Hmmm... Ostrzegam, w tym rozdziale waliłam róznymi dziwnymi tekstami, żeby nie było xd. Cóż, troszeczkę mi przykro, że prawie nikt nie zaglądnął do one shota "Easter" :ccc. Hmmm... Co by tu jeszcze... Sorry za błędy, ale nie mam już na nic siły xd.
Enjoy!
~~~~~~~~~~~~~~~~~
- Bloody Mary. Idź już.- Warknął Malik.
- Hej!- Warknęłam, gdy Ash ze swoim kpiącym uśmieszkiem poszedł po nasze drinki.
- Czego.- Odpyskował Zayn.
- Wiesz co? Jak ci nie pasuje, to ja i...
- Nie! Przepraszam.- Woah... On jest niemożliwy. Zeskoczyłam z siedzenia i kusząco zakręciłam biodrami, po czym uścisnęłam mulata. - Nie martw się, on dla ciebie nie jest żadną konkurencją.- Mruknęłam mu na ucho delikatnie je przy tym muskając.
- Miło mi, że to powiedziałaś.- Westchnął cicho, gdy już się od niego odsunęłam.
- Proszę Cass.- Usłyszałam obok siebie głos Ashtona.- Masz zazdrośniku.- Zaśmiał się i podał nam po drinku.
Powoli drink zmienił się w 3 drinki, potem 5, a potem... No dobra zgubiłam rachubę. Pamiętam, że udało mi się w końcu wyciągnąć Malika na parkiet. Hmmm... Potem tańczyliśmy, a raczej ja tańczyłam, bo Zayn wpatrywał się we mnie jak ciele w namalowane wrota. Emmm... Jeszcze jeden drink i ciemność...
- Pizdałkę... Jak mnie łeb napierdala! WODYYYYYYY!- Wychrypiałam łapiąc się za głowę. "Żadnych gwałtownych ruchów"- powtarzałam w myślach. W pewnej chwili drzwi do pokoju w którym się znajdowałam, uchyliły się i wślizgnął się przez nie Zayn. Niósł tacę z śniadaniem i szklankę wody. To było akurat to, czego potrzebowałam. Mulat postawił tacę na szafeczce nocnej, a szklankę przytknął mi do ust, mówiąc:
- Do dna. - Spełniłam jego rozkaz, cały czas patrząc w jego czekoladowe tęczówki, w których czaiła się radość, ulga, troska i ... No i właśnie w tej chwili mój mózg postanowił się wyłączyć. Limit transmisji danych został wykorzystany, kurwa śmieszne. Zayn odłożył szklankę na tacę i delikatnie mnie pocałował.
- Zay... Ekhem, Zayn zostaniesz i przytulisz mnie?- Cholerny głos. Malik uśmiechnął się delikatnie i szybko wgramolił się na łóżko oplatając mnie ramionami. Wtuliłam się w jego tors i mogłabym tak trwać już na wieki wieków, gdyby nie...
- Cassie! Kurwa mać! Próba, ja pierdolę, odklej się od Zi, weź proszki i chodź do mojego samochodu.- Do pokoju wbiegła wrzeszcząca Lillianne, co wywołało w mojej głowie mały wybuch nuklearny, ale okay, w końcu jestem Cassie - zajebista - i - pewna - siebie - Phillips.
Mordowałam Lillianne wzrokiem za każdym razem, gdy odezwała się podczas jazdy do clubu. W końcu jednak udało nam się dotrzeć do naszych garderób.
Okay... Nerwowo przechadzałam się po mojej mini scenie, czekając na rozpoczęcie. Cóż, nawet ja, dosyć zdystansowana do siebie, uważałam, że wyglądam zajebiście. Nie wiem jakim cudem stylistkom udało się tak dobrze zatuszować ślady po wczorajszym imprezowaniu, ale będę musiała im kiedyś za to podziękować. Właśnie miałam wykonać seksowny piruet przy rurze, gdy do sali wpadła Liza, sekretarka Nicka.
- Idzie, przygotuj się, za minutę gaśnie światło, a on zostanie wprowadzony przez Alex'a.- Prawie podskoczyłam z podniecenia. Szybko schowałam się za kotarą otrzepując ciało z wyimaginowanego kurzu i jęknęłam, bo naprawdę, chociaż to było pojebane, kochałam patrzeć jak facetom staje na widok mojego tańca. A ten układ był wyjątkowy... I dosyć sprośny. Postanowiłam zacząć Justinem Timberlake'm - Sexy Back, zamiast ukochanym Wild Child. Usłyszałam kroki w sali.
- Proszę tutaj usiąść i się wyluzować, panie Malik. Laska, która dla pana tańczy, jest w tym naprawdę niezła.- Usłyszałam i bezgłośnie zachichotałam na słowa Alex'a. W sali zapadła kompletna cisza, nie licząc głośnego oddechu Zayna. Alex najwyraźniej się zmył, bo znając go, gdyby jeszcze tu był, musiałby pierdolnąć jakimś sucharem. Nagle w głośnikach ustawionych w rogach pomieszczenia dało się słyszeć głośnie:
- 10... 9... 8... 7... 6... 5... 4... 3... 2... 1...- Cóż, czas na mój pokaz...
środa, 30 kwietnia 2014
niedziela, 27 kwietnia 2014
Old friend ~ Rozdział 10
Hahah... Oto ja z nowym rozdziałem. Nie zabijajcie, pls!
~~~~~~~~~~~~~~
- Cass?- Usłyszałam zza siebie. - Możemy pogadać?
Odwróciłam się i ujrzałam blond czuprynę, pod którą jarzyły się błękitne tęczówki mojego byłego przyjaciela irlandczyka. Mimowolnie się uśmiechnęłam, a co mi tam.
- Tak, Horan, pogadajmy.- Powiedziałam i pozwoliłam poprowadzić do łazienki na przeiwko hallu. Gdy tylko drzwi pomieszczenia zamknęły się za Niallem, wbił we mnie swoje spojrzenie.
- Yykkhmm... Niall?- Zapytałam, gdy chłopak zatknął mi za ucho niesforne pasemko włosów i przygryzł nerwowo wargę. Zaniepokoiłam się lekko, bo znając Horana, ten gest był wykonany po podjęciu ważnej decyzji.
- Ciiii...- Przyłożył mi palec do ust uśmiechając się delikatnie. Zmarszczyłam brwi. Przestało mi się to podobać. - Ja ci wszystko wyjaśnię.- Oznajmił i pokazał, żebym usiadła na pralce, po czym stanął między moimi nogami.
- Niall, jestem w ukrytej kamerze, czy we wstępie do porno?- Wymamrotałam opierając się o urządzenie. Blondyn zaśmiał się.
- Cass...
- Co?
- Odpierdol się od Malika.
- Czemu?
- Bo zależy mu tylko na twoim tyłku, nie na tobie.- Nie oszukujmy się, zabolało. Popatrzyłam na niego z zawodem.- A poza tym...
- Poza tym?- Zaśmiałam się z ironią. Jednak chwilę potem uśmiech zszedł z moich ust, bo Niall je pocałował. Nie był to jakiś głęboki pocałunek, ale taki jakie składają sobie dzieci w przedszkolu. Zaskoczona z kamieniałam. Nialler odsunął się ode mnie i przeczesał swoje kosmyki.
- N-niall?- Zapytałam.
- Hmmm...
- Co to do chuja pana miało znaczyć?- Zapytałam chowając twarz w dłoniach? Dla niewtajemniczonych musiało to wyglądać jak para zagubionych młodych ludzi. Ja musiałam wyglądać jak dziewczyna, która wpadła. A Niall? Na jego twarzy wymalowana była bezradność.
- A jak myślisz?- Odpowiedział pytaniem na pytanie.
- Ty... Ty mnie lubisz? - Przygryzłam moją wargę dość mocno.
- Taaa... Przepraszam.- Co?! On tak poprostu sobie wyszedł? Hahahhahahaahahha... Nie śmieszne. Zirytowana wypadłam z łazienki z zamiarem dopadnięcia tego małego irlandzkiego skurwysyna, ale gdy tylko skręciłam do salonu, wpadłam na Liama.
- O matko, przepraszam.- Sapnęłam zbierając się z podłogi. Payne najwyraźniej się tym nie przejął, bo tylko zachichotał i poszedł dalej. Ten zespół jest pojebany- przeszło mi przez myśl.
- Cass, chodź. Jedziesz ze mną.- Powiedział Zayn prawie wyszarpując mnie z domu.
- Woah, i co my tu mamy robić?- Zapytała Lillianne.
- Nie wiem, co ty masz tu zamiar robić, ale ja idę się napić.- Stwierdziłam i pociągnęłam Zayna w kierunku baru. Usiedliśmy na stołkach i...
- W czym mogę pomóc, ślicznotko?- Zapytał słodziak z brązowymi włosami i czekoladowym wzrokiem.
- Mohito. I mów mi Cass.- Zaśmiałam się. Chłopak wyszczerzył ząbki.
- Ashton.- Nagle przekrzywił głowę w kierunku Zayna.- Stary, uważaj na nią... Drugiej takiej nie znajdziesz.- Zaśmiał się uroczo, gdy zobaczył to co ja... Zazdrość.- Co dla ciebie?
- Bloody Mary. Idź już.- Warknął Malik.
~~~~~~~~~~~~~~
- Cass?- Usłyszałam zza siebie. - Możemy pogadać?
Odwróciłam się i ujrzałam blond czuprynę, pod którą jarzyły się błękitne tęczówki mojego byłego przyjaciela irlandczyka. Mimowolnie się uśmiechnęłam, a co mi tam.
- Tak, Horan, pogadajmy.- Powiedziałam i pozwoliłam poprowadzić do łazienki na przeiwko hallu. Gdy tylko drzwi pomieszczenia zamknęły się za Niallem, wbił we mnie swoje spojrzenie.
- Yykkhmm... Niall?- Zapytałam, gdy chłopak zatknął mi za ucho niesforne pasemko włosów i przygryzł nerwowo wargę. Zaniepokoiłam się lekko, bo znając Horana, ten gest był wykonany po podjęciu ważnej decyzji.
- Ciiii...- Przyłożył mi palec do ust uśmiechając się delikatnie. Zmarszczyłam brwi. Przestało mi się to podobać. - Ja ci wszystko wyjaśnię.- Oznajmił i pokazał, żebym usiadła na pralce, po czym stanął między moimi nogami.
- Niall, jestem w ukrytej kamerze, czy we wstępie do porno?- Wymamrotałam opierając się o urządzenie. Blondyn zaśmiał się.
- Cass...
- Co?
- Odpierdol się od Malika.
- Czemu?
- Bo zależy mu tylko na twoim tyłku, nie na tobie.- Nie oszukujmy się, zabolało. Popatrzyłam na niego z zawodem.- A poza tym...
- Poza tym?- Zaśmiałam się z ironią. Jednak chwilę potem uśmiech zszedł z moich ust, bo Niall je pocałował. Nie był to jakiś głęboki pocałunek, ale taki jakie składają sobie dzieci w przedszkolu. Zaskoczona z kamieniałam. Nialler odsunął się ode mnie i przeczesał swoje kosmyki.
- N-niall?- Zapytałam.
- Hmmm...
- Co to do chuja pana miało znaczyć?- Zapytałam chowając twarz w dłoniach? Dla niewtajemniczonych musiało to wyglądać jak para zagubionych młodych ludzi. Ja musiałam wyglądać jak dziewczyna, która wpadła. A Niall? Na jego twarzy wymalowana była bezradność.
- A jak myślisz?- Odpowiedział pytaniem na pytanie.
- Ty... Ty mnie lubisz? - Przygryzłam moją wargę dość mocno.
- Taaa... Przepraszam.- Co?! On tak poprostu sobie wyszedł? Hahahhahahaahahha... Nie śmieszne. Zirytowana wypadłam z łazienki z zamiarem dopadnięcia tego małego irlandzkiego skurwysyna, ale gdy tylko skręciłam do salonu, wpadłam na Liama.
- O matko, przepraszam.- Sapnęłam zbierając się z podłogi. Payne najwyraźniej się tym nie przejął, bo tylko zachichotał i poszedł dalej. Ten zespół jest pojebany- przeszło mi przez myśl.
- Cass, chodź. Jedziesz ze mną.- Powiedział Zayn prawie wyszarpując mnie z domu.
- Woah, i co my tu mamy robić?- Zapytała Lillianne.
- Nie wiem, co ty masz tu zamiar robić, ale ja idę się napić.- Stwierdziłam i pociągnęłam Zayna w kierunku baru. Usiedliśmy na stołkach i...
- W czym mogę pomóc, ślicznotko?- Zapytał słodziak z brązowymi włosami i czekoladowym wzrokiem.
- Mohito. I mów mi Cass.- Zaśmiałam się. Chłopak wyszczerzył ząbki.
- Ashton.- Nagle przekrzywił głowę w kierunku Zayna.- Stary, uważaj na nią... Drugiej takiej nie znajdziesz.- Zaśmiał się uroczo, gdy zobaczył to co ja... Zazdrość.- Co dla ciebie?
- Bloody Mary. Idź już.- Warknął Malik.
poniedziałek, 21 kwietnia 2014
Old friend ~ rozdział 9
Przepraszam, że taki krótki! Wynagradzam wam to tym one shotem, ale to i tak nie ujdzie mi na such, wiem! xd hahahaahahaah...
2 komentarze = nowy rozdział
Enjoy!
~~~~~~~~~~~~~~~~
- Debilu! Nie strasz człowieka swoimi psychicznymi zachowaniami.- Pokazałam mu język waląc go jeszcze mocniej.
- Hej! - Chwycił mnie za rękę i przyciągnął na fotel.
- Czo ty...- Pocałował mnie w policzek, po czym wyrwał mi poduszkę i rzucił w kąt pokoju.- Ej! Jak ja mam się teraz bronić?- Zapytałam oburzona.
- Wystarczy, że zrobisz jedną małą rzecz.- Powiedział, a ja już nie musiałam wiedzieć o jaką rzesz mu chodzi. Po prostu cmoknęłam go w kącik ust i zachichotałam.
- Wystarczy?- Zapytałam próbując uwolnić się z jego mocnego uścisku. Na marne. Ja pierdole, Malik, puszczaj. Mulat przytulił mnie mocno, a ja wytrzeszczyłam oczy, jednak gdy nie puszczał, odwzajemniłam przytulaska uśmiechając się.
- Co się dzieje?- Zapytałam po dłuższej chwili milczenia. Mulat popatrzył na mnie, jak gdyby był zły za to, że przerwałam ciszę.
- Nie mogę po prostu jeszcze cię poprzytulać? Jesteś ciepła i masz ładny biust.- Powiedział bezczelnie, a ja zaśmiałam się.
- No dobra, tylko nie wyobrażaj sobie za dużo. - Westchnęłam pozwalając wtulić mu się w zagłębienie mojej szyi.
Kurwa. Znowu budzę się przy Zaynie. Jak? To bardzo proste. Po przytulaniu się oglądnęliśmy komedię i wypiliśmy kilka piw, a potem po prostu długo się całowaliśmy i poszliśmy do sypialni, żeby... spać. Ot cała historia. No, a teraz Malik przytulał się policzkiem do moich piersi i spał słodko się uśmiechając.
- Yyyy... Zayn?- Wychrypiałam. Zero reakcji.- Zayn.- Nadal nic. - Zayn, kurwa mać, złaź z moich cycków! Oddychać nie mogę!!! - Malik szybko podniósł się rozglądając po pokoju. Ja głośno wciągnęłam powietrze, chłonąc jego poranną zajebistość. Nagle oprzytomniałam i zakryłam sobie twarz poduszką. Po chwili doszedł mnie przytłumiony głos mulata:
- Cassie?
- Tak?
- Czemu gwałcisz te poduszkę?
- Bo wyglądam strasznie.
- Nieprawda.
- Prawda.
- Nie.
- Tak.
- Nie.
- Tak.
- Nie.
- Tak.
- Kocham cię.
- Tak... Co?!- Krzyknęłam zrzucając z siebię poduszkę i patrząc na Malika jak na chorego umysłowo.
- To!- Pisnął jak mała dziewczynka i wpił się w moje usta.
- Serio, Em? Na pewno chcesz iść ze mną?- Zapytał Louis, a ja miałam ochotę wydrapać sobie oczy i je zjeść. Od piętnastu minut patrzyłam na to jak się sprzeczają i tak szczerze miałam dość.
- Yyyy... Przepraszam, że się wtrącę, ale może po prostu idźcie się gdzieś pieprzyć i darujcie sobie te słodkie akcje.- Warknął Malik nerwowo ściskając moją rękę.
- Cass?- Usłyszałam zza siebie. - Możemy pogadać?
2 komentarze = nowy rozdział
Enjoy!
~~~~~~~~~~~~~~~~
- Debilu! Nie strasz człowieka swoimi psychicznymi zachowaniami.- Pokazałam mu język waląc go jeszcze mocniej.
- Hej! - Chwycił mnie za rękę i przyciągnął na fotel.
- Czo ty...- Pocałował mnie w policzek, po czym wyrwał mi poduszkę i rzucił w kąt pokoju.- Ej! Jak ja mam się teraz bronić?- Zapytałam oburzona.
- Wystarczy, że zrobisz jedną małą rzecz.- Powiedział, a ja już nie musiałam wiedzieć o jaką rzesz mu chodzi. Po prostu cmoknęłam go w kącik ust i zachichotałam.
- Wystarczy?- Zapytałam próbując uwolnić się z jego mocnego uścisku. Na marne. Ja pierdole, Malik, puszczaj. Mulat przytulił mnie mocno, a ja wytrzeszczyłam oczy, jednak gdy nie puszczał, odwzajemniłam przytulaska uśmiechając się.
- Co się dzieje?- Zapytałam po dłuższej chwili milczenia. Mulat popatrzył na mnie, jak gdyby był zły za to, że przerwałam ciszę.
- Nie mogę po prostu jeszcze cię poprzytulać? Jesteś ciepła i masz ładny biust.- Powiedział bezczelnie, a ja zaśmiałam się.
- No dobra, tylko nie wyobrażaj sobie za dużo. - Westchnęłam pozwalając wtulić mu się w zagłębienie mojej szyi.
Kurwa. Znowu budzę się przy Zaynie. Jak? To bardzo proste. Po przytulaniu się oglądnęliśmy komedię i wypiliśmy kilka piw, a potem po prostu długo się całowaliśmy i poszliśmy do sypialni, żeby... spać. Ot cała historia. No, a teraz Malik przytulał się policzkiem do moich piersi i spał słodko się uśmiechając.
- Yyyy... Zayn?- Wychrypiałam. Zero reakcji.- Zayn.- Nadal nic. - Zayn, kurwa mać, złaź z moich cycków! Oddychać nie mogę!!! - Malik szybko podniósł się rozglądając po pokoju. Ja głośno wciągnęłam powietrze, chłonąc jego poranną zajebistość. Nagle oprzytomniałam i zakryłam sobie twarz poduszką. Po chwili doszedł mnie przytłumiony głos mulata:
- Cassie?
- Tak?
- Czemu gwałcisz te poduszkę?
- Bo wyglądam strasznie.
- Nieprawda.
- Prawda.
- Nie.
- Tak.
- Nie.
- Tak.
- Nie.
- Tak.
- Kocham cię.
- Tak... Co?!- Krzyknęłam zrzucając z siebię poduszkę i patrząc na Malika jak na chorego umysłowo.
- To!- Pisnął jak mała dziewczynka i wpił się w moje usta.
- Serio, Em? Na pewno chcesz iść ze mną?- Zapytał Louis, a ja miałam ochotę wydrapać sobie oczy i je zjeść. Od piętnastu minut patrzyłam na to jak się sprzeczają i tak szczerze miałam dość.
- Yyyy... Przepraszam, że się wtrącę, ale może po prostu idźcie się gdzieś pieprzyć i darujcie sobie te słodkie akcje.- Warknął Malik nerwowo ściskając moją rękę.
- Cass?- Usłyszałam zza siebie. - Możemy pogadać?
One Shot "Easter"
Przepraszam, że spóźniony, ale jest!
Enjoy!
~~~~~~~~~~~~~~~
- Hahahaahahahahahahaahahahaahahahaah... Serio Zayn?- Powiedziałam, gdy mój chłopak wyjawił gdzie idziemy.- Szukanie jajek? To dla dzieci.
- Mów co chcesz, Harry i Victoria nieźle się namęczyli, żeby pochować 150 jajek po całym domu. A w dodatku to przecież urodziny naszej chrześnicy, Darcy.- Westchnął Zayn chwytając moją dłoń i splatając razem palce.
- No dobra, Malik. Ale wiedz, że robię to tylko dla ciebie i małej.- Zapukaliśmy do drzwi średniej wielkości willi. Po chwili otworzyła nam Vic z jej córeczką na rękach.
- Oooo... Hej, Cassie... Harry, wisisz mi 10 dolców!- Krzyknęła w głąb mieszkania. Po chwili Styles wszedł do przedpokoju i zaśmiał się widząc moją osobę. Ja wzięłam Darcy na ręce.
- Gotowa na szukanie jajek?- Spytałam poprawiając jej ciemne loki. Mała pokiwała głową i zaśmiała się ukazując dołeczki.
- Mała, chodź! Wujek Horan ma dla ciebie prezent.- Dziewczynka zwróciła czekoladowe oczka w kierunku bramki, gdzie stał Niall, Jessie, Emma i Louis. Ten pierwszy trzymał ogromnego, czarnego, pluszowego kociaka. Uśmiechnęłam się szeroko i razem z Darcy podeszłyśmy do Niallera.
- Wujku Niall! Dzięki!- Wysepleniła Darcy i wtuliła się w pluszowe zwierzątko.
- A gdzie Paynowie?- Spytał Zayn.
- Tutaj, Malik.- Zawołał Liam niosąc na rękach swojego synka. Emma pisnęła i od razu wzięła go na ręce.
- O, mój maluszek!- Przytuliła chłopczyka. Louis przytulił ją od tyłu i masując ją po brzuchu powiedział:
- Jeszcze musisz zaczekać te 7 miesięcy, kochanie.
- Co?!- Spytał z niedowierzaniem Harry.- Emma w ciąży?!- Wszyscy od razu skupili wzrok na Chase, a ona zarumieniona pokiwała głową.
- Fuck yeah! Będzie ciocia Jessie! ... No co, ja też chcę mieć chrześniaka. Vicki szepnęła mi w tym czasie na ucho:
- Cass, zostałaś tylko ty... Kiedy Zayn ci się oświadczy?- Dźgnęłam ją łokciem w żebra.
- Spieprzaj, Styles.
***
- Jeah! Znaleźliśmy już wszystkie!- Zawołałam tachając ogromny kosz wypełniony kolorowymi pisankami. Dodatkowo Zayn przyniósł jeszcze dwa wielkie jajka, które postawił na ziemi.
- No i bardzo dobrze.- Zaśmiała się Vicki. Darcy i synek Lillianne, Thomas, siedzieli już na kocyku na trawie.
- No, Malik. Jeszcze tylko my zostaliśmy.- Westchnął Niall patrząc na dzieciaki i Emmę.
- Tak chłopie. Ale... Najpierw wolałbym coś zrobić.- Oznajmił Malik patrząc na mnie. Wszystko ucichło, jak gdyby czas się zatrzymał. Zayn wziął głęboki oddech i uklęknął przede mną wyciągając z kieszeni czerwone pudełeczko.
- Cassie Phillips, czy uczynisz mnie najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi i przyjmiesz moje oświadczyny?- Spytał otwierając pudełeczko i pokazując srebrny pierścionek z brylantem. Oniemiała patrzyłam w czekoladowe oczy miłości mojego życia. Rozszerzyłam wargi z których udało mi się wydobyć coś na kształt "no". Malik zaśmiał się i nałożył pierścionek na mój serdeczny palec. Kilka łez szczęścia spłynęło po moich policzkach, gdy wtulałam się w Zayna.
- Awwww! Cassie płacze!- Zawiwatowała Emma, a reszta wydała okrzyki szczęścia. Najważniejsze jednak było to, że byłam z moim ukochanym w miejscu, w którym mogłabym zostać na zawsze. Wszystko było dobrze i pragnęłam, by tak było już zawsze.
Enjoy!
~~~~~~~~~~~~~~~
- Hahahaahahahahahahaahahahaahahahaah... Serio Zayn?- Powiedziałam, gdy mój chłopak wyjawił gdzie idziemy.- Szukanie jajek? To dla dzieci.
- Mów co chcesz, Harry i Victoria nieźle się namęczyli, żeby pochować 150 jajek po całym domu. A w dodatku to przecież urodziny naszej chrześnicy, Darcy.- Westchnął Zayn chwytając moją dłoń i splatając razem palce.
- No dobra, Malik. Ale wiedz, że robię to tylko dla ciebie i małej.- Zapukaliśmy do drzwi średniej wielkości willi. Po chwili otworzyła nam Vic z jej córeczką na rękach.
- Oooo... Hej, Cassie... Harry, wisisz mi 10 dolców!- Krzyknęła w głąb mieszkania. Po chwili Styles wszedł do przedpokoju i zaśmiał się widząc moją osobę. Ja wzięłam Darcy na ręce.
- Gotowa na szukanie jajek?- Spytałam poprawiając jej ciemne loki. Mała pokiwała głową i zaśmiała się ukazując dołeczki.
- Mała, chodź! Wujek Horan ma dla ciebie prezent.- Dziewczynka zwróciła czekoladowe oczka w kierunku bramki, gdzie stał Niall, Jessie, Emma i Louis. Ten pierwszy trzymał ogromnego, czarnego, pluszowego kociaka. Uśmiechnęłam się szeroko i razem z Darcy podeszłyśmy do Niallera.
- Wujku Niall! Dzięki!- Wysepleniła Darcy i wtuliła się w pluszowe zwierzątko.
- A gdzie Paynowie?- Spytał Zayn.
- Tutaj, Malik.- Zawołał Liam niosąc na rękach swojego synka. Emma pisnęła i od razu wzięła go na ręce.
- O, mój maluszek!- Przytuliła chłopczyka. Louis przytulił ją od tyłu i masując ją po brzuchu powiedział:
- Jeszcze musisz zaczekać te 7 miesięcy, kochanie.
- Co?!- Spytał z niedowierzaniem Harry.- Emma w ciąży?!- Wszyscy od razu skupili wzrok na Chase, a ona zarumieniona pokiwała głową.
- Fuck yeah! Będzie ciocia Jessie! ... No co, ja też chcę mieć chrześniaka. Vicki szepnęła mi w tym czasie na ucho:
- Cass, zostałaś tylko ty... Kiedy Zayn ci się oświadczy?- Dźgnęłam ją łokciem w żebra.
- Spieprzaj, Styles.
***
- Jeah! Znaleźliśmy już wszystkie!- Zawołałam tachając ogromny kosz wypełniony kolorowymi pisankami. Dodatkowo Zayn przyniósł jeszcze dwa wielkie jajka, które postawił na ziemi.
- No i bardzo dobrze.- Zaśmiała się Vicki. Darcy i synek Lillianne, Thomas, siedzieli już na kocyku na trawie.
- No, Malik. Jeszcze tylko my zostaliśmy.- Westchnął Niall patrząc na dzieciaki i Emmę.
- Tak chłopie. Ale... Najpierw wolałbym coś zrobić.- Oznajmił Malik patrząc na mnie. Wszystko ucichło, jak gdyby czas się zatrzymał. Zayn wziął głęboki oddech i uklęknął przede mną wyciągając z kieszeni czerwone pudełeczko.
- Cassie Phillips, czy uczynisz mnie najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi i przyjmiesz moje oświadczyny?- Spytał otwierając pudełeczko i pokazując srebrny pierścionek z brylantem. Oniemiała patrzyłam w czekoladowe oczy miłości mojego życia. Rozszerzyłam wargi z których udało mi się wydobyć coś na kształt "no". Malik zaśmiał się i nałożył pierścionek na mój serdeczny palec. Kilka łez szczęścia spłynęło po moich policzkach, gdy wtulałam się w Zayna.
- Awwww! Cassie płacze!- Zawiwatowała Emma, a reszta wydała okrzyki szczęścia. Najważniejsze jednak było to, że byłam z moim ukochanym w miejscu, w którym mogłabym zostać na zawsze. Wszystko było dobrze i pragnęłam, by tak było już zawsze.
niedziela, 20 kwietnia 2014
Old friend ~ rozdział 8
2 komentarze = nowy rozdział
Enjoy!
~~~~~~~~~~~
Okay ludzie. Pora wstać, bo dziś idziemy na zakupy, w końcu to piątek. Jutro sobota i impreza. A pojutrze niedziela i impreza dla Li. Westchnęłam głośno wtulając się w poduszkę. Zaraz, ale dlaczego obejmuje mnie pieprzona ręka? Zaniepokojona odwróciłam głowę i mimowolnie uśmiechnęłam się na widok słodko śpiącego Malika. Delikatnie zsunęłam się z łóżka. Ale oczywiście niezdara Cassie Phillips musiała się wywalić przez swoje własne tenisówki. Rozcierając łokieć, na który upadłam, zerknęłam na zmartwionego i... zirytowanego mulata. Uniosłam wysoko brwi.
- Powrót.- Zażądał odchylając kołdrę.
- Przepraszam, ale nie mogę, jest już...- Zerknęłam na telefon.- jedenasta, a ja o wpół do pierwszej jestem umówiona z Em. Musimy jeszcze wrócić do domu, żeby się przebrać. Ale naprawdę chciałabym.- Dodałam szybko widząc jego smutną minkę. Podeszłam do łóżka i nieśmiało go pocałowałam. Odsunęłam się i spojrzałam na niego niepewnie.
- Za co?- Spytał uśmiechnięty.
- Wygrałeś " kto pierwszy spuści wzrok, przegrywa ", więc byłam ci winna buzi, no i chciałam ci poprawić humor.- Zarumieniłam się delikatnie. Zanim się obejrzałam Zayn przewrócił mnie na siebie i przyciągnął do kolejnego całusa. Oddałam każdego, nawet najmniejszego, jego buziaka...
- Śnia... O, przepraszam, że przeszkadzam.- Usłyszałam zdenerwowany głos Horana. Szybko wstałam i zaczęłam nakładać buty, by ukryć swoje zażenowanie.- Jak mówiłem: śniadanie jest już gotowe, chodźcie na dół.- Zakończył i wyszedł z pokoju trzaskając drzwiami. Westchnęłam i z bezradności oparłam się o ramę małżeńskiego łoża Malika. Chłopak wstał z niego i pomagając mi wstać powiedział:
- Nie martw się, może jest po prostu zazdrosny.- Momentalnie wybuchnęłam śmiechem.- No co?
- No bo... Hahahah... No bo on jest dla mnie jak brat, o co mógłby być zazdrosny?
- Hej! Przecież sama wiesz jak to jest: Przyjaźnisz się, potem przeradza się to w coś większego i BUM, miłość do końca życia. A ty, moja mała, wcale nie jesteś brzydka.- Uśmiechnął się owijając mnie swoimi ramionami i zamykając w mocnym uścisku.
- Dzięki... Zayn.- Zaśmiałam się jeszcze raz i szybko zeszłam na dół.
- Serio to? - Zapytała Emma wątpliwym tonem. Ubrałam się już w to, a Em w to. Teraz obie stałyśmy przed przebieralnią czekając na Lillianne.
- Yyyy... Ta sukienka na pewno będzie ok?- Zapytała wychodząc zza zasłonki, a nam opadły szczęki.
- Ty... ty... ty wyglądasz ... WOW.- Sapnęłam patrząc na Lilli, a ona zagryzła wargę czerwieniąc się.
- A spodo...
- Tak, na pewno spodoba się to Liamowi.- Dokończyła Emma.
- No to biorę.- Zadecydowała Thomson znikając z powrotem za zasłonką.
Siedziałam wygodnie w fotelu na kolanach Malika.
- A tak właściwie... To jak to jest z Perrie?- Zapytałam niepewnie.
- Yyyyy... Cóż. To jest tak: Zaczęliśmy się umawiać, jak to młodzi. Wiesz, przez dwa miesiące wszystko cacy i w ogóle zajebioza. No ale po tych dwóch miesiącach stwierdziliśmy, że to jednak nie to i chcieliśmy zerwać, ale oczywiście Modest musiał wtrącić swoje trzy grosze i kazali nam udawać. Więc tak to się ciągnie i ciągnie.- Zakończył zmęczonym tonem. Popatrzyłam na niego niepewnie.
- ... Współczuję ci. - Wymamrotałam chcąc wstać, ale on przytrzymał mnie za rękę.
- Proszę, posiedź ze mną jeszcze.- Wyszeptał.- Chcę mieć przy sobie kogoś nie związanego z tą popierdoloną firmą. - Przygryzłam wargę i wróciłam na jego kolana.
- A tak właściwie to czemu jesteśmy sami? - Zapytałam rozglądając się po cichym salonie.
- Wygoniłem ich mówiąc, że będziemy się pieprzyć do białego rana i że mają spadać.- Szybko podniosłam się przerażona, ale on tylko się zaśmiał i powiedział:
- Żart. Poszli do kina na jakąś denną komedię. - Warknęłam na niego i chwyciłam poduszkę z kanapy zaczynając go nią okładać.
- Debilu! Nie strasz człowieka swoimi psychicznymi zachowaniami.- Pokazałam mu język waląc go jeszcze mocniej.
- Hej! ...
Enjoy!
~~~~~~~~~~~
Okay ludzie. Pora wstać, bo dziś idziemy na zakupy, w końcu to piątek. Jutro sobota i impreza. A pojutrze niedziela i impreza dla Li. Westchnęłam głośno wtulając się w poduszkę. Zaraz, ale dlaczego obejmuje mnie pieprzona ręka? Zaniepokojona odwróciłam głowę i mimowolnie uśmiechnęłam się na widok słodko śpiącego Malika. Delikatnie zsunęłam się z łóżka. Ale oczywiście niezdara Cassie Phillips musiała się wywalić przez swoje własne tenisówki. Rozcierając łokieć, na który upadłam, zerknęłam na zmartwionego i... zirytowanego mulata. Uniosłam wysoko brwi.
- Powrót.- Zażądał odchylając kołdrę.
- Przepraszam, ale nie mogę, jest już...- Zerknęłam na telefon.- jedenasta, a ja o wpół do pierwszej jestem umówiona z Em. Musimy jeszcze wrócić do domu, żeby się przebrać. Ale naprawdę chciałabym.- Dodałam szybko widząc jego smutną minkę. Podeszłam do łóżka i nieśmiało go pocałowałam. Odsunęłam się i spojrzałam na niego niepewnie.
- Za co?- Spytał uśmiechnięty.
- Wygrałeś " kto pierwszy spuści wzrok, przegrywa ", więc byłam ci winna buzi, no i chciałam ci poprawić humor.- Zarumieniłam się delikatnie. Zanim się obejrzałam Zayn przewrócił mnie na siebie i przyciągnął do kolejnego całusa. Oddałam każdego, nawet najmniejszego, jego buziaka...
- Śnia... O, przepraszam, że przeszkadzam.- Usłyszałam zdenerwowany głos Horana. Szybko wstałam i zaczęłam nakładać buty, by ukryć swoje zażenowanie.- Jak mówiłem: śniadanie jest już gotowe, chodźcie na dół.- Zakończył i wyszedł z pokoju trzaskając drzwiami. Westchnęłam i z bezradności oparłam się o ramę małżeńskiego łoża Malika. Chłopak wstał z niego i pomagając mi wstać powiedział:
- Nie martw się, może jest po prostu zazdrosny.- Momentalnie wybuchnęłam śmiechem.- No co?
- No bo... Hahahah... No bo on jest dla mnie jak brat, o co mógłby być zazdrosny?
- Hej! Przecież sama wiesz jak to jest: Przyjaźnisz się, potem przeradza się to w coś większego i BUM, miłość do końca życia. A ty, moja mała, wcale nie jesteś brzydka.- Uśmiechnął się owijając mnie swoimi ramionami i zamykając w mocnym uścisku.
- Dzięki... Zayn.- Zaśmiałam się jeszcze raz i szybko zeszłam na dół.
- Serio to? - Zapytała Emma wątpliwym tonem. Ubrałam się już w to, a Em w to. Teraz obie stałyśmy przed przebieralnią czekając na Lillianne.
- Yyyy... Ta sukienka na pewno będzie ok?- Zapytała wychodząc zza zasłonki, a nam opadły szczęki.
- Ty... ty... ty wyglądasz ... WOW.- Sapnęłam patrząc na Lilli, a ona zagryzła wargę czerwieniąc się.
- A spodo...
- Tak, na pewno spodoba się to Liamowi.- Dokończyła Emma.
- No to biorę.- Zadecydowała Thomson znikając z powrotem za zasłonką.
Siedziałam wygodnie w fotelu na kolanach Malika.
- A tak właściwie... To jak to jest z Perrie?- Zapytałam niepewnie.
- Yyyyy... Cóż. To jest tak: Zaczęliśmy się umawiać, jak to młodzi. Wiesz, przez dwa miesiące wszystko cacy i w ogóle zajebioza. No ale po tych dwóch miesiącach stwierdziliśmy, że to jednak nie to i chcieliśmy zerwać, ale oczywiście Modest musiał wtrącić swoje trzy grosze i kazali nam udawać. Więc tak to się ciągnie i ciągnie.- Zakończył zmęczonym tonem. Popatrzyłam na niego niepewnie.
- ... Współczuję ci. - Wymamrotałam chcąc wstać, ale on przytrzymał mnie za rękę.
- Proszę, posiedź ze mną jeszcze.- Wyszeptał.- Chcę mieć przy sobie kogoś nie związanego z tą popierdoloną firmą. - Przygryzłam wargę i wróciłam na jego kolana.
- A tak właściwie to czemu jesteśmy sami? - Zapytałam rozglądając się po cichym salonie.
- Wygoniłem ich mówiąc, że będziemy się pieprzyć do białego rana i że mają spadać.- Szybko podniosłam się przerażona, ale on tylko się zaśmiał i powiedział:
- Żart. Poszli do kina na jakąś denną komedię. - Warknęłam na niego i chwyciłam poduszkę z kanapy zaczynając go nią okładać.
- Debilu! Nie strasz człowieka swoimi psychicznymi zachowaniami.- Pokazałam mu język waląc go jeszcze mocniej.
- Hej! ...
Old friend ~ Rozdział 7
Przepraszam za długą nieobecność, ale musiałam sobie wszystko poukładać i... Nie miałam czasu ani chęci na napisanie tego rozdziału. Poza tym przekroczyłam limit i coś tam dalej. No nieważne. Nowy rozdział jest. Do dupy, ale jest :P. Zachęcam do czytania. 2 komentarze = nowy rozdział.
Enjoy!
______________
- Więc prawda jest taka, że... Ja go lubię... Ale tak lubię- lubię...- Zaczęła Lillianne. Zachichotałam. - I z czego się śmiejesz?
- Ty myślisz, że tego nie widać?- Zarechotałam.
Spokojnie weszłyśmy do domu chłopaków, którzy właśnie przygotowywali rzeczy potrzebne do maratonu. Na stole zostały ustawione duże miski z chipsami i popcornem, a tuż obok nich zgrzewka piwa i 4 butelki z kolorowymi napojami.
- O! Hejka, moje laseczki.- Zaśmiał się Louis przytulając nas od tyłu. Popatrzyłam na niego jak na debila i stwierdziłam, że jest dziś wyjątkowo szczęśliwy.
- Spadłeś ze schodów Louech? Wyglądasz jak pochodnia.- Mruknęłam, a on spojrzał na mnie jak na myślącą inaczej.- Pochodnia. Bo się jara. Ty się jarasz. Ty jak pochdnia... się jarasz. Boże, ale z ciebie debil, Lou.- Westchnęłam, a on uśmiechnął się szerzej i powiedział:
- Dzisiaj przycho...- Przerwał mu dzwonek do drzwi. Od razu ożywił się jeszcze bardziej, o ile to możliwe. - To pewnie Emma! - Krzyknął i już biegł w stronę hallu. Zdziwiona popatrzyłam na Lillianne, ale ona tylko wzruszyła ramionami i poszła przywitać się z Liamem.
Znów musiałam siedzieć na podłodze z Zaynem.
- Wiesz co? Masz wygodne ramię.- Zaśmiałam się i rzuciłam okiem na mulata, który uśmiechał się szelmowsko.
- Wiem. W końcu tyle osób mi to mówiło.- Wyszczerzył ząbki.
- Na pewno mówił ci to Horan. I to nie jeden raz.- Zarechotałam.
- Skąd...
- Po prostu mi też to mówił.- Ucięłam i ułożyłam się wygodniej na jego barku.
- "Mamę"?! - Usłyszałam pisk Emmy, która właśnie wchodziła do salonu. Popatrzyłam, jak dziewczyna raptownie zatrzymuję się chwytając Lou za rękę.
- Nie mów, że się boisz.- Odparł Tommo.
- Em od zawsze bała się horrorów.- Powiedziała Lillianne rozsiadając się na kanapie.
- To będzie ciekawy wieczór.- Sapnął Horan padając na siedzenie.
- Woah... Nie zasnę dzisiaj w nocy.- Westchnęłam patrząc na przewijające się po ekranie napisy końcowe.
- Co ty nie powiedz.- Odrzekł Liam nadal przytulając się ze strachu do Lillianne, która najwyraźniej zasnęła, bo cichutko pochrapywała na jego ramieniu.
- Okay, Lou, ja powinnam już wracać do domu.- Powiedziała cichutko Em. Pokiwałam energicznie głową na znak, że ja też powinnam już iść. Niestety Malik owinął mi rękę wokół pasa i przyciągnął do siebie.
- Przepraszam, ale ty dzisiaj śpisz u mnie.- Mruknął mi na ucho, a ja popatrzyłam na niego tępo.
- Okay, to chodź mi pokaż, gdzie znajduje się to twoje jebane królestwo, bo chce mi się spać.- Zayn podniósł się z podłogi i chciał pomóc mi wstać, ale nogi odmówiły mi posłuszeństwa i z powrotem upadłam na tyłek, przez co syknęłam głośno.
- Cassie, wstawaj.- Westchnął Malik.
- Łatwo ci mówić.- Warknęłam.- Nogi mi zdrętwiały... Trudno, prześpię się na zie...- Nie zdążyłam dokończyć bo Zayn podniósł mnie niczym pannę młodą i ruszył po schodach. Powoli po nich wszedł i szybko poniósł mnie wgłąb korytarza. Otwarł jedne z wielu drzwi i wszedłszy do dużego pokoju ułożył mnie na łóżku.
- Dzięki, Zayn.- Westchnęłam patrząc jak obchodzi łóżko i siada po jego drugiej stronie. Ułożyłam się wygodniej i zamknęłam oczy, gdy poczułam, że moje ciało okrywa kołdra. Zamruczałam sennie.
- Dobranoc, Cass.- Powiedział cicho mulat przerywając ciszę w pokoju.
- Dobranoc, sunshine.- Zdołałam wychrypieć i zasnęłam.
Enjoy!
______________
- Więc prawda jest taka, że... Ja go lubię... Ale tak lubię- lubię...- Zaczęła Lillianne. Zachichotałam. - I z czego się śmiejesz?
- Ty myślisz, że tego nie widać?- Zarechotałam.
Spokojnie weszłyśmy do domu chłopaków, którzy właśnie przygotowywali rzeczy potrzebne do maratonu. Na stole zostały ustawione duże miski z chipsami i popcornem, a tuż obok nich zgrzewka piwa i 4 butelki z kolorowymi napojami.
- O! Hejka, moje laseczki.- Zaśmiał się Louis przytulając nas od tyłu. Popatrzyłam na niego jak na debila i stwierdziłam, że jest dziś wyjątkowo szczęśliwy.
- Spadłeś ze schodów Louech? Wyglądasz jak pochodnia.- Mruknęłam, a on spojrzał na mnie jak na myślącą inaczej.- Pochodnia. Bo się jara. Ty się jarasz. Ty jak pochdnia... się jarasz. Boże, ale z ciebie debil, Lou.- Westchnęłam, a on uśmiechnął się szerzej i powiedział:
- Dzisiaj przycho...- Przerwał mu dzwonek do drzwi. Od razu ożywił się jeszcze bardziej, o ile to możliwe. - To pewnie Emma! - Krzyknął i już biegł w stronę hallu. Zdziwiona popatrzyłam na Lillianne, ale ona tylko wzruszyła ramionami i poszła przywitać się z Liamem.
Znów musiałam siedzieć na podłodze z Zaynem.
- Wiesz co? Masz wygodne ramię.- Zaśmiałam się i rzuciłam okiem na mulata, który uśmiechał się szelmowsko.
- Wiem. W końcu tyle osób mi to mówiło.- Wyszczerzył ząbki.
- Na pewno mówił ci to Horan. I to nie jeden raz.- Zarechotałam.
- Skąd...
- Po prostu mi też to mówił.- Ucięłam i ułożyłam się wygodniej na jego barku.
- "Mamę"?! - Usłyszałam pisk Emmy, która właśnie wchodziła do salonu. Popatrzyłam, jak dziewczyna raptownie zatrzymuję się chwytając Lou za rękę.
- Nie mów, że się boisz.- Odparł Tommo.
- Em od zawsze bała się horrorów.- Powiedziała Lillianne rozsiadając się na kanapie.
- To będzie ciekawy wieczór.- Sapnął Horan padając na siedzenie.
- Woah... Nie zasnę dzisiaj w nocy.- Westchnęłam patrząc na przewijające się po ekranie napisy końcowe.
- Co ty nie powiedz.- Odrzekł Liam nadal przytulając się ze strachu do Lillianne, która najwyraźniej zasnęła, bo cichutko pochrapywała na jego ramieniu.
- Okay, Lou, ja powinnam już wracać do domu.- Powiedziała cichutko Em. Pokiwałam energicznie głową na znak, że ja też powinnam już iść. Niestety Malik owinął mi rękę wokół pasa i przyciągnął do siebie.
- Przepraszam, ale ty dzisiaj śpisz u mnie.- Mruknął mi na ucho, a ja popatrzyłam na niego tępo.
- Okay, to chodź mi pokaż, gdzie znajduje się to twoje jebane królestwo, bo chce mi się spać.- Zayn podniósł się z podłogi i chciał pomóc mi wstać, ale nogi odmówiły mi posłuszeństwa i z powrotem upadłam na tyłek, przez co syknęłam głośno.
- Cassie, wstawaj.- Westchnął Malik.
- Łatwo ci mówić.- Warknęłam.- Nogi mi zdrętwiały... Trudno, prześpię się na zie...- Nie zdążyłam dokończyć bo Zayn podniósł mnie niczym pannę młodą i ruszył po schodach. Powoli po nich wszedł i szybko poniósł mnie wgłąb korytarza. Otwarł jedne z wielu drzwi i wszedłszy do dużego pokoju ułożył mnie na łóżku.
- Dzięki, Zayn.- Westchnęłam patrząc jak obchodzi łóżko i siada po jego drugiej stronie. Ułożyłam się wygodniej i zamknęłam oczy, gdy poczułam, że moje ciało okrywa kołdra. Zamruczałam sennie.
- Dobranoc, Cass.- Powiedział cicho mulat przerywając ciszę w pokoju.
- Dobranoc, sunshine.- Zdołałam wychrypieć i zasnęłam.
wtorek, 15 kwietnia 2014
Ogłoszenia parafialne!
Cóż... Zebraliśmy się tutaj... PONIEWAŻ CHCĘ WAM POKAZAĆ BLOG, który jest prowadzony nieco chaotycznie, ale pomagam teraz w pisaniu, więc zapraszam.
PS. Jakby co, to naprawdę nie zapraszam tylko dlatego, żeby się reklamować. Po prostu uważam, że ten blog jest zajebisty.
PPS. Oto link --------> love-is-hard-to-understandxo.blogspot.com
PS. Jakby co, to naprawdę nie zapraszam tylko dlatego, żeby się reklamować. Po prostu uważam, że ten blog jest zajebisty.
PPS. Oto link --------> love-is-hard-to-understandxo.blogspot.com
Subskrybuj:
Posty (Atom)