Przepraszam, że spóźniony, ale jest!
Enjoy!
~~~~~~~~~~~~~~~
- Hahahaahahahahahahaahahahaahahahaah... Serio Zayn?- Powiedziałam, gdy mój chłopak wyjawił gdzie idziemy.- Szukanie jajek? To dla dzieci.
- Mów co chcesz, Harry i Victoria nieźle się namęczyli, żeby pochować 150 jajek po całym domu. A w dodatku to przecież urodziny naszej chrześnicy, Darcy.- Westchnął Zayn chwytając moją dłoń i splatając razem palce.
- No dobra, Malik. Ale wiedz, że robię to tylko dla ciebie i małej.- Zapukaliśmy do drzwi średniej wielkości willi. Po chwili otworzyła nam Vic z jej córeczką na rękach.
- Oooo... Hej, Cassie... Harry, wisisz mi 10 dolców!- Krzyknęła w głąb mieszkania. Po chwili Styles wszedł do przedpokoju i zaśmiał się widząc moją osobę. Ja wzięłam Darcy na ręce.
- Gotowa na szukanie jajek?- Spytałam poprawiając jej ciemne loki. Mała pokiwała głową i zaśmiała się ukazując dołeczki.
- Mała, chodź! Wujek Horan ma dla ciebie prezent.- Dziewczynka zwróciła czekoladowe oczka w kierunku bramki, gdzie stał Niall, Jessie, Emma i Louis. Ten pierwszy trzymał ogromnego, czarnego, pluszowego kociaka. Uśmiechnęłam się szeroko i razem z Darcy podeszłyśmy do Niallera.
- Wujku Niall! Dzięki!- Wysepleniła Darcy i wtuliła się w pluszowe zwierzątko.
- A gdzie Paynowie?- Spytał Zayn.
- Tutaj, Malik.- Zawołał Liam niosąc na rękach swojego synka. Emma pisnęła i od razu wzięła go na ręce.
- O, mój maluszek!- Przytuliła chłopczyka. Louis przytulił ją od tyłu i masując ją po brzuchu powiedział:
- Jeszcze musisz zaczekać te 7 miesięcy, kochanie.
- Co?!- Spytał z niedowierzaniem Harry.- Emma w ciąży?!- Wszyscy od razu skupili wzrok na Chase, a ona zarumieniona pokiwała głową.
- Fuck yeah! Będzie ciocia Jessie! ... No co, ja też chcę mieć chrześniaka. Vicki szepnęła mi w tym czasie na ucho:
- Cass, zostałaś tylko ty... Kiedy Zayn ci się oświadczy?- Dźgnęłam ją łokciem w żebra.
- Spieprzaj, Styles.
***
- Jeah! Znaleźliśmy już wszystkie!- Zawołałam tachając ogromny kosz wypełniony kolorowymi pisankami. Dodatkowo Zayn przyniósł jeszcze dwa wielkie jajka, które postawił na ziemi.
- No i bardzo dobrze.- Zaśmiała się Vicki. Darcy i synek Lillianne, Thomas, siedzieli już na kocyku na trawie.
- No, Malik. Jeszcze tylko my zostaliśmy.- Westchnął Niall patrząc na dzieciaki i Emmę.
- Tak chłopie. Ale... Najpierw wolałbym coś zrobić.- Oznajmił Malik patrząc na mnie. Wszystko ucichło, jak gdyby czas się zatrzymał. Zayn wziął głęboki oddech i uklęknął przede mną wyciągając z kieszeni czerwone pudełeczko.
- Cassie Phillips, czy uczynisz mnie najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi i przyjmiesz moje oświadczyny?- Spytał otwierając pudełeczko i pokazując srebrny pierścionek z brylantem. Oniemiała patrzyłam w czekoladowe oczy miłości mojego życia. Rozszerzyłam wargi z których udało mi się wydobyć coś na kształt "no". Malik zaśmiał się i nałożył pierścionek na mój serdeczny palec. Kilka łez szczęścia spłynęło po moich policzkach, gdy wtulałam się w Zayna.
- Awwww! Cassie płacze!- Zawiwatowała Emma, a reszta wydała okrzyki szczęścia. Najważniejsze jednak było to, że byłam z moim ukochanym w miejscu, w którym mogłabym zostać na zawsze. Wszystko było dobrze i pragnęłam, by tak było już zawsze.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz