poniedziałek, 21 kwietnia 2014

Old friend ~ rozdział 9

Przepraszam, że taki krótki! Wynagradzam wam to tym one shotem, ale to i tak nie ujdzie mi na such, wiem! xd hahahaahahaah...

2 komentarze = nowy rozdział

Enjoy!

~~~~~~~~~~~~~~~~

- Debilu! Nie strasz człowieka swoimi psychicznymi zachowaniami.- Pokazałam mu język waląc go jeszcze mocniej.
- Hej! - Chwycił mnie za rękę i przyciągnął na fotel.
- Czo ty...- Pocałował mnie w policzek, po czym wyrwał mi poduszkę i rzucił w kąt pokoju.- Ej! Jak ja mam się teraz bronić?- Zapytałam oburzona.
- Wystarczy, że zrobisz jedną małą rzecz.- Powiedział, a ja już nie musiałam wiedzieć o jaką rzesz mu chodzi. Po prostu cmoknęłam go w kącik ust i zachichotałam.
- Wystarczy?- Zapytałam próbując uwolnić się z jego mocnego uścisku. Na marne. Ja pierdole, Malik, puszczaj. Mulat przytulił mnie mocno, a ja wytrzeszczyłam oczy, jednak gdy nie puszczał, odwzajemniłam przytulaska uśmiechając się.
- Co się dzieje?- Zapytałam po dłuższej chwili milczenia. Mulat popatrzył na mnie, jak gdyby był zły za to, że przerwałam ciszę.
- Nie mogę po prostu jeszcze cię poprzytulać? Jesteś ciepła i masz ładny biust.- Powiedział bezczelnie, a ja zaśmiałam się.
- No dobra, tylko nie wyobrażaj sobie za dużo. - Westchnęłam pozwalając wtulić mu się w zagłębienie mojej szyi.


Kurwa. Znowu budzę się przy Zaynie. Jak? To bardzo proste. Po przytulaniu się oglądnęliśmy komedię i wypiliśmy kilka piw, a potem po prostu długo się całowaliśmy i poszliśmy do sypialni, żeby... spać. Ot cała historia. No, a teraz Malik przytulał się policzkiem do moich piersi i spał słodko się uśmiechając.
- Yyyy... Zayn?- Wychrypiałam. Zero reakcji.- Zayn.- Nadal nic. - Zayn, kurwa mać, złaź z moich cycków! Oddychać nie mogę!!! - Malik szybko podniósł się rozglądając po pokoju. Ja głośno wciągnęłam powietrze, chłonąc jego poranną zajebistość. Nagle oprzytomniałam i zakryłam sobie twarz poduszką. Po chwili doszedł mnie przytłumiony głos mulata:
- Cassie?
- Tak?
- Czemu gwałcisz te poduszkę?
- Bo wyglądam strasznie.
- Nieprawda.
- Prawda.
- Nie.
- Tak.
- Nie.
- Tak.
- Nie.
- Tak.
- Kocham cię.
- Tak... Co?!- Krzyknęłam zrzucając z siebię poduszkę i patrząc na Malika jak na chorego umysłowo.
- To!- Pisnął jak mała dziewczynka i wpił się w moje usta.


- Serio, Em? Na pewno chcesz iść ze mną?- Zapytał Louis, a ja miałam ochotę wydrapać sobie oczy i je zjeść. Od piętnastu minut patrzyłam na to jak się sprzeczają i tak szczerze miałam dość.
- Yyyy... Przepraszam, że się wtrącę, ale może po prostu idźcie się gdzieś pieprzyć i darujcie sobie te słodkie akcje.- Warknął Malik nerwowo ściskając moją rękę.
- Cass?- Usłyszałam zza siebie. - Możemy pogadać?

5 komentarzy:

  1. Bez komentarza... To jest zajebiste. Zajebistość twojego bloga jebie po oczach i nie daje spać z myślą, o następnym rozdziale... Twoja Lilianne

    OdpowiedzUsuń
  2. Bezczelnosc malika ----> <3 kocham to opowiadanie a wgl ten pocałunek AWW , czekam na next bo jestem pewna ze to niall bd chciał pogadać bd się działo :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Awwwww! Bosko, czekam na nexta!! Swietnie piszesz!!! :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciekawi mnie jeszcze, co bedzie dalej ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Kiedy następny rozdział?

    OdpowiedzUsuń