Enjoy! x
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Szybko wróciłam do domu i padłam na kanapę kręcąc głową.
- Co to było?- Zapytał powoli Zayn.
- Udawałam dziewczynę Ni.
- Hmh...
- Przepraszam.
- Nie przepraszaj, po prostu zabolało... - Westchnął. Wait... What?! Okay.
- Zi, przecież wiesz, że nie musisz się martwić.- Uśmiechnęłam się wesoło w kierunku mulata.
- Niby jak?!- Warknął.
- Zayn... O co ci chodzi?- Zapytałam.
- O nic... Zupełnie... Nic.
- To... Przytulisz mnie?- Od razu wykonał moją prośbę, a ja zaciągnęłam się jego zapachem.
- No... Idziemy się "uczyć" ?- Zapytał Zi śmiesznie poruszając brwiami.
- Chciałbyś...
- Bardzo.
- Hej.
- Oj no weź, choooodź.- Zrobił oczy kotka ze Shreka.
- Nie.
- Tak.
- Ja też cię kocham.
- Miło.
- Kurwa, nie gaś człowieka Malik!- Warknęłam.
- To idziesz?- Zapytał jeszcze raz.
- Ta rozmowa nie ma sensu...
- Wiem.
- To... OMG!- W tym momencie do salonu weszła Victoria Dowson wraz z tym... No... Harry'm! Uśmiechnęła się do mnie, a ja uciekłam za mulata.
- Hej, jestem Vic.- Przywitała się.
- Zayn.- Uścisnął jej dłoń.
- He... Hej, jestem Cassie...- Wyjąkałam, gdy Malik popchnął mnie w jej kierunku.
- Och to ty! Miło cię nareszcie poznać! Wyglądasz bosko!- Pisnęła Dowson, a mi mroczki zatańczyły przed oczami... Ona właśnie powiedziała, że wyglądam bosko! Jaram się. Ludzie wody. Spróbowałam jakoś ochłonąć i podeszłam do Styles'a z wyciągniętą dłonią.
- Nareszcie cię poznałam.- Uśmiechnęłam się promiennie. Po chwili poczułam lekkie pacnięcie w łopatkę.
- Czy ty chcesz mi odbić chłopaka?!- Zaśmiała się Vic.
- Ależ skąd. Mam swojego.- Przytuliłam się do Zi.
- Zay...- Harry wyglądał naprawdę niepewnie. Uniosłam brwi w geście zdziwienia.- Zayn, nie mówiłeś, że masz nową dziewczynę.- W głosie lokatego było słychać wyrzut.
- A jak miałem ci powiedzieć, skoro nigdy nie było cię w do...
- Siema ludziska.
- Boże Loueh!- Pisnęła Emma. Boo Bear trzymał ją na barana, a ta trzymała mu ręce na oczach.
- Ha... Hahaha... Hahahahhaahahahahahahhahaahahahahahahahahhahahahahahaahahahahahahahhahahahahahahhahahahahahhahahahahahahahahahahaahahahhahah...- 'Tu mój upadek na kolana'- hahahahahahhaahhahahahahahahaahhaahhahahahahahahahahahahaahhaahhaahhahaahhaahahahahhahahahahahahahahahahahahahaahahhaahh... To wcale nie było śmieszne.- Wstałam i otrzepałam się z kurzu. Reszta, oprócz Malika i Vic, popatrzyła na mnie jak na kretynkę.
- Ekhem. Emma, dla większego bezpieczeństwa mogłabyś zdjąć dłonie z oczu Lou.- W salonie zjawili się Lillianne i Liam.
- Och... A no tak!
- Nareszcie widzę!
- Ja pierdole, z kim ja żyję.- Horan zrobił młynka oczami ściągając buty.
- A ty przecież miałeś iść na spacer.- Powiedziałam.
- No tak, ale Barbie powiedziała, że jestem straszny i bezuczuciowy i sobie poszła.- Westchnął.
- Okay.- Skwitował Liam.
Reszta dnia zeszła nam na rozmowach, wygłupach, obrzucaniu się poduszkami i na oglądaniu TV.
- Cass, chodź.- Rozkazał Zayn odchylając rąbek kołdry. Szybko wskoczyłam do łóżka ubrana w jego bluzkę. Wtuliłam się w tors Malika i zaciągnęłam jego zapachem.
- Dobranoc.
- Dobranoc... Kochanie.- Odpowiedział mi po kilku minutach, kiedy myślał, że już śpię. Uśmiechnęłam się delikatnie i mocniej objęłam go rękoma.
Super, super, super!! Normalnie prawie padlam wyobrażając sobie minę Malika :P i jak się przewróciła... Po prostu XD i czy oni cały czas śpią w jednym łóżku?! Małżeństwo czy co?! (Tak, wiem są parą) A tak wogóle to boski rozdział ^^
OdpowiedzUsuńNie było mnie co prawda przez kilka dni, bo nigdy nie wiadomo, kiedy napiszesz i nie miałam zbytnio czasu, ale przeczytałam i jest boski :*. Kocham Cię, Lilianne ;)
OdpowiedzUsuńŚwietny , nareszcie się docekalam kolejnego pisz next szybko
OdpowiedzUsuń