Przepraszam za długą nieobecność, ale musiałam sobie wszystko poukładać i... Nie miałam czasu ani chęci na napisanie tego rozdziału. Poza tym przekroczyłam limit i coś tam dalej. No nieważne. Nowy rozdział jest. Do dupy, ale jest :P. Zachęcam do czytania. 2 komentarze = nowy rozdział.
Enjoy!
______________
- Więc prawda jest taka, że... Ja go lubię... Ale tak lubię- lubię...- Zaczęła Lillianne. Zachichotałam. - I z czego się śmiejesz?
- Ty myślisz, że tego nie widać?- Zarechotałam.
Spokojnie weszłyśmy do domu chłopaków, którzy właśnie przygotowywali rzeczy potrzebne do maratonu. Na stole zostały ustawione duże miski z chipsami i popcornem, a tuż obok nich zgrzewka piwa i 4 butelki z kolorowymi napojami.
- O! Hejka, moje laseczki.- Zaśmiał się Louis przytulając nas od tyłu. Popatrzyłam na niego jak na debila i stwierdziłam, że jest dziś wyjątkowo szczęśliwy.
- Spadłeś ze schodów Louech? Wyglądasz jak pochodnia.- Mruknęłam, a on spojrzał na mnie jak na myślącą inaczej.- Pochodnia. Bo się jara. Ty się jarasz. Ty jak pochdnia... się jarasz. Boże, ale z ciebie debil, Lou.- Westchnęłam, a on uśmiechnął się szerzej i powiedział:
- Dzisiaj przycho...- Przerwał mu dzwonek do drzwi. Od razu ożywił się jeszcze bardziej, o ile to możliwe. - To pewnie Emma! - Krzyknął i już biegł w stronę hallu. Zdziwiona popatrzyłam na Lillianne, ale ona tylko wzruszyła ramionami i poszła przywitać się z Liamem.
Znów musiałam siedzieć na podłodze z Zaynem.
- Wiesz co? Masz wygodne ramię.- Zaśmiałam się i rzuciłam okiem na mulata, który uśmiechał się szelmowsko.
- Wiem. W końcu tyle osób mi to mówiło.- Wyszczerzył ząbki.
- Na pewno mówił ci to Horan. I to nie jeden raz.- Zarechotałam.
- Skąd...
- Po prostu mi też to mówił.- Ucięłam i ułożyłam się wygodniej na jego barku.
- "Mamę"?! - Usłyszałam pisk Emmy, która właśnie wchodziła do salonu. Popatrzyłam, jak dziewczyna raptownie zatrzymuję się chwytając Lou za rękę.
- Nie mów, że się boisz.- Odparł Tommo.
- Em od zawsze bała się horrorów.- Powiedziała Lillianne rozsiadając się na kanapie.
- To będzie ciekawy wieczór.- Sapnął Horan padając na siedzenie.
- Woah... Nie zasnę dzisiaj w nocy.- Westchnęłam patrząc na przewijające się po ekranie napisy końcowe.
- Co ty nie powiedz.- Odrzekł Liam nadal przytulając się ze strachu do Lillianne, która najwyraźniej zasnęła, bo cichutko pochrapywała na jego ramieniu.
- Okay, Lou, ja powinnam już wracać do domu.- Powiedziała cichutko Em. Pokiwałam energicznie głową na znak, że ja też powinnam już iść. Niestety Malik owinął mi rękę wokół pasa i przyciągnął do siebie.
- Przepraszam, ale ty dzisiaj śpisz u mnie.- Mruknął mi na ucho, a ja popatrzyłam na niego tępo.
- Okay, to chodź mi pokaż, gdzie znajduje się to twoje jebane królestwo, bo chce mi się spać.- Zayn podniósł się z podłogi i chciał pomóc mi wstać, ale nogi odmówiły mi posłuszeństwa i z powrotem upadłam na tyłek, przez co syknęłam głośno.
- Cassie, wstawaj.- Westchnął Malik.
- Łatwo ci mówić.- Warknęłam.- Nogi mi zdrętwiały... Trudno, prześpię się na zie...- Nie zdążyłam dokończyć bo Zayn podniósł mnie niczym pannę młodą i ruszył po schodach. Powoli po nich wszedł i szybko poniósł mnie wgłąb korytarza. Otwarł jedne z wielu drzwi i wszedłszy do dużego pokoju ułożył mnie na łóżku.
- Dzięki, Zayn.- Westchnęłam patrząc jak obchodzi łóżko i siada po jego drugiej stronie. Ułożyłam się wygodniej i zamknęłam oczy, gdy poczułam, że moje ciało okrywa kołdra. Zamruczałam sennie.
- Dobranoc, Cass.- Powiedział cicho mulat przerywając ciszę w pokoju.
- Dobranoc, sunshine.- Zdołałam wychrypieć i zasnęłam.
hahah jebane królestwo czekam na next :**
OdpowiedzUsuńLovvv ~natalcia
OdpowiedzUsuńSwietneeee ♥♥♥
OdpowiedzUsuń