki szczęścia. Najważniejsze jednak było to, że byłam z moim ukochanym w miejscu, w którym mogłabym zostać na zawsze. Wszystko było dobrze i pragnęłam, by tak było już zawsze.
niedziela, 20 kwietnia 2014
Old friend ~ rozdział 8
2 komentarze = nowy rozdział
Enjoy!
~~~~~~~~~~~
Okay ludzie. Pora wstać, bo dziś idziemy na zakupy, w końcu to piątek. Jutro sobota i impreza. A pojutrze niedziela i impreza dla Li. Westchnęłam głośno wtulając się w poduszkę. Zaraz, ale dlaczego obejmuje mnie pieprzona ręka? Zaniepokojona odwróciłam głowę i mimowolnie uśmiechnęłam się na widok słodko śpiącego Malika. Delikatnie zsunęłam się z łóżka. Ale oczywiście niezdara Cassie Phillips musiała się wywalić przez swoje własne tenisówki. Rozcierając łokieć, na który upadłam, zerknęłam na zmartwionego i... zirytowanego mulata. Uniosłam wysoko brwi.
- Powrót.- Zażądał odchylając kołdrę.
- Przepraszam, ale nie mogę, jest już...- Zerknęłam na telefon.- jedenasta, a ja o wpół do pierwszej jestem umówiona z Em. Musimy jeszcze wrócić do domu, żeby się przebrać. Ale naprawdę chciałabym.- Dodałam szybko widząc jego smutną minkę. Podeszłam do łóżka i nieśmiało go pocałowałam. Odsunęłam się i spojrzałam na niego niepewnie.
- Za co?- Spytał uśmiechnięty.
- Wygrałeś " kto pierwszy spuści wzrok, przegrywa ", więc byłam ci winna buzi, no i chciałam ci poprawić humor.- Zarumieniłam się delikatnie. Zanim się obejrzałam Zayn przewrócił mnie na siebie i przyciągnął do kolejnego całusa. Oddałam każdego, nawet najmniejszego, jego buziaka...
- Śnia... O, przepraszam, że przeszkadzam.- Usłyszałam zdenerwowany głos Horana. Szybko wstałam i zaczęłam nakładać buty, by ukryć swoje zażenowanie.- Jak mówiłem: śniadanie jest już gotowe, chodźcie na dół.- Zakończył i wyszedł z pokoju trzaskając drzwiami. Westchnęłam i z bezradności oparłam się o ramę małżeńskiego łoża Malika. Chłopak wstał z niego i pomagając mi wstać powiedział:
- Nie martw się, może jest po prostu zazdrosny.- Momentalnie wybuchnęłam śmiechem.- No co?
- No bo... Hahahah... No bo on jest dla mnie jak brat, o co mógłby być zazdrosny?
- Hej! Przecież sama wiesz jak to jest: Przyjaźnisz się, potem przeradza się to w coś większego i BUM, miłość do końca życia. A ty, moja mała, wcale nie jesteś brzydka.- Uśmiechnął się owijając mnie swoimi ramionami i zamykając w mocnym uścisku.
- Dzięki... Zayn.- Zaśmiałam się jeszcze raz i szybko zeszłam na dół.
- Serio to? - Zapytała Emma wątpliwym tonem. Ubrałam się już w to, a Em w to. Teraz obie stałyśmy przed przebieralnią czekając na Lillianne.
- Yyyy... Ta sukienka na pewno będzie ok?- Zapytała wychodząc zza zasłonki, a nam opadły szczęki.
- Ty... ty... ty wyglądasz ... WOW.- Sapnęłam patrząc na Lilli, a ona zagryzła wargę czerwieniąc się.
- A spodo...
- Tak, na pewno spodoba się to Liamowi.- Dokończyła Emma.
- No to biorę.- Zadecydowała Thomson znikając z powrotem za zasłonką.
Siedziałam wygodnie w fotelu na kolanach Malika.
- A tak właściwie... To jak to jest z Perrie?- Zapytałam niepewnie.
- Yyyyy... Cóż. To jest tak: Zaczęliśmy się umawiać, jak to młodzi. Wiesz, przez dwa miesiące wszystko cacy i w ogóle zajebioza. No ale po tych dwóch miesiącach stwierdziliśmy, że to jednak nie to i chcieliśmy zerwać, ale oczywiście Modest musiał wtrącić swoje trzy grosze i kazali nam udawać. Więc tak to się ciągnie i ciągnie.- Zakończył zmęczonym tonem. Popatrzyłam na niego niepewnie.
- ... Współczuję ci. - Wymamrotałam chcąc wstać, ale on przytrzymał mnie za rękę.
- Proszę, posiedź ze mną jeszcze.- Wyszeptał.- Chcę mieć przy sobie kogoś nie związanego z tą popierdoloną firmą. - Przygryzłam wargę i wróciłam na jego kolana.
- A tak właściwie to czemu jesteśmy sami? - Zapytałam rozglądając się po cichym salonie.
- Wygoniłem ich mówiąc, że będziemy się pieprzyć do białego rana i że mają spadać.- Szybko podniosłam się przerażona, ale on tylko się zaśmiał i powiedział:
- Żart. Poszli do kina na jakąś denną komedię. - Warknęłam na niego i chwyciłam poduszkę z kanapy zaczynając go nią okładać.
- Debilu! Nie strasz człowieka swoimi psychicznymi zachowaniami.- Pokazałam mu język waląc go jeszcze mocniej.
- Hej! ...
Enjoy!
~~~~~~~~~~~
Okay ludzie. Pora wstać, bo dziś idziemy na zakupy, w końcu to piątek. Jutro sobota i impreza. A pojutrze niedziela i impreza dla Li. Westchnęłam głośno wtulając się w poduszkę. Zaraz, ale dlaczego obejmuje mnie pieprzona ręka? Zaniepokojona odwróciłam głowę i mimowolnie uśmiechnęłam się na widok słodko śpiącego Malika. Delikatnie zsunęłam się z łóżka. Ale oczywiście niezdara Cassie Phillips musiała się wywalić przez swoje własne tenisówki. Rozcierając łokieć, na który upadłam, zerknęłam na zmartwionego i... zirytowanego mulata. Uniosłam wysoko brwi.
- Powrót.- Zażądał odchylając kołdrę.
- Przepraszam, ale nie mogę, jest już...- Zerknęłam na telefon.- jedenasta, a ja o wpół do pierwszej jestem umówiona z Em. Musimy jeszcze wrócić do domu, żeby się przebrać. Ale naprawdę chciałabym.- Dodałam szybko widząc jego smutną minkę. Podeszłam do łóżka i nieśmiało go pocałowałam. Odsunęłam się i spojrzałam na niego niepewnie.
- Za co?- Spytał uśmiechnięty.
- Wygrałeś " kto pierwszy spuści wzrok, przegrywa ", więc byłam ci winna buzi, no i chciałam ci poprawić humor.- Zarumieniłam się delikatnie. Zanim się obejrzałam Zayn przewrócił mnie na siebie i przyciągnął do kolejnego całusa. Oddałam każdego, nawet najmniejszego, jego buziaka...
- Śnia... O, przepraszam, że przeszkadzam.- Usłyszałam zdenerwowany głos Horana. Szybko wstałam i zaczęłam nakładać buty, by ukryć swoje zażenowanie.- Jak mówiłem: śniadanie jest już gotowe, chodźcie na dół.- Zakończył i wyszedł z pokoju trzaskając drzwiami. Westchnęłam i z bezradności oparłam się o ramę małżeńskiego łoża Malika. Chłopak wstał z niego i pomagając mi wstać powiedział:
- Nie martw się, może jest po prostu zazdrosny.- Momentalnie wybuchnęłam śmiechem.- No co?
- No bo... Hahahah... No bo on jest dla mnie jak brat, o co mógłby być zazdrosny?
- Hej! Przecież sama wiesz jak to jest: Przyjaźnisz się, potem przeradza się to w coś większego i BUM, miłość do końca życia. A ty, moja mała, wcale nie jesteś brzydka.- Uśmiechnął się owijając mnie swoimi ramionami i zamykając w mocnym uścisku.
- Dzięki... Zayn.- Zaśmiałam się jeszcze raz i szybko zeszłam na dół.
- Serio to? - Zapytała Emma wątpliwym tonem. Ubrałam się już w to, a Em w to. Teraz obie stałyśmy przed przebieralnią czekając na Lillianne.
- Yyyy... Ta sukienka na pewno będzie ok?- Zapytała wychodząc zza zasłonki, a nam opadły szczęki.
- Ty... ty... ty wyglądasz ... WOW.- Sapnęłam patrząc na Lilli, a ona zagryzła wargę czerwieniąc się.
- A spodo...
- Tak, na pewno spodoba się to Liamowi.- Dokończyła Emma.
- No to biorę.- Zadecydowała Thomson znikając z powrotem za zasłonką.
Siedziałam wygodnie w fotelu na kolanach Malika.
- A tak właściwie... To jak to jest z Perrie?- Zapytałam niepewnie.
- Yyyyy... Cóż. To jest tak: Zaczęliśmy się umawiać, jak to młodzi. Wiesz, przez dwa miesiące wszystko cacy i w ogóle zajebioza. No ale po tych dwóch miesiącach stwierdziliśmy, że to jednak nie to i chcieliśmy zerwać, ale oczywiście Modest musiał wtrącić swoje trzy grosze i kazali nam udawać. Więc tak to się ciągnie i ciągnie.- Zakończył zmęczonym tonem. Popatrzyłam na niego niepewnie.
- ... Współczuję ci. - Wymamrotałam chcąc wstać, ale on przytrzymał mnie za rękę.
- Proszę, posiedź ze mną jeszcze.- Wyszeptał.- Chcę mieć przy sobie kogoś nie związanego z tą popierdoloną firmą. - Przygryzłam wargę i wróciłam na jego kolana.
- A tak właściwie to czemu jesteśmy sami? - Zapytałam rozglądając się po cichym salonie.
- Wygoniłem ich mówiąc, że będziemy się pieprzyć do białego rana i że mają spadać.- Szybko podniosłam się przerażona, ale on tylko się zaśmiał i powiedział:
- Żart. Poszli do kina na jakąś denną komedię. - Warknęłam na niego i chwyciłam poduszkę z kanapy zaczynając go nią okładać.
- Debilu! Nie strasz człowieka swoimi psychicznymi zachowaniami.- Pokazałam mu język waląc go jeszcze mocniej.
- Hej! ...
Old friend ~ Rozdział 7
Przepraszam za długą nieobecność, ale musiałam sobie wszystko poukładać i... Nie miałam czasu ani chęci na napisanie tego rozdziału. Poza tym przekroczyłam limit i coś tam dalej. No nieważne. Nowy rozdział jest. Do dupy, ale jest :P. Zachęcam do czytania. 2 komentarze = nowy rozdział.
Enjoy!
______________
- Więc prawda jest taka, że... Ja go lubię... Ale tak lubię- lubię...- Zaczęła Lillianne. Zachichotałam. - I z czego się śmiejesz?
- Ty myślisz, że tego nie widać?- Zarechotałam.
Spokojnie weszłyśmy do domu chłopaków, którzy właśnie przygotowywali rzeczy potrzebne do maratonu. Na stole zostały ustawione duże miski z chipsami i popcornem, a tuż obok nich zgrzewka piwa i 4 butelki z kolorowymi napojami.
- O! Hejka, moje laseczki.- Zaśmiał się Louis przytulając nas od tyłu. Popatrzyłam na niego jak na debila i stwierdziłam, że jest dziś wyjątkowo szczęśliwy.
- Spadłeś ze schodów Louech? Wyglądasz jak pochodnia.- Mruknęłam, a on spojrzał na mnie jak na myślącą inaczej.- Pochodnia. Bo się jara. Ty się jarasz. Ty jak pochdnia... się jarasz. Boże, ale z ciebie debil, Lou.- Westchnęłam, a on uśmiechnął się szerzej i powiedział:
- Dzisiaj przycho...- Przerwał mu dzwonek do drzwi. Od razu ożywił się jeszcze bardziej, o ile to możliwe. - To pewnie Emma! - Krzyknął i już biegł w stronę hallu. Zdziwiona popatrzyłam na Lillianne, ale ona tylko wzruszyła ramionami i poszła przywitać się z Liamem.
Znów musiałam siedzieć na podłodze z Zaynem.
- Wiesz co? Masz wygodne ramię.- Zaśmiałam się i rzuciłam okiem na mulata, który uśmiechał się szelmowsko.
- Wiem. W końcu tyle osób mi to mówiło.- Wyszczerzył ząbki.
- Na pewno mówił ci to Horan. I to nie jeden raz.- Zarechotałam.
- Skąd...
- Po prostu mi też to mówił.- Ucięłam i ułożyłam się wygodniej na jego barku.
- "Mamę"?! - Usłyszałam pisk Emmy, która właśnie wchodziła do salonu. Popatrzyłam, jak dziewczyna raptownie zatrzymuję się chwytając Lou za rękę.
- Nie mów, że się boisz.- Odparł Tommo.
- Em od zawsze bała się horrorów.- Powiedziała Lillianne rozsiadając się na kanapie.
- To będzie ciekawy wieczór.- Sapnął Horan padając na siedzenie.
- Woah... Nie zasnę dzisiaj w nocy.- Westchnęłam patrząc na przewijające się po ekranie napisy końcowe.
- Co ty nie powiedz.- Odrzekł Liam nadal przytulając się ze strachu do Lillianne, która najwyraźniej zasnęła, bo cichutko pochrapywała na jego ramieniu.
- Okay, Lou, ja powinnam już wracać do domu.- Powiedziała cichutko Em. Pokiwałam energicznie głową na znak, że ja też powinnam już iść. Niestety Malik owinął mi rękę wokół pasa i przyciągnął do siebie.
- Przepraszam, ale ty dzisiaj śpisz u mnie.- Mruknął mi na ucho, a ja popatrzyłam na niego tępo.
- Okay, to chodź mi pokaż, gdzie znajduje się to twoje jebane królestwo, bo chce mi się spać.- Zayn podniósł się z podłogi i chciał pomóc mi wstać, ale nogi odmówiły mi posłuszeństwa i z powrotem upadłam na tyłek, przez co syknęłam głośno.
- Cassie, wstawaj.- Westchnął Malik.
- Łatwo ci mówić.- Warknęłam.- Nogi mi zdrętwiały... Trudno, prześpię się na zie...- Nie zdążyłam dokończyć bo Zayn podniósł mnie niczym pannę młodą i ruszył po schodach. Powoli po nich wszedł i szybko poniósł mnie wgłąb korytarza. Otwarł jedne z wielu drzwi i wszedłszy do dużego pokoju ułożył mnie na łóżku.
- Dzięki, Zayn.- Westchnęłam patrząc jak obchodzi łóżko i siada po jego drugiej stronie. Ułożyłam się wygodniej i zamknęłam oczy, gdy poczułam, że moje ciało okrywa kołdra. Zamruczałam sennie.
- Dobranoc, Cass.- Powiedział cicho mulat przerywając ciszę w pokoju.
- Dobranoc, sunshine.- Zdołałam wychrypieć i zasnęłam.
Enjoy!
______________
- Więc prawda jest taka, że... Ja go lubię... Ale tak lubię- lubię...- Zaczęła Lillianne. Zachichotałam. - I z czego się śmiejesz?
- Ty myślisz, że tego nie widać?- Zarechotałam.
Spokojnie weszłyśmy do domu chłopaków, którzy właśnie przygotowywali rzeczy potrzebne do maratonu. Na stole zostały ustawione duże miski z chipsami i popcornem, a tuż obok nich zgrzewka piwa i 4 butelki z kolorowymi napojami.
- O! Hejka, moje laseczki.- Zaśmiał się Louis przytulając nas od tyłu. Popatrzyłam na niego jak na debila i stwierdziłam, że jest dziś wyjątkowo szczęśliwy.
- Spadłeś ze schodów Louech? Wyglądasz jak pochodnia.- Mruknęłam, a on spojrzał na mnie jak na myślącą inaczej.- Pochodnia. Bo się jara. Ty się jarasz. Ty jak pochdnia... się jarasz. Boże, ale z ciebie debil, Lou.- Westchnęłam, a on uśmiechnął się szerzej i powiedział:
- Dzisiaj przycho...- Przerwał mu dzwonek do drzwi. Od razu ożywił się jeszcze bardziej, o ile to możliwe. - To pewnie Emma! - Krzyknął i już biegł w stronę hallu. Zdziwiona popatrzyłam na Lillianne, ale ona tylko wzruszyła ramionami i poszła przywitać się z Liamem.
Znów musiałam siedzieć na podłodze z Zaynem.
- Wiesz co? Masz wygodne ramię.- Zaśmiałam się i rzuciłam okiem na mulata, który uśmiechał się szelmowsko.
- Wiem. W końcu tyle osób mi to mówiło.- Wyszczerzył ząbki.
- Na pewno mówił ci to Horan. I to nie jeden raz.- Zarechotałam.
- Skąd...
- Po prostu mi też to mówił.- Ucięłam i ułożyłam się wygodniej na jego barku.
- "Mamę"?! - Usłyszałam pisk Emmy, która właśnie wchodziła do salonu. Popatrzyłam, jak dziewczyna raptownie zatrzymuję się chwytając Lou za rękę.
- Nie mów, że się boisz.- Odparł Tommo.
- Em od zawsze bała się horrorów.- Powiedziała Lillianne rozsiadając się na kanapie.
- To będzie ciekawy wieczór.- Sapnął Horan padając na siedzenie.
- Woah... Nie zasnę dzisiaj w nocy.- Westchnęłam patrząc na przewijające się po ekranie napisy końcowe.
- Co ty nie powiedz.- Odrzekł Liam nadal przytulając się ze strachu do Lillianne, która najwyraźniej zasnęła, bo cichutko pochrapywała na jego ramieniu.
- Okay, Lou, ja powinnam już wracać do domu.- Powiedziała cichutko Em. Pokiwałam energicznie głową na znak, że ja też powinnam już iść. Niestety Malik owinął mi rękę wokół pasa i przyciągnął do siebie.
- Przepraszam, ale ty dzisiaj śpisz u mnie.- Mruknął mi na ucho, a ja popatrzyłam na niego tępo.
- Okay, to chodź mi pokaż, gdzie znajduje się to twoje jebane królestwo, bo chce mi się spać.- Zayn podniósł się z podłogi i chciał pomóc mi wstać, ale nogi odmówiły mi posłuszeństwa i z powrotem upadłam na tyłek, przez co syknęłam głośno.
- Cassie, wstawaj.- Westchnął Malik.
- Łatwo ci mówić.- Warknęłam.- Nogi mi zdrętwiały... Trudno, prześpię się na zie...- Nie zdążyłam dokończyć bo Zayn podniósł mnie niczym pannę młodą i ruszył po schodach. Powoli po nich wszedł i szybko poniósł mnie wgłąb korytarza. Otwarł jedne z wielu drzwi i wszedłszy do dużego pokoju ułożył mnie na łóżku.
- Dzięki, Zayn.- Westchnęłam patrząc jak obchodzi łóżko i siada po jego drugiej stronie. Ułożyłam się wygodniej i zamknęłam oczy, gdy poczułam, że moje ciało okrywa kołdra. Zamruczałam sennie.
- Dobranoc, Cass.- Powiedział cicho mulat przerywając ciszę w pokoju.
- Dobranoc, sunshine.- Zdołałam wychrypieć i zasnęłam.
wtorek, 15 kwietnia 2014
Ogłoszenia parafialne!
Cóż... Zebraliśmy się tutaj... PONIEWAŻ CHCĘ WAM POKAZAĆ BLOG, który jest prowadzony nieco chaotycznie, ale pomagam teraz w pisaniu, więc zapraszam.
PS. Jakby co, to naprawdę nie zapraszam tylko dlatego, żeby się reklamować. Po prostu uważam, że ten blog jest zajebisty.
PPS. Oto link --------> love-is-hard-to-understandxo.blogspot.com
PS. Jakby co, to naprawdę nie zapraszam tylko dlatego, żeby się reklamować. Po prostu uważam, że ten blog jest zajebisty.
PPS. Oto link --------> love-is-hard-to-understandxo.blogspot.com
niedziela, 13 kwietnia 2014
Old friend ~ Rozdział 6
Króciutki! Bo wyssało mi mózg po tym jak czytałam ff o Larry'm +18 xD No ale ok. Dodaję i wiem, że mnie zabijecie no ale cóż...
2 komentarze = nowy rozdział
Niech się stanie rozdział!
________
- Dobrze, więc Lillianne bierze na siebie solenizanta.Ty Zayna, Jessie Horana, a Emma Lou. Tak zarządził Harry, którego niestety nie będzie, chociaż zorganizował całe przyjęcie. A teraz... Co wy tu jeszcze robicie?! Na próbę!!!
- Hahahah... Grimmy spokojnie!- Zawołałam biegnąc w kierunku sali tanecznej. Pora na szybką rozgrzeweczkę.
Gdy pierwsze dźwięki popłynęły z dużych głośników przy ścianach, od razu zapomniałam o Bożym świecie. Sama układałam kroki do tej piosenki, gdyż uważałam, że byłoby to marnotrawstwo, gdyby wykonawca piosenki "Wild Child" miał brać kroki od kogoś innego. Piosenka doskonale odzwierciedlała mój charakter. Ciało idealnie prześlizgiwało się między skomplikowanymi krokami. Sama miałam ochotę zaśpiewać.
Powtórzyłam jeszcze kilka razy cały układ, zanim Nick nie wszedł do pomieszczenia i kazał zatańczyć. Ok. Jego wzrok ledwo podążał za moim zgrabnym ciałem. Ja uśmiechnęłam się cwaniacko i wykonałam szpagat potrząsając biustem. Szybko podniosłam się, by wykonać ostatni refren i na wydechu usiadłam okrakiem na kolanach Grimmy'ego. Ten spojrzał na mnie zdziwiony.
- I jak ci się podobało?- Spytałam. Mój szef wygodniej rozsiadł się w fotelu.
- Z przykrością stwierdzam... że będzie nam potrzebna karetka, na wypadek gdyby Malik dostał zawału, gdy usiądziesz mu na kolanach. Moja sexy pracownico, jestem na tak.- Zaśmiał się, a ja pisnęłam i przytuliłam go. Odwzajemnił uścisk i powiedział:
- Masz tylko ten kawałek? Czy coś się jeszcze znajdzie.- Mrugnął do mnie porozumiewawczo, a ja pacnęłam go w pierś.
- Oczywiście, że mam więcej.- Zaśmiałam się. - Podobno Zayn nie tańczy za dobrze więc może go czegoś nauczę hehs... Tak właściwie... Czemu będzie tylko One Direction?- Spytałam niepewnie.
- Yyyy... To miała być taka "prywatka". Nawet fani nic nie wiedzą.- Rzekł Grimmy powoli podnosząc się z siedzenia.
- Woah, serio? Podobno ten fandom to ogrom.- Sapnęłam, a mężczyzna zaśmiał się.
- Bo tak jest, a teraz ćwicz dalej.- Poinstruował mnie i wyszedł z sali. Nie sprzeciwiając się, zaczęłam doskonalić umiejętności.
~~~~~
- Jak ta...- Nie zdążyłam dokończyć, bo Lillianne brutalnie przerwała mi piskliwym głosem.
- Nie uwierzysz! ... Liam nic nie wie o tym, że to my mamy tańczyć.- Pisnęła.
- Jak to?- Zdziwiłam się.
- No bo pytam go, jak tam jego urodziny w klubie, a on skąd ja to wiem. No, a że ja jestem geniusz Lillianne Kitty Thomson, to powiedziałam mu, że strzelałam, a on jakoś tak niechętnie powiedział, że Hazz coś zorganizował i szybko zmienił temat.
- O ja pierdolę! - Sapnęłam. - I co teraz?
- No jak to co? Udajemy głupie... Zresztą oni też, więc nie musimy czuć się winne.- Odparowała i od razu dodała.- Chodź, Li zaprosił nas do chłopaków, bo chcą zrobić sobie z nami maratonik filmowy. - Pociągnęła mnie w stronę wyjścia z budynku. Dosłownie wepchnęła mnie do środka i szybko usiadła za kierownicą.
- Lillianne, gdzie ci się tak śpieszy?- Zapytałam, gdy dziewczyna zaczęła się niecierpliwić stojąc na światłach.
- Ja... Serio? Serio chcesz wiedzieć?- Zapytała lekko zarumieniona. Pokiwałam entuzjastycznie głową.
- Więc prawda jest taka, że...
2 komentarze = nowy rozdział
Niech się stanie rozdział!
________
- Dobrze, więc Lillianne bierze na siebie solenizanta.Ty Zayna, Jessie Horana, a Emma Lou. Tak zarządził Harry, którego niestety nie będzie, chociaż zorganizował całe przyjęcie. A teraz... Co wy tu jeszcze robicie?! Na próbę!!!
- Hahahah... Grimmy spokojnie!- Zawołałam biegnąc w kierunku sali tanecznej. Pora na szybką rozgrzeweczkę.
Gdy pierwsze dźwięki popłynęły z dużych głośników przy ścianach, od razu zapomniałam o Bożym świecie. Sama układałam kroki do tej piosenki, gdyż uważałam, że byłoby to marnotrawstwo, gdyby wykonawca piosenki "Wild Child" miał brać kroki od kogoś innego. Piosenka doskonale odzwierciedlała mój charakter. Ciało idealnie prześlizgiwało się między skomplikowanymi krokami. Sama miałam ochotę zaśpiewać.
Powtórzyłam jeszcze kilka razy cały układ, zanim Nick nie wszedł do pomieszczenia i kazał zatańczyć. Ok. Jego wzrok ledwo podążał za moim zgrabnym ciałem. Ja uśmiechnęłam się cwaniacko i wykonałam szpagat potrząsając biustem. Szybko podniosłam się, by wykonać ostatni refren i na wydechu usiadłam okrakiem na kolanach Grimmy'ego. Ten spojrzał na mnie zdziwiony.
- I jak ci się podobało?- Spytałam. Mój szef wygodniej rozsiadł się w fotelu.
- Z przykrością stwierdzam... że będzie nam potrzebna karetka, na wypadek gdyby Malik dostał zawału, gdy usiądziesz mu na kolanach. Moja sexy pracownico, jestem na tak.- Zaśmiał się, a ja pisnęłam i przytuliłam go. Odwzajemnił uścisk i powiedział:
- Masz tylko ten kawałek? Czy coś się jeszcze znajdzie.- Mrugnął do mnie porozumiewawczo, a ja pacnęłam go w pierś.
- Oczywiście, że mam więcej.- Zaśmiałam się. - Podobno Zayn nie tańczy za dobrze więc może go czegoś nauczę hehs... Tak właściwie... Czemu będzie tylko One Direction?- Spytałam niepewnie.
- Yyyy... To miała być taka "prywatka". Nawet fani nic nie wiedzą.- Rzekł Grimmy powoli podnosząc się z siedzenia.
- Woah, serio? Podobno ten fandom to ogrom.- Sapnęłam, a mężczyzna zaśmiał się.
- Bo tak jest, a teraz ćwicz dalej.- Poinstruował mnie i wyszedł z sali. Nie sprzeciwiając się, zaczęłam doskonalić umiejętności.
~~~~~
- Jak ta...- Nie zdążyłam dokończyć, bo Lillianne brutalnie przerwała mi piskliwym głosem.
- Nie uwierzysz! ... Liam nic nie wie o tym, że to my mamy tańczyć.- Pisnęła.
- Jak to?- Zdziwiłam się.
- No bo pytam go, jak tam jego urodziny w klubie, a on skąd ja to wiem. No, a że ja jestem geniusz Lillianne Kitty Thomson, to powiedziałam mu, że strzelałam, a on jakoś tak niechętnie powiedział, że Hazz coś zorganizował i szybko zmienił temat.
- O ja pierdolę! - Sapnęłam. - I co teraz?
- No jak to co? Udajemy głupie... Zresztą oni też, więc nie musimy czuć się winne.- Odparowała i od razu dodała.- Chodź, Li zaprosił nas do chłopaków, bo chcą zrobić sobie z nami maratonik filmowy. - Pociągnęła mnie w stronę wyjścia z budynku. Dosłownie wepchnęła mnie do środka i szybko usiadła za kierownicą.
- Lillianne, gdzie ci się tak śpieszy?- Zapytałam, gdy dziewczyna zaczęła się niecierpliwić stojąc na światłach.
- Ja... Serio? Serio chcesz wiedzieć?- Zapytała lekko zarumieniona. Pokiwałam entuzjastycznie głową.
- Więc prawda jest taka, że...
sobota, 12 kwietnia 2014
Old friend ~ Rozdział 5
Dedyczek leci do Jessie, ponieważ dodała 2 komentarz i była bardzo rozentuzjazmowana tym, że mam dodać nowy rozdział.
2 komentarze = nowy rozdział
PS. pewnie wszystko zjebałam tym rozdziałem i wgl. jest do dupy, ale sami oceńcie :P
Enjoy!
~~~~~~~~~~
- No to idziemy na zakupy.
- O ja pier...- W ostatniej chwili się powstrzymała.
- Ty dalej?- Zaśmiałam się.
- No a jakże by nie?- Odparła. Emma od szóstej klasy szkoły podstawowej przyrzekła, że nie będzie przeklinać, ponieważ to nie przystoi dziewczynom. Myślałam, że już sobie odpuściła, no ale nie bo po co?
- Tak więc nie da się ciebie zawstydzić?- Spytałam, a w mojej głowie utworzył się mini szatański plan.
- Nie.- Zachichotała. Popatrzyłam na nią nikczemnie i powiedziałam ni stąd ni zowąd:
- A jak tam u ciebie w pracy?- Emma spłonęła rumieńcem i warknęła w moją stronę:
- Ani się waż.
- Gdzie pracujesz, Em?- Wtrącił się Malik i w tej chwili miałam ochotę go wyściskać za to, że był po mojej stronie. Bo był, co nie?
- Eee...
- Jest tancerką w klubie.
- Tak jak ty.- Emma podniosła się z miejsca. Chłopcy spojrzeli na mnie.
- Czemu nie mówiłaś?
- Bo nie pytaliście.- Zaśmiałam się. Zayn objął mnie ręką w talii i mruknął w stronę Chase:
- Siadaj.- Posłusznie wykonała jego polecenie.
- Maraton czas start!- Oznajmiła Lillianne włączając przycisk play.
- Teksańska masakra piłą mechaniczną, serio?- Spytałam układając się wygodnie na ziemi obok Zayna. No bo oczywiście reszta rozwaliła się na kanapie. Była nas tylko piątka, bo Louis zaraz po przyjściu do domu pobiegł do swojego pokoju i zamknął się w nim, a Harry...
- No właśnie, gdzie Harry?- Spytałam.
- Poszedł biegać za swoją panną.- Mruknął mi do ucha Zayn. Uniosłam pytająco brwi. - No za Victorią Dowson.- Sapnęłam i wyszeptałam:
- Musi mnie z nią zapoznać, w końcu jestem Victorias ! - Reszta spojrzała na mnie ze śmiechem i zaczęliśmy oglądać film.
Obudziłam się cała obolała. Zerknęłam w górę i ujrzałam śpiącego mulata. Czyli zasnęłam mu na kolanach. Super. Reszta spała na kanapie. Delikatnie podniosłam się na nogi i wyciągnęłam mój telefon. Zobaczyłam, że mam dwie nieodebrane wiadomości.
" Kurwa, Cassie, dzisiaj próba generalna! Dziś 26 sierpnia. 29 będzie u nas 1D z okazji urodzin Liama Payne'a."
i
" Do pracy, teraz "
Zaśmiałam się, włączyłam aparat i krzycząc na całe gardło:
- But first, let me take a selfie!- Zrobiłam zdjęcie. To był błąd. Cała piątka poderwała się nagle i spojrzeli na mnie wściekle. Gdy już mięli się na mnie rzucić, krzyknęłam:
- Zanim mnie zabijecie, muszę iść do pracy i Lilli też musi.- Przyjaciółka spojrzała na mnie. Nagle jej oczy zrobiły się okrągłe i sapnęła:
- Dziś generalna.- Potwierdziłam skinieniem głowy.
- O kurwa.- Pisnęła i pobiegła do przedpokoju po drodze zabierając swój telefon. Ja uścisnęłam chłopaków,a Malika pocałowałam w policzek i szybko wybiegłam z salonu do hallu. Nałożyłam szpilki i razem z Lillianne zamówiłyśmy taksówkę.
- No nareszcie!- Warknął Grimshaw.
- Zamknij się Nick!- Westchnęłam przytulając go.- Dziwię się, że jeszcze nie odkryli tych twoich brudnych interesów.- 30'latek zaśmiał się i pokazując nam przebieralnię powiedział.- Zawsze tak mówisz.
- Ale to prawda.- Odkrzyknęłam jeszcze i szybko poszłam się przebrać. Mój strój był jednoczęściowy, obcisły i czerwono-czarny. Do tego 20 cm. szpilki i opaska z różkami. Wyśmiałam lekko zestaw i z łatwością się w niego wcisnęłam.
Zobaczyłam Lilli nerwowo przechadzającej się po garderobie w mini sukience moro, wysokich glanach i wojskowym berecie. Dopadłam jej równocześnie z Grimmy'm .
- Dobrze, więc Lillianne bierze na siebie solenizanta.Ty Zayna, Jessie Horana, a Emma Lou. Tak zarządził Harry, którego niestety nie będzie, chociaż zorganizował całe przyjęcie. A teraz... Co wy tu jeszcze robicie?! Na próbę!!!
2 komentarze = nowy rozdział
PS. pewnie wszystko zjebałam tym rozdziałem i wgl. jest do dupy, ale sami oceńcie :P
Enjoy!
~~~~~~~~~~
- No to idziemy na zakupy.
- O ja pier...- W ostatniej chwili się powstrzymała.
- Ty dalej?- Zaśmiałam się.
- No a jakże by nie?- Odparła. Emma od szóstej klasy szkoły podstawowej przyrzekła, że nie będzie przeklinać, ponieważ to nie przystoi dziewczynom. Myślałam, że już sobie odpuściła, no ale nie bo po co?
- Tak więc nie da się ciebie zawstydzić?- Spytałam, a w mojej głowie utworzył się mini szatański plan.
- Nie.- Zachichotała. Popatrzyłam na nią nikczemnie i powiedziałam ni stąd ni zowąd:
- A jak tam u ciebie w pracy?- Emma spłonęła rumieńcem i warknęła w moją stronę:
- Ani się waż.
- Gdzie pracujesz, Em?- Wtrącił się Malik i w tej chwili miałam ochotę go wyściskać za to, że był po mojej stronie. Bo był, co nie?
- Eee...
- Jest tancerką w klubie.
- Tak jak ty.- Emma podniosła się z miejsca. Chłopcy spojrzeli na mnie.
- Czemu nie mówiłaś?
- Bo nie pytaliście.- Zaśmiałam się. Zayn objął mnie ręką w talii i mruknął w stronę Chase:
- Siadaj.- Posłusznie wykonała jego polecenie.
- Maraton czas start!- Oznajmiła Lillianne włączając przycisk play.
- Teksańska masakra piłą mechaniczną, serio?- Spytałam układając się wygodnie na ziemi obok Zayna. No bo oczywiście reszta rozwaliła się na kanapie. Była nas tylko piątka, bo Louis zaraz po przyjściu do domu pobiegł do swojego pokoju i zamknął się w nim, a Harry...
- No właśnie, gdzie Harry?- Spytałam.
- Poszedł biegać za swoją panną.- Mruknął mi do ucha Zayn. Uniosłam pytająco brwi. - No za Victorią Dowson.- Sapnęłam i wyszeptałam:
- Musi mnie z nią zapoznać, w końcu jestem Victorias ! - Reszta spojrzała na mnie ze śmiechem i zaczęliśmy oglądać film.
Obudziłam się cała obolała. Zerknęłam w górę i ujrzałam śpiącego mulata. Czyli zasnęłam mu na kolanach. Super. Reszta spała na kanapie. Delikatnie podniosłam się na nogi i wyciągnęłam mój telefon. Zobaczyłam, że mam dwie nieodebrane wiadomości.
" Kurwa, Cassie, dzisiaj próba generalna! Dziś 26 sierpnia. 29 będzie u nas 1D z okazji urodzin Liama Payne'a."
i
" Do pracy, teraz "
Zaśmiałam się, włączyłam aparat i krzycząc na całe gardło:
- But first, let me take a selfie!- Zrobiłam zdjęcie. To był błąd. Cała piątka poderwała się nagle i spojrzeli na mnie wściekle. Gdy już mięli się na mnie rzucić, krzyknęłam:
- Zanim mnie zabijecie, muszę iść do pracy i Lilli też musi.- Przyjaciółka spojrzała na mnie. Nagle jej oczy zrobiły się okrągłe i sapnęła:
- Dziś generalna.- Potwierdziłam skinieniem głowy.
- O kurwa.- Pisnęła i pobiegła do przedpokoju po drodze zabierając swój telefon. Ja uścisnęłam chłopaków,a Malika pocałowałam w policzek i szybko wybiegłam z salonu do hallu. Nałożyłam szpilki i razem z Lillianne zamówiłyśmy taksówkę.
- No nareszcie!- Warknął Grimshaw.
- Zamknij się Nick!- Westchnęłam przytulając go.- Dziwię się, że jeszcze nie odkryli tych twoich brudnych interesów.- 30'latek zaśmiał się i pokazując nam przebieralnię powiedział.- Zawsze tak mówisz.
- Ale to prawda.- Odkrzyknęłam jeszcze i szybko poszłam się przebrać. Mój strój był jednoczęściowy, obcisły i czerwono-czarny. Do tego 20 cm. szpilki i opaska z różkami. Wyśmiałam lekko zestaw i z łatwością się w niego wcisnęłam.
Zobaczyłam Lilli nerwowo przechadzającej się po garderobie w mini sukience moro, wysokich glanach i wojskowym berecie. Dopadłam jej równocześnie z Grimmy'm .
- Dobrze, więc Lillianne bierze na siebie solenizanta.Ty Zayna, Jessie Horana, a Emma Lou. Tak zarządził Harry, którego niestety nie będzie, chociaż zorganizował całe przyjęcie. A teraz... Co wy tu jeszcze robicie?! Na próbę!!!
piątek, 11 kwietnia 2014
Old friend ~ Rozdział 4
Przepraszam, że krótki. Przepraszam za błędy. Emma mnie zestresowała... I w dodatku przyjaciółki dobiły.
2 komentarze = nowy rozdział
PS. Ten rozdział dedykuję Hope Nope , za to, że nasze blogi zaczynają się strasznie podobnie :P
Enjoy!
- Tyyyy... - Sapnęłam odwracając się w jego stronę. - Naprawdę jesteś bezczelny. - Malik wybuchnął śmiechem do którego po chwili dołączyłam. Niall patrzył na mnie, jakby widział ducha.
Usiadłam spokojnie na skórzanej kanapie w ogromnej willi 1D. Obok mnie siedziała Lillianne i zawzięcie dyskutowała o czymś z Liamem lekko zarumieniona. Ja już od 13 minut grałam z Malikiem w grę "Kto pierwszy spuści wzrok, odpada".
- No, ale z ciebie mistrz, Malik.- Mruknęłam wpatrując się w intensywnie czekoladowe tęczówki. - I masz ładne oczy.- Szepnęłam, a on przez chwilę walczył, by nie odwrócić twarzy.
- Ty masz ładny biust. - Warknął oblizując wargi.
- Cóż za otwarty flirt.- Zaśmiał się Louis.
- Tak, Louis... Jestem ciekawa, czy w końcu zaproponuje mi coś bardzo niegrzecznego.- Przygryzłam wargę i wyszczerzyłam się do Malika.
- Chcesz wygrać grę, czy żebym cię pieprzył?- Syknął, a ja wybuchnęłam głośnym śmiechem.
- Hahahahahah... Malik, rozjebałeś system.- Sapnęłam próbując się opanować. Nagle mój telefon zawibrował, a ja szybko przyłożyłam go do ucha nadal obserwując Zayna.
- Cass? Kiedy będziesz?- Usłyszałam głos Em po drugiej stronie. Od razu spojrzałam na zegar, tym samym przegrywając grę i wisząc Bad Boy'owi kolejnego buziaka. Pisnęłam głośno i krzyknęłam:
- Zaraz będę Em, papa!- Po czym spojrzałam na Malika błagalnie.- 20 minut. "Green Tea Cafe". Plisss!- On kiwnął głową, ale gdy chciał zgarnąć klucze do auta, Louis szybko zgarnął je i prawie się wypierdalając w biegu pisnął:
- Ja też jadę.
Weszłam do kawiarenki, a zaraz za mną Zayn z Louisem. Ten pierwszy trzymał mnie za ręką, bo, jak to ujął, "nie chcę, żebyś uciekła". Po chwili wypatrzyłam burzę brązowych włosów w jednym z boksów. Szybko usiadłam naprzeciwko przyjaciółki, Lou koło niej, a Malik przy mnie. Spojrzała na nas zdezorientowana i powiedziała:
- Co tu robią ci z One Direction?- Wzruszyłam ramionami.
- Czemu chciałaś się spot...- Nie zdążyłam dokończyć, bo oczywiście Louis Tomlinson kopnął mnie w kostkę dając tym samym do zrozumienia, że chce być przedstawiony. - Ach, tak. Emma, to Louis. Lou, to Em. - Westchnęłam przedstawiając ich sobie.
- Piękne imię.- Szepnął głośno Louis.- Prawie tak piękne jak właścicielka.- Chwycił jej dłoń i złożył na niej słodki pocałunek. Emma obficie się zarumieniła. Spojrzeliśmy na siebie z Zaynem i wybuchnęliśmy głośnym śmiechem. Pozostała dwójka zgromiła nas wzrokiem.
- Emma. Więc... Czemu chciałaś się spotkać?- Spytałam wpatrując się w przyjaciółkę. Chase westchnęła odrywając wzrok od oczu Lou i odrzekła:
- Cóż ... W przyszłą sobotę, w klubie "Neon lights" będzie wielgachna biba i wbijamy tam ja, ty i chłopcy, jeśli oczywiście będą chcieli.- Spojrzała błagalnie na Tommo, a on entuzjastycznie pokiwał głową.- No więc, przeglądałam moją szafę i...
- Nie masz nic, w czym mogłabyś pójść?- Spytałam.
- Dokładnie.- Ucięła. Między nami zapadło pełne napięcia milczenie. Z moich ust w pewnej chwili wyrwało się 5 słów, które pewnie zaważą na zajebistości imprezy.
- No to idziemy na zakupy.
2 komentarze = nowy rozdział
PS. Ten rozdział dedykuję Hope Nope , za to, że nasze blogi zaczynają się strasznie podobnie :P
Enjoy!
- Tyyyy... - Sapnęłam odwracając się w jego stronę. - Naprawdę jesteś bezczelny. - Malik wybuchnął śmiechem do którego po chwili dołączyłam. Niall patrzył na mnie, jakby widział ducha.
Usiadłam spokojnie na skórzanej kanapie w ogromnej willi 1D. Obok mnie siedziała Lillianne i zawzięcie dyskutowała o czymś z Liamem lekko zarumieniona. Ja już od 13 minut grałam z Malikiem w grę "Kto pierwszy spuści wzrok, odpada".
- No, ale z ciebie mistrz, Malik.- Mruknęłam wpatrując się w intensywnie czekoladowe tęczówki. - I masz ładne oczy.- Szepnęłam, a on przez chwilę walczył, by nie odwrócić twarzy.
- Ty masz ładny biust. - Warknął oblizując wargi.
- Cóż za otwarty flirt.- Zaśmiał się Louis.
- Tak, Louis... Jestem ciekawa, czy w końcu zaproponuje mi coś bardzo niegrzecznego.- Przygryzłam wargę i wyszczerzyłam się do Malika.
- Chcesz wygrać grę, czy żebym cię pieprzył?- Syknął, a ja wybuchnęłam głośnym śmiechem.
- Hahahahahah... Malik, rozjebałeś system.- Sapnęłam próbując się opanować. Nagle mój telefon zawibrował, a ja szybko przyłożyłam go do ucha nadal obserwując Zayna.
- Cass? Kiedy będziesz?- Usłyszałam głos Em po drugiej stronie. Od razu spojrzałam na zegar, tym samym przegrywając grę i wisząc Bad Boy'owi kolejnego buziaka. Pisnęłam głośno i krzyknęłam:
- Zaraz będę Em, papa!- Po czym spojrzałam na Malika błagalnie.- 20 minut. "Green Tea Cafe". Plisss!- On kiwnął głową, ale gdy chciał zgarnąć klucze do auta, Louis szybko zgarnął je i prawie się wypierdalając w biegu pisnął:
- Ja też jadę.
Weszłam do kawiarenki, a zaraz za mną Zayn z Louisem. Ten pierwszy trzymał mnie za ręką, bo, jak to ujął, "nie chcę, żebyś uciekła". Po chwili wypatrzyłam burzę brązowych włosów w jednym z boksów. Szybko usiadłam naprzeciwko przyjaciółki, Lou koło niej, a Malik przy mnie. Spojrzała na nas zdezorientowana i powiedziała:
- Co tu robią ci z One Direction?- Wzruszyłam ramionami.
- Czemu chciałaś się spot...- Nie zdążyłam dokończyć, bo oczywiście Louis Tomlinson kopnął mnie w kostkę dając tym samym do zrozumienia, że chce być przedstawiony. - Ach, tak. Emma, to Louis. Lou, to Em. - Westchnęłam przedstawiając ich sobie.
- Piękne imię.- Szepnął głośno Louis.- Prawie tak piękne jak właścicielka.- Chwycił jej dłoń i złożył na niej słodki pocałunek. Emma obficie się zarumieniła. Spojrzeliśmy na siebie z Zaynem i wybuchnęliśmy głośnym śmiechem. Pozostała dwójka zgromiła nas wzrokiem.
- Emma. Więc... Czemu chciałaś się spotkać?- Spytałam wpatrując się w przyjaciółkę. Chase westchnęła odrywając wzrok od oczu Lou i odrzekła:
- Cóż ... W przyszłą sobotę, w klubie "Neon lights" będzie wielgachna biba i wbijamy tam ja, ty i chłopcy, jeśli oczywiście będą chcieli.- Spojrzała błagalnie na Tommo, a on entuzjastycznie pokiwał głową.- No więc, przeglądałam moją szafę i...
- Nie masz nic, w czym mogłabyś pójść?- Spytałam.
- Dokładnie.- Ucięła. Między nami zapadło pełne napięcia milczenie. Z moich ust w pewnej chwili wyrwało się 5 słów, które pewnie zaważą na zajebistości imprezy.
- No to idziemy na zakupy.
środa, 9 kwietnia 2014
Old Friend ~ Rozdział 3
Dodaję post, gdyż 2 komentarze są i Natalia zawracała mi głowę caaały dzień :P ... 2 komentarze = nowy rozdział
Enjoy!
~~~~~~~~~
Przeciągnęłam się i zwlekłam z mojego ogromnego łóżka.
- Cassie!- Do pokoju weszła zdenerwowana mama.- Ile można cię wołać?!- Uniosłam pytająco brwi.- Chodź na dół.- Posłusznie podreptałam za mamą na parter, ale gdy tylko znalazłam się w hallu, od razu chciałam zawrócić. Stał w nim Niall i ten przystojny mulat... Zayn! Tak, Zayn. Uśmiechnęłam się mimowolnie do tego drugiego. Mulat odwzajemnił uśmiech i podszedł do mnie z zamiarem przywitania. Poklepał mnie po plecach i oznajmił:
- Prowadź do pokoju, mam zamiar przypilnować, że nie wyskoczysz przez okno.- Posłałam mu zażenowane spojrzenie. Powoli ruszyłam z powrotem na górę. Odwróciłam się jeszcze tylko by zerknąć na Nialla. Uśmiechnął się do mnie nieśmiało, a ja westchnęłam i tylko szybciej zaczęłam się wspinać po schodach. Gdy weszliśmy do pokoju, ja szybko pomaszerowałam do łazienki.
Owinięta w ręcznik z powrotem weszłam do pokoju. Zayn siedzący na moim łóżku najpierw wytrzeszczył oczy, a potem szybko zasłonił twarz rękami, mówiąc:
- Przepraszam.- Wyszczerzyłam ząbki i podchodząc do szafy odparłam:
- Z tego, co wyczytałam wczoraj w necie, jesteś bezczelny.- Mulat szybko wstał i podszedł do mnie.
- Co ty wiesz dziewczyno o bezczelności.- Sarknął i wykonał zwrot, by wrócić na miejsce. Ja w ostatniej chwili klepnęłam go w tyłek. Natychmiast odwrócił się i zgromił mnie wzrokiem mówiąc:
- To było...- Zahamował się w ostatniej chwili i słodko zmarszczył brwi.
- No jakie? Bezczelne? Tak wiem, Zayn.- Uśmiechnęłam się wesoło i wyciągnęłam z szafy zestaw na dziś.
Spokojnie zeszliśmy do przedpokoju, gdzie Niall rozmawiał z moją mamą. Na nasz widok przestali.
- Nie wiem czy ci się uda, Niall. Ja nie mam nic przeciwko.- Dokończyła moja rodzicielka i wróciła do kuchni. Spojrzałam pytająco na Horana, ale on tylko otworzył drzwi wejściowe i pokazał, że mam wyjść. Mocniej chwyciłam moją torebkę. Chłopcy zapakowali mnie do auta tak, że siedziałam pomiędzy nimi. Poczułam się troszkę nieswojo. Nagle rozległ się dzwonek mojego telefonu. Szybko wyciągnęłam go z torebki.
- Halo?
- Siema Cass.
- No siemka, Em. Coś się stało?
- Słuchaj, jest sprawa, mogłabyś się ze mną dziś spotkać pod "Green Tea Cafe" ?
- Jeśli tylko, pewni dwaj seksowni psychopaci mnie puszczą, to tak hahahahahahahaahah.
- Yyyy... Nie no okay... To o 2, co?
- Oczywiście.
- To na razie, pozdrów tych seksiaków.
- Yhy... Papa.- Rozłączyłam się i spojrzałam na chłopców. Patrzyli na mnie uważnie.
-Seksowni psychopaci, serio?- Zapytał Niall.
- Nie, na niby.- Sarknęłam.
- Niby czemu mielibyśmy cię puścić?
- Ponieważ chcę się spotkać z przyjaciółką, Zayn.
- No chyba mógłbym się zgodzić...
- Ale?
- Ale... Coś za coś...
- Czego chcesz?
- Buzi... O tu!- Wskazał na usta i szybko mnie pocałował. Zaskoczona znieruchomiałam. Natomiast Niall zacisnął pięści i warknął:
- Co to było, Malik?!
- Co?
- No jak to co? Pocałowałeś moją przyjaciółkę!
- Wyluzuj, Niall. To puścisz mnie Zayn?- Spytałam robiąc duże oczy.
- Tak, oczywiście.- Zaśmiał się mulat. Blondyn spojrzał na mnie z niedowierzaniem, a ja objęłam go ramieniem i szepnęłam tak, aby tylko on usłyszał:
- Nie czepiaj się Niall... Nie codziennie całuje cię najseksowniejszy facet na świecie.- Niall warknął i powiedział do Malika:
- A tylko się do niej zbliżysz...- Niestety niedane było mu dokończyć, bo Zayn przysunął mnie do siebie i objął w talii.
- Tyyyy...
Enjoy!
~~~~~~~~~
Przeciągnęłam się i zwlekłam z mojego ogromnego łóżka.
- Cassie!- Do pokoju weszła zdenerwowana mama.- Ile można cię wołać?!- Uniosłam pytająco brwi.- Chodź na dół.- Posłusznie podreptałam za mamą na parter, ale gdy tylko znalazłam się w hallu, od razu chciałam zawrócić. Stał w nim Niall i ten przystojny mulat... Zayn! Tak, Zayn. Uśmiechnęłam się mimowolnie do tego drugiego. Mulat odwzajemnił uśmiech i podszedł do mnie z zamiarem przywitania. Poklepał mnie po plecach i oznajmił:
- Prowadź do pokoju, mam zamiar przypilnować, że nie wyskoczysz przez okno.- Posłałam mu zażenowane spojrzenie. Powoli ruszyłam z powrotem na górę. Odwróciłam się jeszcze tylko by zerknąć na Nialla. Uśmiechnął się do mnie nieśmiało, a ja westchnęłam i tylko szybciej zaczęłam się wspinać po schodach. Gdy weszliśmy do pokoju, ja szybko pomaszerowałam do łazienki.
Owinięta w ręcznik z powrotem weszłam do pokoju. Zayn siedzący na moim łóżku najpierw wytrzeszczył oczy, a potem szybko zasłonił twarz rękami, mówiąc:
- Przepraszam.- Wyszczerzyłam ząbki i podchodząc do szafy odparłam:
- Z tego, co wyczytałam wczoraj w necie, jesteś bezczelny.- Mulat szybko wstał i podszedł do mnie.
- Co ty wiesz dziewczyno o bezczelności.- Sarknął i wykonał zwrot, by wrócić na miejsce. Ja w ostatniej chwili klepnęłam go w tyłek. Natychmiast odwrócił się i zgromił mnie wzrokiem mówiąc:
- To było...- Zahamował się w ostatniej chwili i słodko zmarszczył brwi.
- No jakie? Bezczelne? Tak wiem, Zayn.- Uśmiechnęłam się wesoło i wyciągnęłam z szafy zestaw na dziś.
Spokojnie zeszliśmy do przedpokoju, gdzie Niall rozmawiał z moją mamą. Na nasz widok przestali.
- Nie wiem czy ci się uda, Niall. Ja nie mam nic przeciwko.- Dokończyła moja rodzicielka i wróciła do kuchni. Spojrzałam pytająco na Horana, ale on tylko otworzył drzwi wejściowe i pokazał, że mam wyjść. Mocniej chwyciłam moją torebkę. Chłopcy zapakowali mnie do auta tak, że siedziałam pomiędzy nimi. Poczułam się troszkę nieswojo. Nagle rozległ się dzwonek mojego telefonu. Szybko wyciągnęłam go z torebki.
- Halo?
- Siema Cass.
- No siemka, Em. Coś się stało?
- Słuchaj, jest sprawa, mogłabyś się ze mną dziś spotkać pod "Green Tea Cafe" ?
- Jeśli tylko, pewni dwaj seksowni psychopaci mnie puszczą, to tak hahahahahahahaahah.
- Yyyy... Nie no okay... To o 2, co?
- Oczywiście.
- To na razie, pozdrów tych seksiaków.
- Yhy... Papa.- Rozłączyłam się i spojrzałam na chłopców. Patrzyli na mnie uważnie.
-Seksowni psychopaci, serio?- Zapytał Niall.
- Nie, na niby.- Sarknęłam.
- Niby czemu mielibyśmy cię puścić?
- Ponieważ chcę się spotkać z przyjaciółką, Zayn.
- No chyba mógłbym się zgodzić...
- Ale?
- Ale... Coś za coś...
- Czego chcesz?
- Buzi... O tu!- Wskazał na usta i szybko mnie pocałował. Zaskoczona znieruchomiałam. Natomiast Niall zacisnął pięści i warknął:
- Co to było, Malik?!
- Co?
- No jak to co? Pocałowałeś moją przyjaciółkę!
- Wyluzuj, Niall. To puścisz mnie Zayn?- Spytałam robiąc duże oczy.
- Tak, oczywiście.- Zaśmiał się mulat. Blondyn spojrzał na mnie z niedowierzaniem, a ja objęłam go ramieniem i szepnęłam tak, aby tylko on usłyszał:
- Nie czepiaj się Niall... Nie codziennie całuje cię najseksowniejszy facet na świecie.- Niall warknął i powiedział do Malika:
- A tylko się do niej zbliżysz...- Niestety niedane było mu dokończyć, bo Zayn przysunął mnie do siebie i objął w talii.
- Tyyyy...
wtorek, 8 kwietnia 2014
Old Friend ~ Rozdział 2
Cóż... Dziewczyny się uparły... A dokładniej Emma xD (Natalko od Wiki) ... Zasada jak zwykle 2 komy = nowy rozdział
PS. Sorry za błędy :((
PPS. Ten rozdział dedykuję wszystkim moim znajomym i komentatorom :*
Enjoy!
- Cassie!- Podszedł do mnie.
***
Najwyraźniej miał zamiar mnie przytulić, ale odepchnęłam go delikatnie.
- Nialler, ty ją znasz?- Zapytał Liam.
- Tak, to moja przyjaciółka.- Niall nawet nie oderwał ode mnie wzroku. Na jego słowa, po moim policzku spłynęła łza. Szybko otarłam ją dłonią, którą sekundę później chwycił Horan. Szarpnęłam się, a na moim palcu błysnął metalowy pierścionek, który dostałam od Nialla, gdy miałam 8 lat.
- Dalej go nosisz?- Spytał patrząc mi w oczy.
- Lillianne, zabierz mnie stąd... Proszę.- Powiedziałam patrząc uparcie w klatkę piersiową Nialla.
- Cass...
- Nie! Horan! Nie myśl, że wszystko wróci do normy czy coś w tym stylu! Byłeś dla mnie jak rodzina! Kochałam cię! Pamiętasz jeszcze, jak siłą musiałam wyciągać cię z domu przed przesłuchaniem? Pamiętasz jak nie chciałeś wejść do taksówki? Pamiętasz, co powiedziałeś przed zaśnięciem, gdy ostatni raz u ciebie nocowałam? Widzę twoje oczy, Horan. Zciemniały... Boli cię? Oooo... Jak przykro. Wiesz... Nie obiecywałeś, że zadzwonisz. Nigdy bym tego nie oczekiwała... Ale obiecałeś, że nie zapomnisz. Nie zapomnisz, kurwa! Nawet mnie nie poznałeś! Czy to tak cholernie trudne, zapamiętać osobę, którą znasz 15 lat? Tak Horan?! Pytam się? Lillianne... Zabierz mnie stąd, zanim zrobię coś czego będę żałować. - Szepnęłam i jeszcze raz się szarpnęłam. Nie chciał mnie puścić. Jego oczy były ciemne. Bolało go, że to powiedziałam. Reszta patrzyła na nas bez słowa.
- Niall, puść ją.- Powiedział Louis.
- Nie, dopóki wszystkiego nie wyjaśnię. Cass... Jak mogłem cię zapamiętać?- Zaśmiałam się. Po prostu wybuchnęłam chichotem na jego słowa.
- Kurwa, nie pogrążaj się i puść mnie w końcu.
- Nie. Jak miałem cię zapamiętać. Minęły prawie cztery lata, wydoroślałaś i w dodatku się przefarbowałaś! I nawet nie raczyłaś dać mi chociaż jednego pieprzonego wspólnego zdjęcia. I oczywiście zapomniałaś, że nie mam pamięci do twarzy... Minęły jebane 4 lata! Wiesz jak tęskniłem, kurwa? - Moje oczy się rozszerzyły.
- Eeemmm... Po prostu mnie puść. Nie rozumiesz? Godzina już prawie się skończyła. Nie chcę cierpieć tak jak cierpiałam. Wolę myśleć, że to zamknięty rozdział. Nialler, mogłeś wysłać mi chociaż raz jednego pierdolonego, kurwa, SMS-a!!! Ty!- Warknęłam w stronę Lillianne.- Kocham cię jak siostrę, ale nigdy więcej nie pomagaj mi ze starymi znajomościami.- Nagle rozległ się zgrzyt zamka i w progu pomieszczenia zmaterializował się Paul. Jego twarz pokryło w całości zdziwienie na widok mnie próbującej uwolnić się od Horana.
- Godzina minęła.- Powiedział. Jednak uścisk na moich nadgarstkach tylko się umocnił.
- Proszę pana, mógłby pan powiedzieć Niallowi, żeby mnie puścił?- Skierowałam błagalne spojrzenie na Paula.
- Nialler, puść ją.- Powiedział Zayn i podszedł do nas.
- Nie.
- Niall, do jasnej cholery!- Zaszlochałam i... wtuliłam się w niego. Zaskoczony puścił moje nadgarstki, a ja szybko odskoczyłam i pomknęłam chowając się za Paula. Reszta patrzyła na nas zakłopotana. Lillianne razem ze mną skierowała się do wyjścia.
- Do zobaczenia jutro.- Oznajmił Louis, natychmiast się odwróciłam.
- Przepraszam?
- Noooo... Jutro spędzicie z nami cały dzień. Zostałyście wybrane na szczęściary roku.- Zaśmiał się Harry. Warknęłam i wyszłam z pomieszczenia.
- Lillianne! Nigdy więcej nie idę na koncert.
PS. Sorry za błędy :((
PPS. Ten rozdział dedykuję wszystkim moim znajomym i komentatorom :*
Enjoy!
- Cassie!- Podszedł do mnie.
***
Najwyraźniej miał zamiar mnie przytulić, ale odepchnęłam go delikatnie.
- Nialler, ty ją znasz?- Zapytał Liam.
- Tak, to moja przyjaciółka.- Niall nawet nie oderwał ode mnie wzroku. Na jego słowa, po moim policzku spłynęła łza. Szybko otarłam ją dłonią, którą sekundę później chwycił Horan. Szarpnęłam się, a na moim palcu błysnął metalowy pierścionek, który dostałam od Nialla, gdy miałam 8 lat.
- Dalej go nosisz?- Spytał patrząc mi w oczy.
- Lillianne, zabierz mnie stąd... Proszę.- Powiedziałam patrząc uparcie w klatkę piersiową Nialla.
- Cass...
- Nie! Horan! Nie myśl, że wszystko wróci do normy czy coś w tym stylu! Byłeś dla mnie jak rodzina! Kochałam cię! Pamiętasz jeszcze, jak siłą musiałam wyciągać cię z domu przed przesłuchaniem? Pamiętasz jak nie chciałeś wejść do taksówki? Pamiętasz, co powiedziałeś przed zaśnięciem, gdy ostatni raz u ciebie nocowałam? Widzę twoje oczy, Horan. Zciemniały... Boli cię? Oooo... Jak przykro. Wiesz... Nie obiecywałeś, że zadzwonisz. Nigdy bym tego nie oczekiwała... Ale obiecałeś, że nie zapomnisz. Nie zapomnisz, kurwa! Nawet mnie nie poznałeś! Czy to tak cholernie trudne, zapamiętać osobę, którą znasz 15 lat? Tak Horan?! Pytam się? Lillianne... Zabierz mnie stąd, zanim zrobię coś czego będę żałować. - Szepnęłam i jeszcze raz się szarpnęłam. Nie chciał mnie puścić. Jego oczy były ciemne. Bolało go, że to powiedziałam. Reszta patrzyła na nas bez słowa.
- Niall, puść ją.- Powiedział Louis.
- Nie, dopóki wszystkiego nie wyjaśnię. Cass... Jak mogłem cię zapamiętać?- Zaśmiałam się. Po prostu wybuchnęłam chichotem na jego słowa.
- Kurwa, nie pogrążaj się i puść mnie w końcu.
- Nie. Jak miałem cię zapamiętać. Minęły prawie cztery lata, wydoroślałaś i w dodatku się przefarbowałaś! I nawet nie raczyłaś dać mi chociaż jednego pieprzonego wspólnego zdjęcia. I oczywiście zapomniałaś, że nie mam pamięci do twarzy... Minęły jebane 4 lata! Wiesz jak tęskniłem, kurwa? - Moje oczy się rozszerzyły.
- Eeemmm... Po prostu mnie puść. Nie rozumiesz? Godzina już prawie się skończyła. Nie chcę cierpieć tak jak cierpiałam. Wolę myśleć, że to zamknięty rozdział. Nialler, mogłeś wysłać mi chociaż raz jednego pierdolonego, kurwa, SMS-a!!! Ty!- Warknęłam w stronę Lillianne.- Kocham cię jak siostrę, ale nigdy więcej nie pomagaj mi ze starymi znajomościami.- Nagle rozległ się zgrzyt zamka i w progu pomieszczenia zmaterializował się Paul. Jego twarz pokryło w całości zdziwienie na widok mnie próbującej uwolnić się od Horana.
- Godzina minęła.- Powiedział. Jednak uścisk na moich nadgarstkach tylko się umocnił.
- Proszę pana, mógłby pan powiedzieć Niallowi, żeby mnie puścił?- Skierowałam błagalne spojrzenie na Paula.
- Nialler, puść ją.- Powiedział Zayn i podszedł do nas.
- Nie.
- Niall, do jasnej cholery!- Zaszlochałam i... wtuliłam się w niego. Zaskoczony puścił moje nadgarstki, a ja szybko odskoczyłam i pomknęłam chowając się za Paula. Reszta patrzyła na nas zakłopotana. Lillianne razem ze mną skierowała się do wyjścia.
- Do zobaczenia jutro.- Oznajmił Louis, natychmiast się odwróciłam.
- Przepraszam?
- Noooo... Jutro spędzicie z nami cały dzień. Zostałyście wybrane na szczęściary roku.- Zaśmiał się Harry. Warknęłam i wyszłam z pomieszczenia.
- Lillianne! Nigdy więcej nie idę na koncert.
niedziela, 6 kwietnia 2014
Old Friend ~ Rozdział 1
Heheheh... Zabrali mi modem :/ ... No ok ok ... Nowy rozdział dodany. Jak zwykle zasada 2 komentarze- następny rozdział.
Miłego czytania!
PS. Sorry za błędy :P
***
- Załatwiłam nam bilety VIP na koncert One Direction. Musisz w końcu zobaczyć Nialla.
- Co?! Po pierwsze... Musiałaś dać za to kupę kasy. Po drugie... Nie jestem gotowa. I po trzecie... KOCHAM CIĘ, O BOŻE KOCHAM CIĘ!!!- Pisnęłam, rzucając się na szyję przyjaciółki.
- Myślałam, że nie jesteś fanką.- Sapnęła Lillianne chwiejąc się.
- Co? Nie, nie jestem. Ale chyba... Chcę zobaczyć starego przyjaciela... Zawsze gdy przyjeżdża, mnie akurat wtedy nie ma.- Westchnęłam.
- Em... A tak w ogóle, to co masz zamiar założyć na koncert... Jest już pojutrze.
- Lillianne! Awwww... Zobaczę pięć najgorętszych ciach na świecie! ... Okej, to nie było normalne.
- Lepiej się przygotuj... Na wszelki wypadek.
***
Razem z Lillianne siedziałyśmy już na naszych VIP-owskich miejscach i patrzyliśmy, jak ogromna hala w Dublinie zapełnia się rozwrzeszczanymi ze szczęścia fankami i ich rodzicami.
- Lillianne. Ile czasu udało nam się załatwić?- Spytałam wiercąc się na krześle? Obok nas siedziały chyba tylko cztery dziewczyny. I w dodatku miejsc rzeczywiście było tylko 6.
- Yyyyy... No więc... Wchodzimy jako ostatnie, ale- nachyliła się nad uchem - mamy z nimi godzinę sam na sam.- Prawie zemdlałam. Serio?
***
O matko! Teraz? AAAAA... Na scenę wychodzi chłopak z kręconymi włosami, a ja prawię ogłuchłam przez pisk directionerek. Po chwili cała hala zaczęła skandować imię "Harry", a chłopiec uśmiechnął się słodko.
- Hej! Ej, spokojnie, to tylko ja!- Na te słowa w hali zrobiło się jeszcze głośniej.- Cóż, mamy dla was niespodziankę... Razem z nami wystąpi dziś Victoria Dowson!- W jednej chwili wszystko ucichło i dało się słyszeć tylko mój pisk. Od razu tego pożałowałam. Spojrzenia wszystkich skierowały się na mnie.
- Yyyy... Lillianne, weź coś zrób, zawstydzili mnie.- Szepnęłam.
- Ugh... Okej... Cóż, może zacznijmy?- Chłopak dalej patrzył na mnie zdziwiony, ale przynajmniej fanki się uspokoiły. To znaczy znów zaczęły piszczeć.
***
OMG! Nigdy nie zapomnę tego koncertu. Cóż. Widziałam moją największą idolkę, Victorię Dowson. Chłopcy okazali się bardzo przystojni i zabawni. Przy jednej z piosenek, bodajże " One Thing " kazali nam i Victorii zatańczyć. Jedyne co mnie bolało to to, że Niall najwyraźniej mnie nie poznał.
Z garderoby przed chwilą wyszły dwie dziewczyny, które były przed nami. Ochroniarz imieniem Paul, podszedł do nas i otworzył nam drzwi, z uśmiechem mówiąc:
- Wasza godzina czas start!- Powoli weszłyśmy do garderoby. Już chciałam się odezwać, gdy coś zakryło mi głowę. Kichnęłam i sciągnęłam z twarzy przepoconą koszulkę. Od razu zwróciłam na siebie uwagę chłopaków, którzy uśmiechnęli się na nasz widok. Jeden z nich, przystojny mulat, nie miał na sobie koszulki, co tłumaczyło, dlaczego wylądowała na mojej głowie.
- Lilli, teraz powiedz mi jak nazywa się mulat.- Szepnęłam głośno do przyjaciółki. Momentalnie na twarzach chłopców wymalował się szok.
- Przepraszam, moja przyjaciółka nie jest fanką... Chciała... Chciała poznać moich idoli. Nazywam się Lillianne, a to jest...- Lilli nie dokończyła, bo kopnęłam ją w kostkę.
- Jestem Zayn.- Powiedział mulat.
- A ja jestem uczulona na pot.- Znów kichnęłam. Zerknęłam na Nialla.
- Nazywam się Liam,lokaty to jest Harry,ten w koszulce w paski to Louis, a ten blondyn to...- Powiedział wysoki umięśniony szatyn.
- Niall.- Dokończyłam za niego.- I nie jest naturalnym blondynem.
- Mówiłaś, że nie jesteś fanką.- Powiedział pasiasty.
- Nie, nie jestem.
- To skąd wiesz, że nie jest blondynem od urodzenia?- Spytał Curly.
- Być może dlatego, że nazywam się Cassie Phillips.- Powiedziałam cicho w stronę Nialla. On natychmiast wstał z kanapy, na której siedział.
- Cassie!- Podszedł do mnie.
Miłego czytania!
PS. Sorry za błędy :P
***
- Załatwiłam nam bilety VIP na koncert One Direction. Musisz w końcu zobaczyć Nialla.
- Co?! Po pierwsze... Musiałaś dać za to kupę kasy. Po drugie... Nie jestem gotowa. I po trzecie... KOCHAM CIĘ, O BOŻE KOCHAM CIĘ!!!- Pisnęłam, rzucając się na szyję przyjaciółki.
- Myślałam, że nie jesteś fanką.- Sapnęła Lillianne chwiejąc się.
- Co? Nie, nie jestem. Ale chyba... Chcę zobaczyć starego przyjaciela... Zawsze gdy przyjeżdża, mnie akurat wtedy nie ma.- Westchnęłam.
- Em... A tak w ogóle, to co masz zamiar założyć na koncert... Jest już pojutrze.
- Lillianne! Awwww... Zobaczę pięć najgorętszych ciach na świecie! ... Okej, to nie było normalne.
- Lepiej się przygotuj... Na wszelki wypadek.
***
Razem z Lillianne siedziałyśmy już na naszych VIP-owskich miejscach i patrzyliśmy, jak ogromna hala w Dublinie zapełnia się rozwrzeszczanymi ze szczęścia fankami i ich rodzicami.
- Lillianne. Ile czasu udało nam się załatwić?- Spytałam wiercąc się na krześle? Obok nas siedziały chyba tylko cztery dziewczyny. I w dodatku miejsc rzeczywiście było tylko 6.
- Yyyyy... No więc... Wchodzimy jako ostatnie, ale- nachyliła się nad uchem - mamy z nimi godzinę sam na sam.- Prawie zemdlałam. Serio?
***
O matko! Teraz? AAAAA... Na scenę wychodzi chłopak z kręconymi włosami, a ja prawię ogłuchłam przez pisk directionerek. Po chwili cała hala zaczęła skandować imię "Harry", a chłopiec uśmiechnął się słodko.
- Hej! Ej, spokojnie, to tylko ja!- Na te słowa w hali zrobiło się jeszcze głośniej.- Cóż, mamy dla was niespodziankę... Razem z nami wystąpi dziś Victoria Dowson!- W jednej chwili wszystko ucichło i dało się słyszeć tylko mój pisk. Od razu tego pożałowałam. Spojrzenia wszystkich skierowały się na mnie.
- Yyyy... Lillianne, weź coś zrób, zawstydzili mnie.- Szepnęłam.
- Ugh... Okej... Cóż, może zacznijmy?- Chłopak dalej patrzył na mnie zdziwiony, ale przynajmniej fanki się uspokoiły. To znaczy znów zaczęły piszczeć.
***
OMG! Nigdy nie zapomnę tego koncertu. Cóż. Widziałam moją największą idolkę, Victorię Dowson. Chłopcy okazali się bardzo przystojni i zabawni. Przy jednej z piosenek, bodajże " One Thing " kazali nam i Victorii zatańczyć. Jedyne co mnie bolało to to, że Niall najwyraźniej mnie nie poznał.
Z garderoby przed chwilą wyszły dwie dziewczyny, które były przed nami. Ochroniarz imieniem Paul, podszedł do nas i otworzył nam drzwi, z uśmiechem mówiąc:
- Wasza godzina czas start!- Powoli weszłyśmy do garderoby. Już chciałam się odezwać, gdy coś zakryło mi głowę. Kichnęłam i sciągnęłam z twarzy przepoconą koszulkę. Od razu zwróciłam na siebie uwagę chłopaków, którzy uśmiechnęli się na nasz widok. Jeden z nich, przystojny mulat, nie miał na sobie koszulki, co tłumaczyło, dlaczego wylądowała na mojej głowie.
- Lilli, teraz powiedz mi jak nazywa się mulat.- Szepnęłam głośno do przyjaciółki. Momentalnie na twarzach chłopców wymalował się szok.
- Przepraszam, moja przyjaciółka nie jest fanką... Chciała... Chciała poznać moich idoli. Nazywam się Lillianne, a to jest...- Lilli nie dokończyła, bo kopnęłam ją w kostkę.
- Jestem Zayn.- Powiedział mulat.
- A ja jestem uczulona na pot.- Znów kichnęłam. Zerknęłam na Nialla.
- Nazywam się Liam,lokaty to jest Harry,ten w koszulce w paski to Louis, a ten blondyn to...- Powiedział wysoki umięśniony szatyn.
- Niall.- Dokończyłam za niego.- I nie jest naturalnym blondynem.
- Mówiłaś, że nie jesteś fanką.- Powiedział pasiasty.
- Nie, nie jestem.
- To skąd wiesz, że nie jest blondynem od urodzenia?- Spytał Curly.
- Być może dlatego, że nazywam się Cassie Phillips.- Powiedziałam cicho w stronę Nialla. On natychmiast wstał z kanapy, na której siedział.
- Cassie!- Podszedł do mnie.
środa, 2 kwietnia 2014
Old friend ~ Prolog
Cóż, są aż 3 komentarze pod pierwszym postem, więc dodaję prolog. Pierwszy rozdział dodam, gdy pod prologiem będą 2 komentarze :)
Enjoy!
***
- Kochani, to wasza nowa koleżanka, Cassie.- Uśmiechnięta przedszkolanka przedstawiła mnie dzieciom. Zarumieniłam się, gdyż czułam, że wszyscy się na mnie gapią. Dlaczego musiałyśmy się przeprowadzić? Przecież ja tu nikogo nie znam. Speszona usiadłam na krzesełku w kącie sali i wyciągnęłam swojego pluszaka. Przytuliłam go do siebie i zaczęłam nerwowo głaskać. Nagle podszedł do mnie niski chłopczyk z jasnymi brązowymi włoskami i niebieskimi oczami. Uśmiechnął się do mnie delikatnie i wyciągnął rękę mówiąc:
- Cześć, jestem Niall. Nie martw się, mogę zostać twoim przyjacielem, żeby nie było ci smutno.- Uśmiechnęłam się do niego i uścisnęłam jego dłoń.
- Jestem Cassie i mogę zostać twoją przyjaciółką, żeby nie było mi smutno.
***
- O Boże, Niall!- Sapnęłam, gdy zobaczyłam mojego przyjaciela stojącego niepewnie przede mną. Zafarbował włosy na tleniony blond i cóż...
- Aż tak źle?- Przygryzł wargę.
- Nie, oczywiście, że nie. Wyglądasz bosko!
***
- Cassie, mówiłem ci już, że nie zmienię zdania.
- Ale ona cię wykorzysta!- Spróbowałam jeszcze raz.
- Holly jest OK. A ty najwyraźniej jesteś zazdrosna.- Roześmiałam się głośno.
- Hahahahahahahahahahahahahahah... Niall, sorry, ale nie. Skoro tak ci zależy, to bądź z tą twoją Holly, ja się nie wtrącam.
***
- Na pewno?- Spytał stojąc przy taksówce.
- Na pewno, Niall. Wejdź, zaśpiewaj i skop im wszystkim tyłki!- Uśmiechnęłam się i mocno go przytuliłam. Odwzajemnił uścisk i wsiadł do taksówki. Patrzyłam, jak samochód rusza i chwilę potem znika za zakrętem. Za tym zakrętem zniknął też kawałek mojego serca.
***
- Lillianne, ty co?!- Pisnęłam, gdy moje przyjaciółka stała z wyciągniętymi w moją stronę dwoma biletami.
- Załatwiłam nam bilety VIP na koncert One Direction. Musisz w końcu zobaczyć Nialla.
Enjoy!
***
- Kochani, to wasza nowa koleżanka, Cassie.- Uśmiechnięta przedszkolanka przedstawiła mnie dzieciom. Zarumieniłam się, gdyż czułam, że wszyscy się na mnie gapią. Dlaczego musiałyśmy się przeprowadzić? Przecież ja tu nikogo nie znam. Speszona usiadłam na krzesełku w kącie sali i wyciągnęłam swojego pluszaka. Przytuliłam go do siebie i zaczęłam nerwowo głaskać. Nagle podszedł do mnie niski chłopczyk z jasnymi brązowymi włoskami i niebieskimi oczami. Uśmiechnął się do mnie delikatnie i wyciągnął rękę mówiąc:
- Cześć, jestem Niall. Nie martw się, mogę zostać twoim przyjacielem, żeby nie było ci smutno.- Uśmiechnęłam się do niego i uścisnęłam jego dłoń.
- Jestem Cassie i mogę zostać twoją przyjaciółką, żeby nie było mi smutno.
***
- O Boże, Niall!- Sapnęłam, gdy zobaczyłam mojego przyjaciela stojącego niepewnie przede mną. Zafarbował włosy na tleniony blond i cóż...
- Aż tak źle?- Przygryzł wargę.
- Nie, oczywiście, że nie. Wyglądasz bosko!
***
- Cassie, mówiłem ci już, że nie zmienię zdania.
- Ale ona cię wykorzysta!- Spróbowałam jeszcze raz.
- Holly jest OK. A ty najwyraźniej jesteś zazdrosna.- Roześmiałam się głośno.
- Hahahahahahahahahahahahahahah... Niall, sorry, ale nie. Skoro tak ci zależy, to bądź z tą twoją Holly, ja się nie wtrącam.
***
- Na pewno?- Spytał stojąc przy taksówce.
- Na pewno, Niall. Wejdź, zaśpiewaj i skop im wszystkim tyłki!- Uśmiechnęłam się i mocno go przytuliłam. Odwzajemnił uścisk i wsiadł do taksówki. Patrzyłam, jak samochód rusza i chwilę potem znika za zakrętem. Za tym zakrętem zniknął też kawałek mojego serca.
***
- Lillianne, ty co?!- Pisnęłam, gdy moje przyjaciółka stała z wyciągniętymi w moją stronę dwoma biletami.
- Załatwiłam nam bilety VIP na koncert One Direction. Musisz w końcu zobaczyć Nialla.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)